http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Klimat obala dynastie

Tomasz Ulanowski
2008-11-07, ostatnia aktualizacja 2008-11-07 08:41

Wiatr historii nie raz zdmuchiwał królestwa i całe cywilizacje. Dzisiejsze "Science" dowodzi, że to nie tylko przenośnia. Wiejące w Azji monsuny mogły w ostatnich stuleciach wielokrotnie decydować o biegu dziejów

Wnętrze jaskinii Wanxiang, największej w północno-zachodnich Chinach. Częściowo jest otwarta dla turystów
Wnętrze jaskinii Wanxiang, największej w północno-zachodnich Chinach. Częściowo...
Słońce decyduje o klimacie na Ziemi, a zmieniający się nawet odrobinę klimat pielęgnuje bądź niszczy cywilizacje tworzone przez ludzi. Logiczne, prawda? Tak, ale owa hipoteza długo nie mogła się doczekać twardego naukowego dowodu. Pomógł jej stalagmit, który odkryto w jaskini Wanxiang w północnych Chinach.

Słońce, monsuny i lodowce alpejskie

Stalagmity to skalne nacieki rosnące na dnie jaskiń. Rodzą się z kropel wody, które kapią ze sklepienia jaskini i pozbywają się niesionych przez siebie mineralnych drobinek (głównie węglanu wapnia). I tak - mikrometr po mikrometrze, warstwa po warstwie - stalagmity pną się w górę, by po kilkuset, czasem kilku tysiącach lat osiągnąć pokaźne rozmiary. Jeśli je przekroić w poprzek, zobaczymy przyrastające przez lata słoje podobne do tych, z których zbudowane jest drzewo. I podobnie jak w słojach drzewa widać drobne przyrosty zimowe, obfite letnie, lata chude i lata tłuste, tak w warstwach tworzących stalagmit można dojrzeć lata mokre, kiedy ze sklepienia jaskini kapało dużo bogatej w minerały wody, i lata suche, kiedy wody było jak na lekarstwo.

Stalagmit, o którym w dzisiejszym "Science" piszą Pingzhong Zhang, paleoklimatolog z Uniwersytetu w Lanzhou w Chinach, i jego współpracownicy, urodził się ok. roku 190 (wiek poszczególnych warstw datowano, analizując zawartość izotopów tlenu). Od tego czasu urósł do wysokości 1,2 m.

Badając go, naukowcy odczytali trwającą prawie dwa tysiące lat historię monsunu azjatyckiego - wiatru, który decyduje o klimacie Indii i Azji Południowo-Wschodniej. Dowiedzieli się, kiedy letni monsun był silny i przynosił nad Chiny spore ilości deszczu, a kiedy słabł, sprowadzając na Państwo Środka suszę.

Następnie porównali kaprysy monsunu z zapisami aktywności Słońca odtworzonymi dzięki badaniu zawartości izotopów węgla i berylu w skałach osadowych. Analiza wykazała czarno na białym, że kiedy Słońce rozbłyskało większą liczbą wybuchów i jaśniało, monsuny rosły w siłę i obficie nawadniały Chiny. A kiedy nasza gwiazda przygasała, gasły i monsuny.

Naukowcy poszli dalej i sprawdzili, czy wyniki ich porównania zgadzają się z zapisami zmienności klimatu z innych rejonów świata. Okazało się, że pasują jak ulał do spadków i wzrostów temperatury na półkuli północnej. Co więcej, kiedy monsuny azjatyckie były słabe (mało aktywne Słońce, niska temperatura), w europejskich Alpach rosły w siłę lodowce. I na odwrót - kiedy monsuny stawały się potężne (dużo słońca i ciepła), alpejskie lodowce się kurczyły.

Zły i dobry klimat dla rozwoju cywilizacji

Najciekawiej się jednak zrobiło, kiedy Pingzhong Zhang i koledzy postanowili sprawdzić, czy monsunowe góry i doły odcisnęły piętno na chińskiej cywilizacji. Zakładali, że powinny, bo dużo deszczu to dobre zbiory ryżu, który jest podstawą azjatyckiej piramidy żywieniowej. A kiedy deszczu brakuje, to wiadomo - susza, głód i bunty przeciwko władzy.

I rzeczywiście - zapisy historyczne pokazały, że mieli rację. Rządząca Chinami przez blisko 300 lat dynastia Tang upadła na przełomie IX i X w. po kilku dekadach ubogich monsunów. Podobnie skończyli władcy z dynastii Yuan (XIII-XIV w.) i Ming (XIV-XVII w.). Z kolei Chiny pod rządami dynastii Song (X-XIII w.) rozkwitły na przełomie XI i XII w. w czasach bardzo silnych monsunów (potem przyszli Mandżurowie, następnie Mongołowie i sprawy się trochę skomplikowały). Także rozwój i upadek ostatniej chińskiej dynastii Qing można powiązać z monsunową górką i dołkiem.

Na poparcie swej tezy chińsko-amerykański zespół naukowców przypomina też o załamaniu rozwoju cywilizacji Majów na przełomie IX i X w., które może wiązać się z suszą w Ameryce Środkowej.

A Europa? Czy u nas również można mówić o złym i dobrym klimacie dla cywilizacji? Wydaje się to logiczne, bo w końcu europejski rozkwit kultury Homo sapiens wiąże się z cofnięciem się lodowców ok. 12 tys. lat temu (początek holocenu). Ale nawet potem raz było cieplej, a raz chłodniej, i te zmiany powinny mieć wpływ na historię.

W książce "Ziemia i życie" (Warszawa 1996) Marcin Ryszkiewicz wyróżnia trzy wyraźnie cieplejsze okresy holocenu (oprócz dzisiejszego ocieplenia) i wszystkie wiąże z rozwojem człowieka. Pierwszy nastąpił tuż po ustąpieniu lodowców i zakończył się ok. 5 tys. lat temu. Drugi był już dużo krótszy - trwał od 500 r. p.n.e. do 400 r. n.e. (rozkwit cywilizacji rzymskiej). Trzeci był jeszcze krótszy - zaczął się ok. roku 800, a skończył 300 lat później (wyprawy Wikingów, zdobycie Islandii, Grenlandii i północnych krańców Ameryki, ekspansja kultury normańskiej). Potem Europa na kilkaset lat zamarzła w małej epoce lodowej. Nastał czas głodu, chorób i rewolt społecznych (z przerwą na krótkie, 100-letnie ocieplenie i renesans).

Podczas ostatniego ocieplenia klimatu, które grzeje nas od połowy XIX w., ludzkość stworzyła cywilizację, jakiej jeszcze na Ziemi nie było. W tym przypadku jednak przyczyna może być mylona ze skutkiem. Większość naukowców skłania się ku tezie, że to my sami, rozwijając przemysł i spalając paliwa kopalne, przyczyniliśmy się w dużej części do ostatniego ocieplenia. Prognozy wskazują, że w ciągu najbliższych stu lat będzie jeszcze cieplej. Czy oznaczać to będzie dalszy rozkwit cywilizacji, czy raczej kłopoty?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':