Maria, co patrzyła w niebo
26.10.2008
, aktualizacja: 27.10.2008 08:53
Jan Heweliusz obserwujący niebo wraz ze swoją żoną Elżbietą. Współcześni Marii Kunic (nie zachował się żaden jej wizerunek) uważali, że była równie wybitnym astronomem co słynny Gdańszczanin (Fot. EAST NEWS)
Amerykanie nazwali jej imieniem krater na Wenus, współcześni jej okrzyknęli najwybitniejszą kobietą naukowcem, nieustępującą w niczym Heweliuszowi i Keplerowi. Pamięć o Marii Kunic ze Świdnicy powoli zaczyna odżywać
Za kilka dni na świdnickim rynku Maria przysiądzie na ławeczce z brązu, zapatrzona w niebo, ze sferą w jednej ręce i z tablicami astronomicznymi w drugiej. Miejscy radni postanowili oddać jej honor i tym samym naprawić błędy kolegów sprzed ponad trzystu lat - świdniccy rajcowie ponoć wytykali wówczas pani Kunic nieobyczajne zachowanie. W XVII wieku nie wypadało, żeby młoda osoba z zacnej mieszczańskiej rodziny nocami siedziała na dachu domu i coś tam notowała, a całe dnie przesypiała, zaniedbując obowiązki przynależne kobiecie.
- Fenomenalnie uzdolniona, była w gronie najlepszych naukowców swojej epoki - mówi dziś dr Paweł Preś, astronom z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Jeżeli jesteśmy dumni z Heweliusza, to powinniśmy być dumni również z niej. W niczym mu nie ustępowała, z tą różnicą, że on był świetnym obserwatorem, a ona znakomitym teoretykiem.
Urodzona w 1610 roku w Świdnicy Maria Cunitia (zwana także Kunic) była cudownym dzieckiem, które nie bawiło się lalkami, za to pod koniec piątego roku życia umiało biegle czytać i pisać. U rodziców wyprosiła, by pozwolono jej przysłuchiwać się lekcjom, które pobierał w domu starszy brat. Miała 13 lat, gdy wydano ją za mąż, dwa lata później owdowiała. Władała greką, łaciną, hebrajskim, włoskim, francuskim, polskim i niemieckim. Grała na lutni, śpiewała, malowała, zgłębiała medycynę, ale najbliższe były jej nauki ścisłe. Ojciec, miejski lekarz, choć nie posłał córki do szkół, zapewnił jej doskonale wyposażoną bibliotekę i dobrych nauczycieli. Jednym z nich był młody matematyk Elias von Löwen. To on zainteresował nastoletnią wdowę astronomią i wyperswadował astrologię, ku której się skłaniała (na tyle skutecznie, że później odmówiła Janowi Kazimierzowi, kiedy ten poprosił ją o horoskop).
Z dachu świdnickiej kamienicy Pod Złotym Chłopkiem wspólnie obserwowali Wenus i Jupitera; wkrótce zostali małżeństwem. Z powodu nasilających się prześladowań religijnych podczas wojny trzydziestoletniej Maria i Elias, oboje protestanci, opuszczają Świdnicę i uciekają do Polski, do majątku cysterskiego w Łubnicach (Wielkopolska). Tam Maria koresponduje m.in. z Janem Heweliuszem i z francuskim astronomem Ismaëlem Boulliau oraz pisze dzieło życia "Urania propitia" (Urania Łaskawa, czyli astronomia uczyniona zrozumiałą).
- Zaraz po publikacji, która przyniosła jej europejską sławę, okrzyknięto ją śląską Ateną i najwybitniejszą kobietą naukowcem od czasów starożytnej matematyczki Hypatii - opowiada dr Radosław Skowron, historyk.
"Urania" to tablice astronomiczne, w których Maria poprawiła i znacznie uprościła metody obliczania położenia planet, jakie wcześniej proponował Johannes Kepler w swoich tzw. tablicach rudolfińskich. Od tego czasu astronomii keplerowskiej zaczęto uczyć nie tyle z dzieł Keplera, ile właśnie z pracy Marii.
- Jako pierwsza powiedziała też, jak obliczać fazy Wenus - dodaje dr Preś. - Jej nowatorstwo polega także na tym, że napisała swoje dzieło nie tylko po łacinie, ale również po niemiecku. Stworzyła w ten sposób podwaliny naukowego słownictwa w tym języku i przyczyniła się do rozpowszechnienia wiedzy o prawach ruchu planet.
Maria jeszcze do końca XIX wieku figurowała w encyklopediach wśród tych, którzy wnieśli istotny wkład w rozwój nauki.
- Potem, nie wiadomo dlaczego, odeszła w zapomnienie. Niesłusznie - mówi historyk, jeden z pomysłodawców uroczystości poświęconych astronomce.
W piątek w Świdnicy naukowcy z Polski i Niemiec przypomnieli jej dokonania, świdnickie gimnazjum dostało jej imię, a w Muzeum Dawnego Kupiectwa została otwarta ekspozycja. To okazja, żeby zobaczyć XVII-wieczne wydanie "Uranii" i inne starodruki, pracownię astronomiczną z tamtego okresu oraz listy Marii udostępnione przez Bibliotheque Nationale de France i Bibliotheque de l'Observatoire w Paryżu. Za kilka dni zaś w mieście stanie brązowa ławeczka z jej postacią, w pobliżu wciąż istniejącego domu Pod Złotym Chłopkiem - tego samego, z którego młoda Maria wpatrywała się w nieboskłon.
- Fenomenalnie uzdolniona, była w gronie najlepszych naukowców swojej epoki - mówi dziś dr Paweł Preś, astronom z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Jeżeli jesteśmy dumni z Heweliusza, to powinniśmy być dumni również z niej. W niczym mu nie ustępowała, z tą różnicą, że on był świetnym obserwatorem, a ona znakomitym teoretykiem.
Urodzona w 1610 roku w Świdnicy Maria Cunitia (zwana także Kunic) była cudownym dzieckiem, które nie bawiło się lalkami, za to pod koniec piątego roku życia umiało biegle czytać i pisać. U rodziców wyprosiła, by pozwolono jej przysłuchiwać się lekcjom, które pobierał w domu starszy brat. Miała 13 lat, gdy wydano ją za mąż, dwa lata później owdowiała. Władała greką, łaciną, hebrajskim, włoskim, francuskim, polskim i niemieckim. Grała na lutni, śpiewała, malowała, zgłębiała medycynę, ale najbliższe były jej nauki ścisłe. Ojciec, miejski lekarz, choć nie posłał córki do szkół, zapewnił jej doskonale wyposażoną bibliotekę i dobrych nauczycieli. Jednym z nich był młody matematyk Elias von Löwen. To on zainteresował nastoletnią wdowę astronomią i wyperswadował astrologię, ku której się skłaniała (na tyle skutecznie, że później odmówiła Janowi Kazimierzowi, kiedy ten poprosił ją o horoskop).
Z dachu świdnickiej kamienicy Pod Złotym Chłopkiem wspólnie obserwowali Wenus i Jupitera; wkrótce zostali małżeństwem. Z powodu nasilających się prześladowań religijnych podczas wojny trzydziestoletniej Maria i Elias, oboje protestanci, opuszczają Świdnicę i uciekają do Polski, do majątku cysterskiego w Łubnicach (Wielkopolska). Tam Maria koresponduje m.in. z Janem Heweliuszem i z francuskim astronomem Ismaëlem Boulliau oraz pisze dzieło życia "Urania propitia" (Urania Łaskawa, czyli astronomia uczyniona zrozumiałą).
- Zaraz po publikacji, która przyniosła jej europejską sławę, okrzyknięto ją śląską Ateną i najwybitniejszą kobietą naukowcem od czasów starożytnej matematyczki Hypatii - opowiada dr Radosław Skowron, historyk.
"Urania" to tablice astronomiczne, w których Maria poprawiła i znacznie uprościła metody obliczania położenia planet, jakie wcześniej proponował Johannes Kepler w swoich tzw. tablicach rudolfińskich. Od tego czasu astronomii keplerowskiej zaczęto uczyć nie tyle z dzieł Keplera, ile właśnie z pracy Marii.
- Jako pierwsza powiedziała też, jak obliczać fazy Wenus - dodaje dr Preś. - Jej nowatorstwo polega także na tym, że napisała swoje dzieło nie tylko po łacinie, ale również po niemiecku. Stworzyła w ten sposób podwaliny naukowego słownictwa w tym języku i przyczyniła się do rozpowszechnienia wiedzy o prawach ruchu planet.
Maria jeszcze do końca XIX wieku figurowała w encyklopediach wśród tych, którzy wnieśli istotny wkład w rozwój nauki.
- Potem, nie wiadomo dlaczego, odeszła w zapomnienie. Niesłusznie - mówi historyk, jeden z pomysłodawców uroczystości poświęconych astronomce.
W piątek w Świdnicy naukowcy z Polski i Niemiec przypomnieli jej dokonania, świdnickie gimnazjum dostało jej imię, a w Muzeum Dawnego Kupiectwa została otwarta ekspozycja. To okazja, żeby zobaczyć XVII-wieczne wydanie "Uranii" i inne starodruki, pracownię astronomiczną z tamtego okresu oraz listy Marii udostępnione przez Bibliotheque Nationale de France i Bibliotheque de l'Observatoire w Paryżu. Za kilka dni zaś w mieście stanie brązowa ławeczka z jej postacią, w pobliżu wciąż istniejącego domu Pod Złotym Chłopkiem - tego samego, z którego młoda Maria wpatrywała się w nieboskłon.
Komentarze (2)
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
"Co się tak, durniu, cieszysz, wyjedziemy na miasto, to ci mina zrzednie". Egzamin na prawo jazdy w praktyce
- 2.
Nowa moda komunijna: do kościoła limuzyną z szoferem. "Najchętniej wybierają takie z drzwiami podnoszonymi do góry"
- 3.
Kościół matury nie odpuszcza
- 4.
Ray Manzarek - 8 piosenek, które musisz znać
- 5.
Policjant skazany za pobicie uczestnika Marszu Niepodległości. "Bił z furią i agresją"
- 1.
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami naukowymi!
Przykładowy newsletter










