http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielki Zderzacz Hadronów oficjalnie otwarty

Piotr Ciesliński
2008-10-22, ostatnia aktualizacja 2008-10-22 10:21

Wczoraj w CERN nastąpiła uroczysta inauguracja Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC). Uruchomiono go już we wrześniu, ale maszyna prawie od razu się zepsuła

Wielki Zderzacz Hadronów, czyli największy na świecie akcelerator LHC
Wielki Zderzacz Hadronów - Fot. Valeriane Duvivier /CERN
Wielki Zderzacz Hadronów, czyli największy na świecie akcelerator LHC
- Dopiero w czerwcu ponownie uruchomimy Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) - mówi dr Andrzej Siemko z ośrodka badań jądrowych CERN pod Genewą. Tyle czasu będzie trwało usuwanie awarii. - Chcemy również wyposażyć maszynę w większą liczbę zabezpieczeń, żeby szybciej reagować, kiedy znowu coś złego się będzie działo - mówi naukowiec.

Feralnego dnia przepaliło się jedno z tysięcy złączy nadprzewodzących między magnesami. - Zdarzyło się to podczas testów ostatniego, ósmego sektora akceleratora - opowiada dr Siemko. - Złącze nie wytrzymało prądu o natężeniu blisko 9 tys. amperów i stopiło się. Przez jakiś czas musiał jarzyć się w tym miejscu łuk elektryczny, który wypalił dziurę w izolacji. A to doprowadziło do rozszczelnienia instalacji i wycieku ok. dwóch ton helu do rury z próżnią oraz podziemnego betonowego tunelu, w którym znajduje się akcelerator. Słowem, nastąpiła masakra. Ale sprzętu, bo w żadnym momencie nie było zagrożenia dla ludzi. Podczas eksperymentu w tunelu wydrążonym 100 m pod ziemią nikt nie może przebywać.

Fizycy będą tam czołowo zderzać ze sobą rozpędzone niemal do prędkości światła protony, by w odpryskach tych kolizji poszukiwać nieznanych cząstek materii, np. cząstki Higgsa.

Awaria wstrzymała eksperyment. Niektórzy żartowali, że to specjalnie na uroczystość otwarcia maszyna została zepsuta, żeby bez groźby napromieniowania przedstawiciele ponad 40 krajów świata mogli zajrzeć do 27-kilometrowego tunelu pod ziemią i umieszczonych w wydrążonych tam grotach imponujących wielopiętrowej wielkości detektorów z tysięcy ton stali.

Nie był specjalnie zmartwiony awarią dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej z Krakowa prof. Marek Jeżąbek. Zacierał ręce, bo właśnie uzgodnił z dyrekcją CERN wieloletnią umowę na konserwację połączeń elektrycznych między magnesami. To dowód zaufania, jakim polscy inżynierowie cieszą się w CERN. - Naprawimy to, co zostało zepsute - zapewniał wczoraj.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów