http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Nauka >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Nauka RSS

Uciec przed udarem, czyli ocal swój mózg

Wojciech Moskal
2008-07-30, ostatnia aktualizacja 2008-07-29 17:20

Udar mózgu to jedna z najczęstszych przyczyn zgonu w krajach rozwiniętych, także w Polsce. Można się jednak przed nim ochronić lub przynajmniej sprawić, by jego skutki były łagodniejsze


Fot. Science Photo Library
"Padł jak rażony piorunem", "dostał apopleksji", "miał wylew" - wszystkie te stosowane w potocznym języku sformułowania odnoszą się do czegoś, co fachowo w medycynie określa się udarem mózgu (uwaga - nie ma on absolutnie nic wspólnego z tzw. udarem słonecznym). Z definicji udar to zaburzenie w pracy mózgu wskutek niekorzystnych zmian w naczyniach dostarczających krew do mózgu. Niby proste, ale nie do końca. Bo udar udarowi nierówny i pod względem sposobu, w jaki do niego dochodzi, i tego, jak ciężko przebiega, czy wreszcie najważniejsze - jak wielkie zagrożenie dla naszego życia stanowi. A że stanowi, to pewne - udary są obecnie, po zawałach i urazach, trzecią przyczyną zgonów. W Polsce udar rozpoznaje się każdego roku u ok. 70 tys. osób, 30 tys. umiera.

Udary najprościej dzielimy na krwotoczne i niedokrwienne. Udar krwotoczny to właśnie to, co powszechnie nazywa się wylewem. I rzeczywiście, na skutek uszkodzenia mózgowego naczynia krwionośnego krew wylewa się z niego, niszcząc sąsiadujący fragment mózgu. W ten sposób przebiega jednak tylko co piąty udar. W prawie 80 proc. mamy do czynienia z udarem niedokrwiennym, w którym tętnica ulega nie przerwaniu, ale zatkaniu (najczęściej na skutek miażdżycy). Część mózgu, do której owa tętnica dostarczała krew, a wraz z nią tlen, zostaje ich pozbawiona, a co za tym idzie - ciężko i nieodwracalnie uszkodzona.

Najczęściej udar krwotoczny przebiega bardziej burzliwie - szybciej doprowadza do poważnych objawów, np. utraty przytomności czy rozległych niedowładów. Udar niedokrwienny rozwija się wolniej - objawy mogą narastać przez kilka godzin. Ale nie jest to żelazną regułą, bo zdarza się , że mały krwotok w mózgu może dać niewielkie objawy, a z kolei np. duży zakrzep - błyskawicznie doprowadzić do bardzo poważnego stanu.

Jakikolwiek byłby mechanizm udaru, skutek końcowy jest ten sam - fragment mózgu zostaje wyłączony z pracy.

Mały ale groźny

Co ciekawe, czasami ktoś nawet sobie nie zdaje sprawy, że miał udar. - Wieczorem mocniej poboli głowa, pojawi się lekki niedowład ręki, opadnie kącik ust, i tyle. Trochę to wszystko dokucza, ale może to chwilowe i po nocy przejdzie. I rzeczywiście często jest tak, że wstaje się rano z łóżka i żadnego z tych objawów nie ma. Człowiek zapomina, rodzina nawet nie zauważyła i wszystko, teoretycznie, wraca do normy. Teoretycznie, bo tak naprawdę mogło to być tzw. przemijające niedokrwienie mózgu lub - jak wolą niektórzy - mały udar - wyjaśnia "Gazecie" prof. Anna Członkowska kierująca II Kliniką Neurologii warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Bardzo ważne jest, by takich objawów jednak nie lekceważyć, bo dziś już wiadomo, że u co dziesiątej z takich osób w ciągu następnych trzech miesięcy na pewno dojdzie do kolejnego - tym razem już prawdziwego, poważnego udaru. Co więc robić? Odpowiedź jest prosta - natychmiast do szpitala. - Tylko badanie przy użyciu tomografu komputerowego pozwoli ocenić, czy w naszym mózgu stało się coś złego, a co za tym idzie - błyskawicznie rozpocząć leczenia. Od tego zależy, czy udar nie skończy się ciężkim kalectwem lub co najgorsze - śmiercią. Czas jest najważniejszy - mówi prof. Członkowska.

Dawniej z leczeniem udarów były kłopoty. Chorym często nie udzielano pomocy natychmiast, brakowało też odpowiednio wyposażonych oddziałów i właściwie przeszkolonego personelu. Na szczęście od 10 lat w Polsce prowadzone są programy przeciwdziałania udarom i sytuacja bardzo się poprawiła. Większość lekarzy, np. pogotowia, wie, że osoby z podejrzeniem udaru muszą natychmiast trafić na specjalistyczny oddział. Tych z kolei mamy już w Polsce około setki (szacuje się, że powinno być ich ok. 120). Dzięki temu śmiertelność z powodu udarów stale spada.

Oczywiście do ideału daleko - wspomniane wyżej 30 tys. zgonów i tysiące osób dotkniętych lżejszym bądź cięższym kalectwem to dużo. Dlatego specjaliści wskazują, że główny problem to profilaktyka.

- Wszystkich czynników ryzyka udaru na pewno nie wyeliminujemy. Głównym jest przecież wiek, a starzejemy się wszyscy. Złych genów też sobie nie usuniemy (wiadomo już, że istnieją rodziny z genetycznymi predyspozycjami do częstszego występowania udarów). Ale zmienić styl życia na zdrowszy, choć nie jest to ani łatwe, ani tanie, można - mówi prof. Członkowska. Odstawienie papierosów, ograniczenie alkoholu, wyeliminowanie z diety nadmiaru tłuszczy, ograniczenie soli, walka z otyłością, dbanie o aktywność fizyczną - wszystko to zmniejsza nasze "szanse" na udar. Tym bardziej że stosując się do tych zaleceń, przeciwdziałamy również miażdżycy, cukrzycy i nadciśnieniu, które same w sobie również są bardzo znaczącymi czynnikami ryzyka udaru. Szczególnie wyraźne jest to w przypadku nadciśnienia. Dlatego oprócz zmiany stylu życia konieczne jest właściwe leczenie tej choroby. Niestety, w Polsce sytuacja jest, delikatnie mówiąc, kiepska. - Połowa chorych w ogóle nie wie, że ma nadciśnienie; z tych, którzy wiedzą, mniej niż połowa zażywa leki, a zdecydowana większość z tych, którzy to robią, robi to źle - mówi prof. Członkowska. - Pamiętajmy też o jednym - na to, w jakim stanie są nasze naczynia, pracujemy przez całe życie. Złe odżywianie już we wczesnym dzieciństwie prowadzi do takich zmian w naczyniach, że stają się one bardziej podatne na miażdżycę i inne choroby - dodaje.

Zdążyć w trzy godziny

Oczywiste jest, że najlepiej w ogóle nie dopuścić do udaru. Załóżmy jednak, że już do niego doszło. Śmiertelność szpitalna z powodu udaru niedokrwiennego wynosi 10-12 proc. To w miarę dobry wynik, bo jeszcze kilkanaście lat temu przekraczała 20 proc.

Podstawą leczenia udarów jest tzw. postępowanie ogólnomedyczne, czyli leczenie towarzyszącego nadciśnienia, zaburzeń rytmu serca, zapobieganie zapaleniu płuc, infekcjom dróg moczowych i niedopuszczanie do kolejnych zatorów czy zakrzepów mogących zamykać kolejne naczynia krwionośne. - Sukces w zmniejszeniu śmiertelności w ostatnich latach zawdzięczamy właśnie temu, że na oddziałach udarowych poważnie zaczęto zajmować się tymi wszystkimi chorobami i komplikacjami, które najczęściej towarzyszą udarom. Wcześniej często zdarzało się (choć niestety, wciąż się zdarza), że pacjent po udarze umierał z powodu odleżyn, o które nikt nie zadbał, lub zachłystowego zapalenia płuc, bo ktoś nieprawidłowo próbował mu podawać coś do picia lub jedzenia. Teraz staramy się do tego nie dopuszczać - mówi prof. Członkowska.

Istnieją też bezpośrednie metody walki z udarem. Najnowsze terapie wykorzystują tzw. tkankowy aktywator plazminogenu (tPA) - lek, który ma zdolność rozpuszczania zatykających naczynie krwionośne zakrzepów. Z jego stosowaniem wiąże się jednak kilka problemów. Pierwszym jest cena - to bardzo drogi środek. Badania farmakoekonomiczne wykazały, że leczenie z użyciem tPA mimo wysokiej ceny jest opłacalne - chorzy krócej leżą w szpitalu i mniej z nich jest dotkniętych ciężką niesprawnością. Drugi to to, że środek można podawać tylko ściśle ograniczonej grupie pacjentów - takim, którzy trafią wcześnie do szpitala (do trzech godzin od pierwszych objawów) i u których nie ma przeciwwskazań do leczenia - np. ciężkiej cukrzycy czy zaburzeń krzepnięcia. tPA nie podaje się też osobom, które przeszły bardzo ciężki udar.

Szacuje się, że do terapii tym lekiem kwalifikuje się 10 proc. pacjentów z udarem. Niestety, w Polsce tPA dostaje niecały 1 proc. Głównym powodem jest wspomniana bariera trzech godzin. - W naszych warunkach transport chorego, przyjęcie go do szpitala, potwierdzenie diagnozy, dodatkowe badania wciąż z reguły zajmują więcej czasu. Tymczasem w wielu krajach zachodnich tomograf jest już na izbie przyjęć. W Helsinkach czas od wejścia pacjenta na izbę do rozpoczęcia leczenia trwa kilkanaście minut - mówi prof. Członkowska. - Pacjenci, ich rodziny i służby medyczne muszą zrozumieć, że z udarem jest tak samo jak z zawałem - chory musi natychmiast trafić do szpitala. Konieczna jest również zmiana organizacji pracy w szpitalach. Każda minuta jest cenna. Im wcześniej podany lek, tym większa szansa na poprawę - dodaje. Nadzieję na polepszenie sytuacji dają też próby z nowymi lekami tak przygotowanymi, że będzie je można podawać nawet do kilku godzin później.

Życie po udarze?

Większości z nas wydaje się, że ofiara udaru (czyli - jak to się najczęściej mówi - po wylewie) to leżący jak kłoda, sparaliżowany człowiek, z którym nie ma prawie żadnego kontaktu. Nie jest to prawda. Tak niepomyślnie udar kończy się dla ok. 15 proc. chorych. Mniej więcej połowie udaje się wrócić do stanu, w którym mogą prowadzić w miarę samodzielne życie. Warunkiem jest jak najszybsze rozpoczęcie leczenia i praktycznie równoczesny start z rehabilitacją. Natychmiast trzeba też zacząć profilaktykę ewentualnego następnego udaru. Powinno się np. zbadać tętnice szyjne, a w razie stwierdzenia w nich zmian miażdżycowych przeprowadzić leczenie operacyjne lub przy użyciu tzw. stentów.

Niestety, prawda jest taka, że każdy udar zwiększa ryzyko kolejnego. Badania pokazują, że aż 40 proc. osób po udarze w ciągu następnych czterech-pięciu lat przechodzi go znowu. I muszą o tym pamiętać zarówno lekarze, jak i sam pacjent i jego rodzina. - Bez odstawienia papierosów, ograniczenia alkoholu, bez zdrowej diety, prawidłowego leczenia nadciśnienia i zaburzeń lipidowych oraz codziennego zażywania środków chroniących przed powstawaniem zatorów i zakrzepów kolejny udar mamy prawie jak w banku. A każdy następny jest cięższy od poprzedniego - podsumowuje prof. Członkowska

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4

5 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum