http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skąd przybyli Etruskowie

Wojciech Pastuszka, Eurek Alert
2007-06-20, ostatnia aktualizacja 2007-06-19 23:02

Badania genetyczne rozwiązały jedną z największych zagadek historii. Twórcy pierwszej zaawansowanej kultury w Italii pochodzili z terenów dzisiejszej Turcji.


Fot. Charles Lenars Charles & Josette Lenars/CORBI
ZOBACZ TAKŻE
Herodot, grecki historyk z V wieku p.n.e., pisał:

"Za króla Atysa, syna Manesa, nawiedził całą Lidię wielki głód. (...) król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju, drugiej - na emigrację. I nad tą częścią, której los dał pozostać na miejscu, wyznaczył sam siebie jako króla, nad emigrantami zaś swego syna, który nazywał się Tyrrenos. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju, udali się do Smyrny [port nad Morzem Egejskim w dzisiejszej Turcji] i pobudowali sobie statki. Na nie włożyli całe ruchome mienie, jakie było im potrzebne, i odpłynęli, aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. W końcu, minąwszy wiele ludów, przybyli do Umbrów, gdzie założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną, wziętą od imienia królewskiego syna, który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano, nazwali się Tyrrenami".

Tyrrenowie są dziś znani jako Etruskowie. Około 800 roku p.n.e. stworzyli w dzisiejszej Toskanii najbardziej rozwiniętą kulturę w Italii. Mieli duży wpływ na Rzym, a nawet przejęli w nim władzę. Jednak pod koniec VI w. p.n.e. Rzymianie wypędzili etruskiego króla, a w następnych trzech stuleciach całkiem podporządkowali sobie Etrusków.

Wersja Herodota cieszyła się w antyku dużym powodzeniem. Tylko Dionizjusz z Halikarnasu i Liwiusz ją odrzucili. Pierwszy uznał Etrusków za autochtonów, a drugi uważał, że przybyli z północy.

W czasach współczesnych relacja Herodota mimo legendowego charakteru często pojawiała się w naukowych opracowaniach. Naukowcy mieli bowiem ogromne kłopoty z ustaleniem pochodzenia Etrusków, których język i kultura znacznie różniły się od spotykanych w Europie Zachodniej.

Liche dowody

Niektórzy już dawno temu poszli śladem Herodota. W inskrypcjach z Azji Mniejszej, gdzie leżało państwo Lidów, natrafiono na wzmianki o mieście Tyrrha. Jeszcze mocniej na wyobraźnię niektórych naukowców i amatorów zadziałał fragment steli znaleziony w 1885 r. nieopodal osady Kaminia na wyspie Lemnos, blisko zachodnich brzegów Azji Mniejszej. Widać na nim wojownika trzymającego tarczę i włócznię oraz napisy z VII-VI w. p.n.e. Częściowo je odczytano i dopatrzono się licznych podobieństw do pisma i języka etruskiego.

Kolejną poszlakę znaleziono w Egipcie. Tamtejsze inskrypcje opisujące najazdy Ludów Morza w XIII/XII w. p.n.e. wymieniają m.in. lud Turusza. Dość powszechnie przyjmuje się zaś, że najeźdźcy ci pochodzili z wybrzeży Grecji i Azji Mniejszej. Sugerowano więc, że Turusza to Tyrrenowie.

Naukowcy znaleźli też wschodnie ślady w etruskiej sztuce i kulturze. Na przykład techniki i formy spotykane w etruskim złotnictwie najbardziej przypominają te stosowane przez żyjących w Azji Mniejszej Hetytów, a wierzenia Etrusków - kulty z Krety i Azji Mniejszej.

Wszystko to tworzyło jednak bardzo lichy materiał dowodowy. Pozwalał on co najwyżej twierdzić, że w powstaniu etruskiej cywilizacji mogli brać udział przybysze ze Wschodu, którzy zmieszali się z miejscową ludnością. Ale dla wielu nawet taka hipoteza była bezpodstawna. Woleli oni widzieć w Etruskach autochtonów. Te bezowocne spory ciągnęły się dziesiątki lat.

Genetycy stają po stronie Herodota

Dopiero przeprowadzone niedawno badania genetyczne - ogłoszone na zakończonej wczoraj konferencji European Society of Human Genetics w Nicei - dostarczyły bardzo mocnych dowodów na to, że korzenie Etrusków są jednak w Azji.

Włoscy genetycy pod kierunkiem Alberta Piazzy z uniwersytetu w Turynie pobrali DNA mężczyzn żyjących w trzech toskańskich miejscowościach: Murlo, Volterra i Casentino. Były one przez setki lat zamieszkane przez Etrusków i wcześniejsze badania (nie tylko genetyczne) wykazały, że ich współcześni mieszkańcy prawie na pewno są ich potomkami.

Próbki porównano z materiałem genetycznym pobranym od mężczyzn z wielu obszarów w Europie i na Bliskim Wschodzie. Okazało się że geny z Murlo, Volterry i Casentino mocno różnią się od genów mężczyzn z innych części Włoch i Europy. Są za to bardzo podobne do genów mieszkańców Turcji i Bliskiego Wschodu. Jedna z sekwencji odkryta w Murlo pojawiła się tylko w okolicach tureckiego Izmiru, czyli antycznej Smyrny, z której wedle Herodota mieli wypłynąć przodkowie Etrusków. Wielkie podobieństwo do toskańskich próbek znaleziono też w DNA mężczyzn z należącej do Grecji wyspy Lemnos, skąd pochodzi wspomniana wyżej stela z etruskopodobnymi napisami.

To niejedyne dowody, które wskazują na azjatyckie pochodzenie Etrusków. Także opublikowane w kwietniu w "The American Journal of Human Genetics" badania mitochondrialnego DNA mieszkańców miasteczka Murlo wykazały, że genetycznie są oni dużo bardziej spokrewnieni z Palestyńczykami i Syryjczykami niż z mieszkańcami Włoch.

Wygląda też na to, że przodkowie Etrusków przybyli do Italii z własnym bydłem. Kilka miesięcy temu "The New York Times" napisał o badaniach mitochondrialnego DNA czterech występujących tylko w Toskanii ras bydła, które przeprowadził włoski zespół pod wodzą Marca Pellecchia i Paola Ajmone-Marsana. Okazało się, że rasy te są blisko spokrewnione z bydłem bliskowschodnim, podczas gdy inne rasy włoskie z bydłem północnoeuropejskim.

Badania genetyczne nie oznaczają jednak, że relacja Herodota jest w pełni prawdziwa. Lidowie byli Indoeuropejczykami, podczas gdy mowa Etrusków nie należy do języków indoeuropejskich. Jednak najwyraźniej tkwi w niej ziarno prawdy.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Polski proboszcz wstrząsnął Austrią

Parafianie wybrali geja do swojej rady. Ksiądz z Polski się na to nie zgodził. W obronie homoseksualisty stanął austriacki kardynał, co z kolei nie podoba się Rzymowi

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':