http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wilk zły: tak myślą ci, co go nie znają

Adam Wajrak
2012-02-15, ostatnia aktualizacja 2012-02-15 15:32

Zawyłem, a wilki  ruszyły w moim kierunku pędem.
Zawyłem, a wilki ruszyły w moim kierunku pędem.
fot. Adam Wajrak/AG

Rząd Norwegii urządza gigantyczną obławę z użyciem śmigłowców i skuterów, by zabić pięć z 20 występujących w tym kraju wilków. Amerykanin chwalący się na facebooku, jak wielkiego wilka zabił, zdobywa mnóstwo fanów. Co ludzie mają do wilków? Nie znają ich!

Jedną z tradycyjnych ostoi wilka w Polsce jest Puszcza Białowieska. Jednak w ciągu ostatnich stu lat człowiek dwukrotnie doprowadzał tamtejszą populację tego drapieżnika do wyginięcia. Puszcza odzyskała wilki dzięki ich migracji ze wschodu
Fot. Adam Wajrak / AG
Jedną z tradycyjnych ostoi wilka w Polsce jest Puszcza Białowieska. Jednak w...
Kiedy kilka dni temu przeczytałem znakomity artykuł Piotra Cieślińskiego o tym, jak wilki kolonizują kolejne stany USA i jakie emocje wzbudzają, przypomniało mi się dość makabryczne zdjęcie zamieszczone na Facebooku, na którym amerykański myśliwy z okolic Yellowstone chwalił się, jakiego wielkiego wilka ubił. Zdjęcie robiło wrażenie, bo myśliwy był nikłej postury, a wilk potężny. Ale jeszcze większe wrażenie robiły komentarze. Nie przytoczę ich dokładnie, ale większość błogosławiła myśliwego, jakby co najmniej zabił smoka porywającego dzieci.

Zobacz, jak o polowaniu na wilki śpiewał Włodzimierz Wysocki:



Ten sam rodzaj zajadłości znam także ze Skandynawii. Nie tak dawno szwedzki parlament ustalił, że w kraju tym nie może być więcej jak 210 wilków. Rozpoczęto odstrzał. Z kolei w Norwegii rząd urządził gigantyczną obławę z użyciem śmigłowców i skuterów, by zabić pięć z 20 występujących w tym kraju wilków.

- Czy nie uważa pan, że to zupełnie nieracjonalne? - zapytałem norweskiego ministra ochrony środowiska. - Ależ proszę pana, wy tam w Europie nie zdajecie sobie sprawy, co to znaczy dzika przyroda - odpowiedział, bo rzeczywiście powszechne mniemanie jest takie, że w Skandynawii lasów i dzikich terenów jest dużo, a ludzie, których jest mało, żyją w wyjątkowym kontakcie z naturą.

Norweski minister miał pecha, bo tak się składa, że w promieniu 20 km od mojego domu żyje więcej wilków niż w całej Norwegii, o czym nie omieszkałem mu wspomnieć. W polskiej części Puszczy Białowieskiej, która ma 600 km kw., mieszka od 20 do 30 wilków, co daje jedno z największych zagęszczeń w Europie, a może i na świecie. Ciekawe jest to, że ludzie nie robią z tego powodu żadnej tragedii - jak ktoś zobaczy wilki, to wspomina o tym tylko z troszkę większymi emocjami, niż gdyby widział żubra lub jelenia. Parę tygodni temu do naszego domu przyszedł sąsiad z informacją, że przed domem w biały dzień biegał wilk. Sąsiad nie chciał, żebyśmy zorganizowali jednostki samoobrony, tylko żałował, że mnie akurat nie było, bo można by zrobić ciekawe zdjęcia.

Z kolei w Bieszczadach, z których właśnie wróciłem, jest zupełnie inaczej. - One nas zjedzą - załamują ręce leśnicy, myśliwi oraz niektórzy mieszkańcy. Kilka lat temu w regionalnej prasie pojawiła się seria artykułów o tym, jak w pewnej miejscowości idącym do szkoły dzieciom przyglądał się wilk. To przyglądanie miało świadczyć o tym, że to już tylko krok i zaczną się ataki na ludzi.

Zobacz wilka OR-7, który przewędrował z Kanady do USA i wzbudził wśród Amerykanów ogromne emocje: jedni mu kibicują inni chcą natychmiast zabić:

Zastanawiałem się, skąd tyle negatywnych emocji wobec wilków w Bieszczadach, a także w Norwegii i Szwecji, gdzie - umówmy się - jest ich tyle co kot napłakał? I dlaczego tego nie ma w Puszczy Białowieskiej, gdzie wilków nie brakuje? Doszedłem do wniosku, że może to wynikać z tego, iż w Puszczy nie było przerwy w ludzko-wilczych kontaktach poza krótkim okresem w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. Ci sami ludzie od pokoleń mieszkają w jednym lesie z wilkami. Tego właśnie brakuje choćby w Bieszczadach, gdzie mamy ludność napływową z tych części Polski, gdzie wilków nie było od dawna. W Norwegii i Szwecji po wybiciu wilków w XVIII i XIX w. też mamy przerwę w kontaktach.

Taka luka skutkuje brakiem wiedzy, jak zabezpieczać zwierzęta gospodarskie przed atakami drapieżników, ale jeszcze ważniejszy jest chyba problem psychologiczny - wilki, które wracają na tereny, gdzie je wybito, są czymś obcym, czymś czego "nie było". Czy jednak wyjściem z sytuacji ma być ich odstrzał? Bardzo wątpię, czy to skuteczny sposób. Takie podejście spowoduje tylko, że ludzie będą się bali jeszcze bardziej, bo jak tu się nie bać zwierzęcia, do którego trzeba strzelać, by utrzymać je w ryzach?

PS Gdy napisałem ten tekst, zajrzałem do skrzynki e-mailowej. Znalazłem w niej list od czytelniczki, która na północy Puszczy zobaczyła siedem wilków. Była zachwycona.

Fantastyczne lektury o tym, czego człowiek może się uczyć od wilka
Wilk i Filozof - Mark Rowlands
Żyjący z wilkami - Shaun Ellis, Penny Junor



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8
  • 2
  • 2
  • 7
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    88 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • esox55

    Oceniono 1 raz 1

    W okolicach między Sieniawą a Oleszycami (Podkarpackie) robotnicy leśni widzieli stada wilków po kilkanaście sztuk. Pewnie miejscowi mysliwi mają jakięś szacunki co do populacji na tym terenie. I nie trzeba wcale puszczy. I ludzie tez się nie skarżą, ze im dokuczają.

  • calidris

    Oceniono 7 razy 5

    Taaa... gadu-gadu, a Czerwony Kapturek to co? Może bajka?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':