http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wilk w Kalifornii: zakocha się w wilczycy czy go zabiją dronem?

Piotr Cieśliński
2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-12 15:00

Bloger John Stephenson bada ślady wilka
Bloger John Stephenson bada ślady wilka
Fot. Richard Cockle ASSOCIATED PRESS

Od miesiąca Kalifornia pasjonuje się wędrówką samotnego wilka szarego. Jednych on wkurza, innych cieszy. Ci pierwsi szykują strzelby, drudzy - lornetki

Ślad wilka stał się superpopularnym motywem na koszulkach i gadżetach
.
Ślad wilka stał się superpopularnym motywem na koszulkach i gadżetach
Nosi kryptonim OR-7, bo był siódmym wilkiem, któremu strażnicy przyrody w stanie Oregon założyli nadajnik GPS. Stąd wiadomo, że 28 grudnia przekroczył granicę Kalifornii i jest tam pierwszym od 88 lat wilkiem żyjącym na wolności.

Od razu stał się postacią kultową w tym jednym z najbardziej ekologicznych stanów. Towarzystwa przyrodnicze przeżywają najazd nowych członków, wilcze motywy pojawiły się na pamiątkach, koszulkach i czapkach, a także w ofercie salonów tatuaży. Powstają fankluby OR-7, wilcze bractwa, które spotykają się o zmroku, by wspólnie wyć do księżyca. I oczywiście dziś już nic nie może ominąć cyberprzestrzeni - OR-7 ma swój profil na Facebooku i nawet ktoś się pod niego podszywa na Twitterze (narzeka tam na imię Wędrówka, które dostał w jednym z plebiscytów, i dementuje, jakoby jego ulubionym aktorem był Kevin Costner w "Tańczącym z wilkami").

Zastrzel, zakop i zamknij się

W realnym życiu OR-7 nie ma pojęcia o zamieszaniu, jakie spowodował. Odkąd we wrześniu zeszłego roku oddzielił się od swojej watahy w północno-wschodniej części stanu Oregon, przewędrował już ponad 1,5 tys. km, starannie omijając ludzkie siedziby i unikając ludzi. W Kalifornii tylko raz dał się sfotografować - automatycznej kamerze, którą myśliwi ustawili na zwierzęcym szlaku.

Stanowy departament rybołówstwa i myślistwa publikuje mapę, na której można śledzić jego wędrówkę. Od dwóch tygodni kręci się gdzieś w lasach na północ od wulkanicznego parku narodowego Lassen. Na mapie nie znajdziemy jego najbardziej aktualnego położenia - chodzi o to, by nie niepokoili go wielbiciele, a także wrogowie.

Przybycie OR-7 do Kalifornii nie wszystkim się bowiem podoba. - My go tu nie witamy - mówi Jack Hanson, ranczer z hrabstwa Lassen i skarbnik kalifornijskiego Stowarzyszenia Hodowców Bydła. - Gdyby prawo pozwalało, zastrzelilibyśmy go na miejscu, żeby się nie rozmnożył.

W Kalifornii wilki są pod ścisłą ochroną - za zabicie wilka można dostać nawet 100 tys. dol. grzywny i rok więzienia. Ale ranczerzy odgrażają się, że jak wilk zasmakuje w ich owcach lub cielakach, to postąpią zgodnie ze starą regułą trzech "S" ("shoot, shovel, shut up"), co na polski można przetłumaczyć jako regułę trzech "Z" ("zastrzel, zakop i zamknij się").

Na jednym z internetowych forów ktoś hodowcom odpowiedział, by zamiast wilkowi grozić, grodzili swe stada albo zatrudnili kowbojów i psy do ochrony przed drapieżnikami. Bo "ten ląd należy także do dzikiej zwierzyny, a wilki żyły w tym kraju dłużej niż biały człowiek i jego krowy".

Zdobywcy Dzikiego Zachodu i ich potomkowie rozprawili się z wilkami dość szybko - do lat 30. zeszłego wieku znikły one z wszystkich stanów poza Alaską (w Kalifornii ostatniego wilka zabito w roku 1924 w hrabstwie Lassen, tam gdzie teraz dotarł OR-7). Wytępiono je jako szkodniki, które zabijają bydło i konkurują z myśliwymi o zwierzynę. W purytańskiej Ameryce wilki miały nawet gorszą reputację niż w Starym Świecie - były symbolem zła i szatana. Gary Marbut, prezydent wpływowego Stowarzyszenia Sportów Strzeleckich w Montanie, kilka lat temu wypowiadał się, że "stworzenie i rozwój całej ludzkiej cywilizacji można postrzegać jako proces wznoszenia fortyfikacji przeciwko wilkom".

Wojna na lądzie i z powietrza

Okazało się jednak, że wilk to ważny element ekosystemu, co szczególnie było widać w objętych ochroną parkach narodowych. W słynnym Yellowstone - na granicy słabo zamieszkanych stanów Wyoming, Montana i Idaho - bez wilków rozrosła się populacja jeleni i mulaków (spokrewnionych z naszymi sarnami), które ogołociły brzegi rzek i strumieni, co z kolei spowodowało zwiększoną erozję, przetrzebiło wydry, bobry i ryby. Wilk był jak mały klocek domina, który upadając, zaczął powalać następne klocki.

W połowie lat 90. zeszłego wieku zdecydowano się więc na powrót osiedlić wilki w Yellowstone - sprowadzono 66 osobników z Kanady i wypuszczono je na wolność. Operacja udała się nadspodziewanie. Wilki poczuły się jak u siebie w domu, rozmnożyły, rozeszły po sąsiednich stanach. Dziś ich populację szacuje się na 1,7 tys. sztuk.

Wraz z nimi powróciły jednak stare konflikty. Myśliwi, farmerzy, a także konserwatywne i bardzo silne w Ameryce stowarzyszenia posiadaczy broni zaczęły walczyć o to, by wilki usunąć z listy gatunków zagrożonych i by można było do nich znowu strzelać. W zeszłym roku Kongres poszedł im na rękę - w kilku stanach wilki zostały wyjęte spod ścisłej ochrony.

W stanie Idaho myśliwi mogli w zeszłym sezonie odstrzelić aż 500 z 750 żyjących tam wilków, w Montanie - 220 z 550, w Wyoming na celowniku znalazło się 350 osobników. A ponieważ tych planów nie udało się zrealizować, władze stanowe przymierzają się do bardziej "agresywnych metod". Mówi się, że latem rozpoczną się polowania z helikopterów. Senator Max Baucus z Montany podczas wizytacji fabryki, gdzie produkuje się zdalnie sterowane drony dla wojska, zasugerował, że oprócz akcji w Afganistanie samolot mógłby także brać udział w kontroli populacji drapieżników w USA (według zapewnień producenta drony są już tak zaawansowane, że bez problemu odróżnią z powietrza wilka od kojota, co nie zawsze udaje się ludziom - ostatnio myśliwi z Belgii zastrzelili w zachodniej Polsce dwa wilki, tłumacząc się potem, że wzięli je za jenoty).

Nie bez powodu aktywiści ochrony przyrody twierdzą, że to, co szykuje się przeciwko amerykańskim wilkom, trudno nazwać polowaniem. To już regularna wojna albo raczej eksterminacja.

Zew miłości

W tym kontekście samotna wędrówka OR-7, która zaprowadziła go do bezpiecznej na razie Kalifornii, nabiera znaczenia symbolu. OR-7 szuka miłości. Dosłownie. Strażnicy przyrody twierdzą, że jego odłączenie się od grupy to typowe zachowanie młodego wilka, który szuka partnerki i chce założyć własną watahę. Niestety, o czym OR-7 nie ma pojęcia, ale z czego doskonale zdają sobie sprawę obserwujący jego włóczęgę internauci, w Kalifornii szuka na próżno. Tam oprócz niego nie ma jeszcze innych wilków. Stąd liczne głosy, żeby mu tę partnerkę podrzucić, a najlepiej też oczyścić z ludzi jakiś obszar, gdzie mógłby z nią zamieszkać.

Kalifornijskie władze nie mają takich planów, ale są świadome tego, że za OR-7 z czasem przyjdą inne wilki. W ciągu dekady w tym stanie powinna osiedlić się co najmniej jedna wataha, zwłaszcza że wilki są teraz wybijane i przepędzane z obszaru północnych Gór Skalistych. Dlatego Kalifornia rozpoczęła akcję informacyjną, która ma przygotować obywateli.

Mark Stopher, ekolog i doradca szefa kalifornijskiego departamentu rybołówstwa i myślistwa, przekonuje, że większość potocznych sądów o wilkach to mity.

Faktycznie, czasem zabijają bydło, ale dużo więcej szkód czynią kojoty, pumy i niedźwiedzie, a poza tym ranczerzy dostają za to odszkodowanie. Ludzie nie powinni się bać wilków bardziej niż tego, że spadnie im na głowę satelita. Mniej więcej takie samo jest bowiem ryzyko, że padniemy ofiarą tego płochliwego drapieżnika.

Najlepszą puentą są słowa Eda Bangsa, który z ramienia władz federalnych opiekuje się wilkami w stanach Wyoming, Montana i Idaho i od lat spotyka się z ranczerami, myśliwymi i zielonymi aktywistami. Niedawno w "New York Timesie" mówił:

- Kiedy wilki powracają, jedni mówią o końcu cywilizacji czy dzieciach porywanych z przystanków szkolnych, inni zaś cieszą się, że natura wreszcie wraca do stanu równowagi i wkrótce wszyscy razem grupowo się przytulimy. A ja lubię powtarzać: wilki są nudne, ale ludzie są fascynujący.

Z ostatniej chwili:

Jeden z rodzonych braci OR-7, także z nadajnikiem i oznaczony jako OR-9, został właśnie zastrzelony. OR-9 także oddzielił się od watahy, ale poszedł w przeciwną stronę niż OR-7 i przeszedł ze stanu Oregon do Idaho, gdzie na wilki można już polować. Miał podwójnego pecha, bo zeszłoroczny sezon łowiecki na wilki już się tam skończył, ale myśliwy tłumaczył się, że o tym nie wiedział.

OR-7 online:

Wilk w Kalifornii

Na Twitterze: Wolf_OR7, WolfOR7

Fantastyczne lektury o tym, czego człowiek może się uczyć od wilka
Wilk i Filozof - Mark Rowlands
Żyjący z wilkami - Shaun Ellis, Penny Junor



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13
  • 5
  • 1
  • 3
  • 1
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (59)

  • blue911

    Oceniono 2 razy 2

    Wilk sobie szuka narzeczonej ,a tu.....Whitney Houston zmarla. RIP. Nalog okazal sie silniejszy....

    • dar61

      0

      Można by tu odpowiedzieć coś o Nagrodzie Darwina, ale powstrzymajmy się przed tym.

  • szechterof4

    Oceniono 1 raz 1

    "Tego wilka śledzi cała Ameryka."

    GW-no prawda! Cala Ameryka sledzi co jaszcze Burak HUssein jak Tusk sper...
    kwejk.pl/obrazek/892598

  • jezdziec_apokalipsy

    0

    Widzę, że artykuł trafił na pierwszą stronę, a błąd dalej niepoprawiony. Rozumiem, że teraz jest to jakby kwestia honoru i redaktorowi ciężko się przyznać. Zastanawiam się czy gdyby ktoś zwrócił uwagę na błąd ortograficzny to pan Cieśliński zamiast go poprawić uparłby się i, tak jak tworzy nową taksonomię, zaproponowałby własną ortografię? Przecież podobnie jak sarny i mulaki, "u" i "ó" też mają ze sobą wiele wspólnego :)

    No, chyba, że to taka zemsta - Amerykanie przerobili sarenkę Bambi na mulaka Bambi, to my im teraz na złość zrobimy z mulaka sarnę?

    Żeby nie mnożyć i nie utrwalać błędów w stylu "jeleń ma rogi a sarna to żona jelenia" - wbrew temu co twierdzi autor tego artykułu, w Ameryce Północnej nie ma dziko żyjących saren.

    • dar61

      0

      Do {jezdziec_apokalipsy}:

      Ad błędologii - nie chciałbym zastąpić Redaktora w polemice, ale od siebie dodałbym poradę, by Szanowny {J_a} sprawdził zasady pisowni 'chyba że', przy okazji pokrewnych 'pomimo że' i wiele podobnych temu.

    • jezdziec_apokalipsy

      0

      @dar61
      Dziękuję za cenne porady. Byłyby pewnie jeszcze cenniejsze gdybym był redaktorem portalu/gazety i otrzymywał wynagrodzenie za to co publikuję w formie artykułów a nie luźnych wypowiedzi na forum.

  • usmecenas

    Oceniono 13 razy 13

    moze by tak odstrzelic troche mysliwych?Bedzie wiecej zwierzyny i mniej chetnych do zabijania.

    • maaac

      Oceniono 5 razy 5

      @usmecenas
      Oczywiście masz rację. Należy kontrolować wszystkie elementy ekosystemu. Jak jest jakiegoś elementu za dużo i nie ma naturalnej selekcji potrzebna jest zewnętrzna. Jak jest na jakimś terenie za dużo myśliwych, którzy polując na inne zwierzęta mogą doprowadzić do ich całkowitego wytrzebienia to należy zastosować odstrzał sanitarny. Ze względu na bezpieczeństwo proponował bym właśnie zastosować drony do eliminacji myśliwych.

  • fulko_de_lorche

    Oceniono 5 razy 3

    TAK JAK GINĄ WILKI GINIE WOLNOŚĆ

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 16 razy 10

    "Osoby", którym sprawia przyjemność zabijanie zwierząt, to jednostki chore, które powinny być odizolowane od społeczeństwa. NIE dla traktowania myślistwa jako hobby, to zboczenie emocjonalne, a nie rozrywka!!

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • zewszad_i_znikad

      Oceniono 1 raz 1

      @fordomin
      Skąd wiesz, czy mi żal zwierząt zabijanych na jedzenie? Bo w Polsce wszyscy są mięsożerni, więc ktokolwiek jest przeciw polowaniom, musi być hipokryt(k)ą? Informuję, że mięcha nie jadam. Owszem, uważam, że trzeba brać poprawkę na przekonanie większości ludzi o niepełnowartościowości diety wegetariańskiej - przekonywać, że jest inaczej, ale nie sądzić, że przekona się ludzi w sekundę. Uważam mięsożerstwo za złe, ale uważam też, że ludzie jedzą mięcho z przekonania, że trzeba, bo przecież nie w imię szkodzenia zwierzętom.
      Zaś co do myśliwych - czy naprawdę trzeba się bawić w ich chorą "rozrywkę", żeby dokarmiać zwierzęta? A niech je dokarmiają, chwała im za to. Ale człowiek, któremu zabijanie zwierząt sprawia przyjemność, jest zboczony.

    • fordomin

      Oceniono 2 razy 0

      @zewszad_i_znikad
      Mięsożerność leży w naturze człowieka. Gdyby człowiek nie jadł mięsa, najprawdopodobniej do dziś żyłby sobie w jaskiniach. Obecnie wybór doety nalezy do indywidualnego wyboru jednostki. Jednak nie znosze wege ludzików którzy przekonaniu o wyższości swojego zdania wszędzie wciskaja swoje wyuczone na blachę hasełka. Niewiele ma to wspólnego z wiedzą naukową. Podobnie jak opinie o myśliwych. Nie mylmy po pierwsze myśliwych z kłusownikami. Po drugie, wszyscy wielcy obrońcy praw zwierząt, zbulwersowani zabijaniem, o którym mają pojęcie jak świnia o gwiazdach, znikają gdy trzeba zrobić coś naprawdę ważnego w kwestii ochrony zwierząt. Gdyby nie mysliwi, którzy zimą dokarmiają zwierzeta, wiele zwierzyny padłoby zimą z głodu, bo wielcy ekolodzy potrafia tylko krzyczeć wyuczone hasełka na happeningach. A jeśli Wam tak przeszkadza zabijanie zwierząt, to zapłaćcie rolnikom, którym dziki niszczą pola uprawne, gdy jest ich za dużo. Jednak obawiam się, że jak zjedza wasze ziemniaczki, to sami nie bedziecie mieli co jeść. Proponuje trochę sie douczyć o gospodarce lasu, a potem się wypowiadać, a propo myśliwych. Skończyłam kierunek związany własnie z lasem, trochę w tym pracowałam, i prawda jest taka, że jedyne osoby, które mają jakiekolwiek pojęcie, i dzieki którym lasy jeszcze własciwie funkcjonują, którzy o to wszystko naprawdę dbają, to ci wstrętni, okropni zboczeni mysliwi. Członkowie kół łowieckich z własnych kieszeni często kupują pasze dla zwierząt na zimę. Nigdy grupa ekologów bojkotująca polowania nie wyszła z taka inicjatywą. Ale nie, przecież to wielcy miłośnicy zwierząt. Radze poczytać trochę o gospodarce leśnej, douczyć się, własciwie poznać temat, a potem się wypowiadać.

    • dar61

      0

      Do {fordomin}:

      Po 1. Gospodarka łowiecka już od dawna - na szczęście - nie jest częścią gospodarki leśnej.
      Po 2. Prowadzona z głową jest dochodowa [a co najmniej dotowana], dając członkom kół łowieckich fundusze na odszkodowania za szkody i na zakup karmy do zimowego dożywiania.
      Po 3. Nauka udowadnia, że niedokarmiając zimą dzikiej zwierzyny dajemy jej naturalną szanse na redukcję ich pogłowia tak, jak to drzewiej bywało.
      Po 4. Myśliwi wytrzebili swych konkurentów, naturalnych reduktorów, nijak wywiązując się z zastąpienia ich funkcji selekcjonerów.
      Po 5. Jak ktoś mądrzejszy od myśliwego wprowadza zakaz zabijania np. wilków, to myśliwym rozum się miesza z nienawiści do swych, jakże od nich lepszych, selekcyjnych konkurentów.
      Po 6. Jeśli dzików gdzieś jest nadmiar, to niech myśliwi albo lepiej obliczą pojemność łowiska, albo wywiążą się z roli zastępowania wilków, albo te wilki do zastępowania siebie dopuszczą.
      C.b.d.u.

      Państwo dotując odszkodowania za szkody przez dziką zwierzynę czynione w uprawach rolnych I LEŚNYCH ma nieco szerszą rolę do spełnienia niż koła łowieckie. Musi więc badać szerszą pulę danych, niż zliczanie na ponowie i meldunki doroczne leśniczych z ich rejonów, czynione czasem metodą 'na odpieprz'. Zatrudnia więc to państwo naukowców do analiz. Mają oni na szczęście nieco neutralniejsze spojrzenie na temat zwierzyny dzikiej, niż czynią to myśliwi - będący dla siebie samych panem, okrętem i sędzią.
      Czy ma tu do znaczenia, czy kto z naukowców jest wega, wegeta czy może laktoowowegeta - wątpię. Ale musi sam[-a] {Fordomin} sobie odpowiedzieć, gdzie błądzi, gdzie nienawiść nim/ nią rządzi, bo, że rządzi/ błądzi, to widać.

      P.S. Jeśli {F.} ma ochotę się dowiedzieć, czy mogę dorównać {F.} przygotowaniem zawodowym i praktyką, niech sobie pomejluje do dar61@gazeta.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':