Po raz pierwszy zauważono ją w październiku. Pęknięcie miało 30 km długości oraz 60-100 m głębokości i sięgało do powierzchni morza. Naukowcy z
NASA szacują, że kiedy, jak mówią glacjolodzy, lodowiec się ocieli, zrodzona przezeń góra lodowa będzie miała powierzchnię 880 km kw., a więc będzie wielka jak
Berlin.
Lodowiec Pine Island to jeden z najpotężniejszych jęzorów zamarzniętej wody spływających z zachodniej Antarktydy. Uczeni szacują, że oddaje morzu blisko jedną dziesiątą całego lodu topniejącego w tej części kontynentu. W ostatnich latach badacze zauważyli, że dość znacznie "wyszczuplał", co przypisuje się ociepleniu klimatu, które w zachodniej Antarktydzie jest dość mocne.
Uczeni z NASA mówią też, że lodowiec Pine Island cieli się średnio co dziesięć lat. A że ostatnio robił to w 2001 r., to teraz najwyższy czas na następny
poród.
Naukowcy zamierzają monitorować nowo narodzoną górę lodową. Topniejąc, będzie mocno wpływać na morski ekosystem, zmieniając zasolenie wody i zrzucając do oceanu nagromadzone w lodzie kawałki skał. W końcu dostanie się w obieg Dryfu Wiatrów Zachodnich, czyli potężnego prądu morskiego obiegającego Antarktydę z zachodu na wschód.