http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Internet: ekologiczna etykieta

Piotr Siergiej
2012-01-17, ostatnia aktualizacja 2012-01-17 12:13

Francuska Agencja Środowiska i Zarządzania Energią (ADEME) przeprowadziła wnikliwą analizę wpływu elektronicznego przepływu informacji na środowisko. Wyniki ich badań mogą wydawać się zaskakujące.

Kafejka internetowa w Szanghaju
Fot. NIR ELIAS REUTERS
Kafejka internetowa w Szanghaju
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Prawie nikt nie wysyła już tradycyjnych, papierowych listów. Nie minęło więcej niż 20 lat, a one - niczym patefon i maszyna do pisania - nabrały swego sentymentalnego uroku. Przeciętny list zużywał około 100 g CO2, natomiast list elektroniczny przesyła tę samą informację zużywając stukrotnie mniej surowców. To przykład ewidentnej poprawy. Jednakże odpowiedź na pytanie czy nowoczesne technologie sprzyjają oszczędności surowców i energii nie jest wcale jednoznaczna.

W 2009 roku wysłano na świecie 250 miliardów elektronicznych listów. Liczba wysyłanych e-maili wzrasta w oszałamiającym tempie - już za dwa lata w światowej sieci krążyć ich będzie 500 mld rocznie! Każdy e-mail, każdą minutę spędzoną w sieci umożliwia praca rozrzuconych po całym świecie urządzeń, pośredniczących w przekazywaniu na nasz ekran informacji. Każde z nich obciąża sieć energetyczną niewielkim zużyciem prądu.

Według raportu opublikowanego przez Stanford University pomiędzy 2000 i 2005 rokiem liczba serwerów na świecie wzrosła dwukrotnie - do 27 milionów. Pobierały one wtedy rocznie 127 tys. GWh energii. Przez następne pięć lat odnotowano kolejne podwojenie tej liczby. Obecnie serwery i otaczająca je infrastruktura pochłaniają na świecie około 1,5% wytwarzanej energii. To dwa razy więcej niż zużywa cała Polska.

1. Jeśli nie musisz - nie wysyłaj maila do wielu adresatów

Czy wysyłając elektroniczny list do jednego zamiast dziesięciu odbiorców rzeczywiście oszczędzamy? Przecież komputer i serwery pocztowe i tak są włączone. Okazuje się jednak, że wzrost ilości przepływającej przez nie informacji ma wpływ na pobór energii i związaną z nim emisję dwutlenku węgla.

Wysłanie 10 maili obciążonych załącznikiem 1 MB wytwarza czterokrotnie większą emisję CO2 niż pojedynczy list. Przesyłane w sieci megabajty naprawdę mają znaczenie. Każdy dodatkowy adresat dodany do naszego maila to emisja 6 gramów CO2. Dobrym pomysłem jest więc przesyłanie linków zamiast załączonych danych, albo kompresowanie wysyłanych plików. Internetowe łańcuszki pomocy, wysyłanie maili do dziesiątków nadawców jednocześnie mocno zwiększa węglowy ślad jaki odciska na środowisku każdy internauta. Według francuskich badań 100-osobowa firma wysyłając maile generuje rocznie 13,6 ton CO2. To równowartość 14 podróży lotniczych w obydwie strony pomiędzy Paryżem i Nowym Jorkiem.

2. Opróżniaj kosz w swoim serwisie pocztowym

Nie tylko przesyłanie listów jednocześnie do wielu odbiorców zwiększa ekologiczny ślad jako po sobie zostawiamy. Także przechowywanie poczty elektronicznej na serwerze przyczynia się do powiększania śladu węglowego. Zmniejszanie zawartości maila i częste opróżnianie poczty to nie tylko zabiegi porządkowe, ale także działania proekologiczne. Opróżnianie wirtualnego kosza na śmieci sprawia, że zmniejszamy zapotrzebowanie na jak najbardziej rzeczywiste surowce.

3. Surfuj z głową

3 miliardy - tyle wyszukiwań w Google dokonują internauci w ciągu tylko jednego dnia. Firma ta obsługuje 85% wszystkich wyszukań na świecie. Każde polecenie wydane wyszukiwarce przekłada się na drobne wydatki energetyczne gdzieś pomiędzy naszym komputerem a miejscem, w którym gromadzone są dane. Trudno o zajęcie, które ma bardziej globalny wpływ na środowisko.

Francuski internauta przeszukuje sieć trzy razy dziennie. Jak skrupulatnie policzyło ADEME obciąża to atmosferę zużyciem ok. 10 kg eCO2 rocznie. Wystarczyłoby jednak zamiast używania funkcji przeszukiwania korzystać z wpisywania adresów stron, lub korzystania z opcji "Ulubione" by zmniejszyć to obciążenie o połowę. Wydaje się to liczbą mało znaczącą, ale internauci przyczyniają się we Francji do emisji 290 tys. ton CO2 rocznie. Jeśli podobny jest ślad węglowy pozostałych internatów, a jest ich już 2,1 miliarda, to cała ich emisja wyniesie 21 mln ton CO2 - tyle ile emisja Jordanii. Jest to koszt związany wyłącznie z poleceniem przeszukiwania sieci, a nie użytkowania samego komputera.

4. Nie zmieniaj komputera zbyt często

W skład śladu węglowego internauty wchodzi także obciążenie środowiska użytkowanym komputerem. Jego produkcja to wydobycie rud metali i kosztowny energetycznie proces produkcyjny. Im dłużej więc użytkujemy ten sam komputer, na tym dłuższy czas jego życia rozkładają się środowiskowe koszty naszego surfowania. Wydłużenie używania tego samego komputera z czterech lat do siedmiu pozwala zaoszczędzić rocznie 2,3 kg CO2.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 2
  • 1
  • 5
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • adeptt

    0

    Witam.
    Fajnie, że ktoś zajmuje się takimi szczegółami.
    Ja zaproponowałbym artykuł pod tytułem "Ile zanieczyszczenia środowiska kosztuje zarobienie określonej kwoty pieniędzy, 1000 lub miliona euro".
    Da nam to obraz taki, że każdy bogaty wytwrza najwięcej zanieczyszczeń więc niech oni też to sprzątają.
    Pozdrawiam

  • marmez

    Oceniono 2 razy 2

    Po pierwsze to chyba największą szkodę jednak wyrzącają toksyczne odpady przy produkcji sprzętu komputerowego (telefony, smartfony itd), no i kupa z tego jest wywalana w afryce na wysypiska i tam palona, żęby odzyskać miedź (jak ktoś chce zobaczyć można obejżeć dokument "spisek żarówkowy, prawdziwa historia" dostępnyy w internecie.

    Po drugie to szkoda, że nie podliczyli ile CO2 jest produkowane zbędzie przez dodawanie do stron internetowych animowanych reklam we flashu, to są całe MB danych!!! zbędnych danych... no ale reklamodawcy płacą... Producenci toksyczych odpadów (głownie w chinach gdzie nikt nie liczy emisji CO2) płącą też za te reklamy. no i koło się zamyka...

  • drzejms-buond

    Oceniono 1 raz 1

    Czyli jak nie będę czytał Wyborczej to przyniosę ulgę zakurzonej matce Ziemi? Genialne!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':