http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Świat uratujemy trochę później

Tomasz Ulanowski
2011-12-12, ostatnia aktualizacja 2011-12-12 01:05

Kobieta protestująca w Durbanie przeciwko korzystaniu z energii opartej na węglu
Kobieta protestująca w Durbanie przeciwko korzystaniu z energii opartej na węglu
Fot. MIKE HUTCHINGS REUTERS

Przywódcy świata odkładają walkę z globalnym ociepleniem. Nowe porozumienie ma powstać do 2015 roku

SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem ograniczenie emisji gazów cieplarnianych na świecie rzeczywiście uratuje Ziemię przed katastrofalnymi skutkami globalnego ocieplenia?

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

W niedzielę w Durbanie w RPA zakończyła się konferencja klimatyczna.

Ustalono na niej, że protokół z Kioto ograniczający emisję gazów cieplarnianych zostanie przedłużony co najmniej o pięć lat. Do 2015 r. wszystkie kraje - rozwinięte i rozwijające się - opracują i podpiszą nowy traktat, który będzie obowiązywał od 2020 r. Wszyscy sygnatariusze mają się zobowiązać do redukcji emisji gazów.

Powołano też "Zielony fundusz klimatyczny", który państwa rozwinięte mają zasilać co roku kwotą niebagatelną, bo 100 mld dol. Te pieniądze będą przeznaczone na ograniczanie skutków globalnego ocieplenia w krajach rozwijających się oraz na ich dalszy ekologiczny rozwój.

O tym, że spalając węgiel, ropę i gaz, będziemy musieli ponieść konsekwencje pompowania do atmosfery coraz większych ilości gazów cieplarnianych, klimatolodzy mówią już od lat 70. Ale dopiero w 1997 r. kraje rozwinięte podpisały w japońskim Kioto porozumienie o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, metanu i innych gazów tworzących w powietrzu coś w rodzaju pierzyny zatrzymującej ciepło na Ziemi.

Z protokołu z Kioto od razu wyłamały się USA, wtedy największy producent CO2 - najgroźniejszego z gazów cieplarnianych produkowanych przez ludzkość. Traktat nie obejmował też gwałtownie rozwijających się Chin. A dzisiaj to one emitują najwięcej dwutlenku węgla. Na drugim miejscu są USA, a potem UE i Indie.

Dlatego od kilku lat trwały intensywne negocjacje, dzięki którym tracący w przyszłym roku ważność protokół z Kioto miał być zastąpiony przez nowy międzynarodowy traktat klimatyczny - obejmujący zarówno kraje rozwinięte, jak i rozwijające się.

Te negocjacje się nie udawały, przede wszystkim z powodu sprzecznych interesów ich uczestników. Ekologicznie świadoma UE chciała walczyć z globalnym ociepleniem, Chiny i Indie chciały się rozwijać bez względu na środowisko, a Amerykanie krzyczeli, że bez Pekinu i New Delhi nic nie podpiszą. Tylko małe wyspiarskie kraje, którym zagraża stale podnoszący się poziom morza, namawiały wszystkich do porozumienia.

Spotkaniem ostatniej szansy miała być zakończona w niedzielę nad ranem konferencja w Durbanie. Przedstawiciele 194 krajów, w tym Polski, która przewodziła tam UE, nie ukrywali radości. Po kilkunastu dniach rozmów, w tym dwóch dobach twardych negocjacji dzień i noc, udało im się dojść do kompromisu.

Czy to sukces, czy raczej nieporozumienie? Sukcesem jest to, że krajom rozwiniętym, które od wybuchu rewolucji przemysłowej wysłały w niebo ok. 400 mld ton węgla (głównie pod postacią CO2), udało się przekonać kraje rozwijające się, że czas na nieekologiczny rozwój gospodarczy już minął. I że także one muszą wziąć na siebie ciężar walki ze zmianami klimatu.

Z badań naukowych wynika, że w tym wieku gorączki Ziemi już nie uda się powstrzymać. Stężenie dwutlenku węgla w powietrzu jest dziś najwyższe od przeszło 600 tys. lat. Co więcej, w latach 1990-2010 roczna światowa emisja tego gazu wzrosła o 45 proc. W zeszłym roku osiągnęła historyczny rekord - co sekunda w powietrze ulatuje ponad 1 tys. ton dwutlenku węgla.

Żeby ustabilizować klimat w ciągu kilkuset lat, w dekadę musielibyśmy ograniczyć produkcję gazów cieplarnianych aż o 70 proc. Nie wydaje się, żeby tak szybko udało nam się przestawić na odnawialne źródła energii (słońce, wiatr, wodę, biomasę), które ograniczyłyby zużycie ropy czy węgla.

Jednak trzeba próbować. Globalne ocieplenie oznacza bowiem susze w niektórych rejonach i powodzie w innych; nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych, np. huraganów; dramatyczne podnoszenie się poziomu morza; wymieranie gatunków czy wielkie migracje ludzi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • mozart

    0

    Abrazja to planeta w gwiazdozbiorze Wieloryba, na której, prócz mieszkańców licznych państw mieszka też smok (choć do smoka nie podobny). Duża cześć gospodarki tych krajów (skupionych w Związku Współpracy Ekonomicznej) nastawiona jest na dokarmianie smoka, w zamian za raczej wątpliwe korzyści. Istnieją też różne placówki badawcze smoka i oceniające skutki jego obecności (URSS - Urząd Regulacji Skutków Smoka). Smok tylko żre i rośnie, ale jakiekolwiek głosy mówiące o tym, by przestać go karmić, napotykają silną krytykę. Główne argumenty przeciw opierają się na fakcie, że przemysł i nauka związana ze smokiem (z którego nie ma nic w zamian), dają zatrudnienie i napędzają gospodarkę.
    pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%BCytek_ze_smoka
    Opowiadanie Lema pasuje jak ulal do wspolczesnych czasow, gdyby smoka zamienic na CO2. Jakby nie spojrzec, ten przemysl wokol CO2 juz istnieje. A gdzie przemysl, tam ogromne pieniadze i miejsca pracy. Nawet, gdy to wszystko jest picem na wode, ludzie beda walczyc, by tego nie stracic. I tu wcale nie chodzi o jakies tam ratowanie klimatu...

  • michal9499

    0

    W imię czego mamy płacić coraz więcej za energię? Te badania naukowe ,o których pisze Pan redaktor to raczej wróżenie z fusów.Żaden model komputerowy nie radzi sobie z prognozowaniem pogody na dłużej ,niż 3 dni ,dlatego przestańmy opowiadac bzdury ,że za lat 50 temperatura wzrośnie o 2 lub 3 stopnie.Jeśli po najbliższym maksimum słońce uspokoi się na długie lata (a moźe tak być), to będziemy się zmagać z olbrzymim ochłodzeniem klimatu i taki wariant też trzeba uwzględnić.

  • jazg1

    0

    Węgiel i inna paliwa kopalne są biopaliwami, bo powstały z organizmów żywych, tyle że nieco dawniej, niż kompost dzisiejszy. Całkiem po prostu ten węgiel w niewielkiej części wraca do obiegu, a ponieważ wtedy, gdy był w obiegu, życie było bujniejsze i bardziej zróżnicowane, to i teraz pomoże, a nie zaszkodzi, przyrodzie.

  • embart

    0

    "spalarnie biomassy we wiosce obok "
    no pewnie że lepiej mieć w wiosce obok niż w swojej ;)

    no i pewnie że lepiej mieć energię odnawialną, itp, ale czy nas na to już stać?

  • thegreatmongo

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety po raz kolejny wygrala krotkowzrocznosc....

    Szkoda...

    Zaraz przyjda tez tu zastepy ludzi, ktorzy mowia, ze ocieplenie to mit... wiecie co? Moze to jest mit...

    Ale na razie nasza gospodarka opiera sie na wykopwyaniu resztek roslin i ich spalaniu. To ma byc XXI wiek?

    Energia odnawialna ma sens i powinno sie ja promowac. Jest czysta, jest lepsza ze wzgledow politycznych no i daje prace LOKALNIE!!

    Lepiej miec biogaz czy spalarnie biomassy we wiosce obok niz pompowac budzet Putina...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':