http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kruki do odstrzału, bo przeszkadzają myśliwym

Robert Robaszewski, Olsztyn, Adam Wajrak
2011-09-28, ostatnia aktualizacja 2011-09-28 16:48

Kruki nad padliną
Kruki nad padliną
ADAM WAJRAK

Regionalna dyrekcja ochrony środowiska w Olsztynie zgodziła się na odstrzał niemal tysiąca ptaków, w tym 250 kruków. To może oznaczać ich zagładę na tym terenie. Odstrzału domagają się myśliwi, którym kruki rzekomo przeszkadzają w odtworzeniu populacji zajęcy i kuropatw. Polowania na zające i kuropatwy należą do najbardziej ulubionych zajęć myśliwych.

Gawrony często mylone z krukami
Fot. Marko Drobnjakovic AP
Gawrony często mylone z krukami
Myśliwi o świcie
Fot. SERGEI GRITS AP
Myśliwi o świcie
W lutym 2010 r. zaczął się projekt pod nazwą "Program restytucji zająca i kuropatwy w powiecie szczycieńskim", który ma doprowadzić do zwiększenia liczby tych zanikających w powiecie zwierząt. Jego pomysłodawcą było Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze (STP) skupiające... głównie myśliwych.

Poza wypuszczaniem zajęcy i kuropatw myśliwi postanowili również zająć się zwierzętami, które ich zdaniem są wrogami kuropatw i zajęcy. Według nich za spadek liczby zajęcy i kuropatw są odpowiedzialne ataki drapieżników, tj. lisów, sów, zdziczałych psów i kotów, a na Warmii i Mazurach także kruków, wron i srok. Na tej podstawie 29 lipca decyzję o odstrzale tych ptaków wydał Stanisław Dąbrowski, regionalny dyrektor ochrony środowiska w Olsztynie. Zezwolił na zabicie 250 kruków, 190 wron siwych oraz 600 srok.

Problem z liczeniem

- Wnioskowaliśmy o taką decyzję, ponieważ według przeprowadzonej przez nas inwentaryzacji wynika, że liczba tych drapieżników w powiecie szczycieńskim jest bardzo duża - tłumaczy Lucjan Wołos, wiceprezes STP, sekretarz w Urzędzie Miejskim w Szczytnie. - Wniosek do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska (RDOŚ), poza badaniami prof. Romana Dziedzica z zakładu ekologii zwierząt i łowiectwa na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, był podparty ankietami prowadzonymi we wszystkich obwodach łowieckich w powiecie. Prowadzili je myśliwi wspomagani przez uczniów, i to właśnie z nich wiemy o dużej liczbie tych ptaków. Nie braliśmy tych danych z sufitu.

- Inwentaryzacja wykazała na terenie powiatu szczycieńskiego 1400 kruków, 2700 srok i 1600 wron. STP wnioskowało na początku o odstrzał 419 kruków, 800 srok, 196 wron; my tego nie zaakceptowaliśmy, redukując te liczby - tłumaczy decyzję Maria Mellin, zastępca dyrektora RDOŚ. - Nikt nie powie, że tak duża liczba tych drapieżnych ptaków nie ma wpływu na zwierzynę łowną.

Problem tylko w tym, że badania na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród myśliwych i uczniów wzbudzają - łagodnie mówiąc - zdziwienie ekspertów. Ocena liczebności na podstawie ankiet nie jest możliwa. Na podstawie ankiet można co najwyżej próbować ustalić, czy gatunek jest obecny w terenie. I to też zakładając, że myśliwi lub uczniowie potrafią rozpoznać kruka, który nagminnie mylony jest z gawronem. Dr Przemysław Chylarecki, opiekun naukowy monitoringu ptaków w ramach państwowego monitoringu środowiska, zwraca również uwagę na to, że kruk nie jest łatwym gatunkiem do policzenia. - Ocena liczebności tego gatunku powinna być robiona na podstawie bardzo dobrze zaplanowanych badań i powinni to robić profesjonalni ornitolodzy. Chodzi o to, że poza częścią lęgową populacji, która trzyma się swoich terytoriów, mamy też bardzo dużą część nielęgową. To młode ptaki w wieku do trzech lat, które mogą tworzyć spore stada i przemieszczać się na bardzo duże odległości - wyjaśnia dr Chylarecki - Te stada koczują nie tylko po całym regionie, ale po całym kraju. Mogą się rozbijać na mniejsze lub łączyć w większe. To, że myśliwi i uczniowie jednego dnia takie stado odnotowali, nie znaczy, że zawsze będzie ono na terenie powiatu.

Kruk to zbieracz, nie zabójca

Podobne wątpliwości ma Zdzisław Cenian z Komitetu Ochrony Orłów (KOO). Według danych państwowych na Warmii i Mazurach na 100 km kw. jest 5-10 par kruków. - Więc wyobraźmy sobie, że na obszarze prawie 2 tys. km kw., bo tyle ma powiat, ginie 250 sztuk. To oznacza wytępienie populacji - ostrzega Cenian. - Dostałem też z RDOŚ wnioski w sprawie odstrzału ptaków. Niestety, brakowało w nich bardzo istotnych gruntownych badań wskazujących jednoznacznie, że wpływ kruka, wrony i sroki na liczebność zajęcy i kuropatw jest znaczący.

Z tym olsztyński RDOŚ może mieć problem, bo poza wyobrażeniami myśliwych, że tak jest, publikowane prace dotyczące diety kruka na terenie Polski wskazują na co innego. Dużą część jego pożywienia stanowią gryzonie, takie jak norniki, poza tym padlina i pokarm roślinny oraz owady. Kruk to zbieracz, który raczej nie poluje na zające i kuropatwy. Jeżeli jakiś zając jest zjadany przez kruki, to jest to raczej padlina.

Podobna sytuacja z krukiem miała zresztą miejsce kilka lat temu w Wielkopolsce. Pod naciskiem myśliwych ówczesny wojewódzki konserwator przyrody wydał zgodę na odstrzał w 2006 r. 120 ptaków na terenie całego województwa. 40 z nich trafiło do naukowców z zakładu biologii i ekologii ptaków Uniwersytetu Poznańskiego. Naukowcy zbadali żołądki i znaleźli głównie pokarm roślinny, np. ziarna zbóż. Także elementy kostne drobnych kręgowców i szczątki ptaków. Resztek po zającach nie było.

Zające znaleziono w diecie kruka w Wigierskim Parku Narodowym, ale stanowiły one zaledwie 0,6 procent udziału we wszystkich ofiarach. Nawet badania prowadzone przez naukowców ze stacji badawczej Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu nie wykazały dużego wpływu kruka na kuropatwy. Na 55 obserwowanych gniazd 33 zostały zniszczone przez ssaki, a tylko dwa przez ptaki krukowate.

Tymczasem badania prof. Dziedzica, na których oparł swoją decyzję RDOŚ, to strona maszynopisu zawierająca tylko jego opinię, nieodnoszącą się do żadnych publikacji ani wyników badań. Profesor Dziedzic pisze, że krukowate są uznawane za szkodliwe, ale nie podaje żadnych źródeł.

I na to zwracają uwagę ekolodzy: nie ma dowodów, że to ptaki są winne zmniejszeniu populacji zajęcy i kuropatw, a nie myśliwi i zmiany w rolnictwie. - Bo właśnie nadmierny odstrzał tych zwierząt przez myśliwych - a nie wpływ drapieżnych ptaków - jest wymieniany, obok przemian w krajobrazie rolnym i rosnącej liczebności lisów, jako przyczyna zanikania zajęcy i kuropatw - wyjaśnia Paweł Średziński, rzecznik WWF Polska. Lisy mają się coraz lepiej, ponieważ za pomocą szczepień zlikwidowaliśmy główny czynnik ograniczający ich liczbę, czyli wściekliznę.

Skąd więc tak duży nacisk myśliwych na redukcję krukowatych? - To może wynikać z korzeni myślistwa. Pokutuje w nich przeświadczenie, że gdy znikną drapieżniki, zniknie problem - mówi Cenian.

Oburzenia nie kryją ornitolodzy z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP). Twierdzą jednoznacznie, że szykuje się rzeź ptaków w majestacie prawa. - Nigdy nie słyszałem o tak dużej redukcji, która niczego nie zmieni w populacji zwierzyny łownej - mówi Tomasz Chodkiewicz, koordynator monitoringu ptaków w OTOP. Zdzisław Cenian jest zdziwiony, że olsztyński RDOŚ, który niezwykle często prosi o opinię ornitologów z KOO, tym razem tego nie zrobił. Niestety, odwołanie się od decyzji wydanej w trybie administracyjnym i wstrzymanie jej wykonania będzie bardzo trudne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10
  • 7
  • 23
  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    93 głosy

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (128)

  • play100cen

    0

    Czy coś nowego wiadomo w tej sprawie?

  • ak_2107

    0

    Aktualności KOMUNIKAT 58/2011 - stanowisko Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie w sprawie decyzji z dnia 29.07.2011 r., znak: WOPN-OOP.6402.16.2011.MJ zezwalającej na odstrzał ptaków krukowatych w powiecie szczycieńskim.
    PDF Drukuj Email
    Wpisany przez Olsztyn Admin
    wtorek, 04 października 2011 10:17

    Szanowni Państwo,
    w związku z informacją prasową autorstwa Panów Roberta Robaszewskiego i Adama Wajraka („Gazeta Wyborcza”, „Kruki do odstrzału” z dn. 28 września 2011 r.) w sprawie decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie, zezwalającej na odstrzał kruka, wrony siwej i sroki w powiecie szczycieńskim, przedkładam poniższe stanowisko.

    Pismem z 30 maja br. (data wpływu 31 maja br.) Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze zwróciło się z wnioskiem o zezwolenie na odstrzał w ciągu 3 lat 419 osobników kruka, 803 osobników sroki oraz 196 osobników wrony siwej z 4 rejonów wyznaczonych na terenie powiatu szczycieńskiego. Dokumentacja zawierała mapę z rejonami planowanego odstrzału, zestawienie tabelaryczne zinwentaryzowanych ptaków krukowatych oraz opinię prof. dr hab. Romana Dziedzica z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie o zasadności redukcji krukowatych, statut i KRS Towarzystwa.

    Wniosek został przedstawiony w dniu 29 lipca br. na posiedzeniu Prezydium Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Olsztynie. Regionalna Rada składa się z osób doskonale znających środowisko przyrodnicze Warmii i Mazur, a wśród członków Prezydium jest dwóch profesjonalnych ornitologów. Prezydium Rady zaopiniowało pozytywnie wniosek ustosunkowując się do obszaru planowanego odstrzału, warunków realizacji zezwolenia, terminu odstrzału oraz ilości ptaków do redukcji. Wielkość redukcji zmniejszono o ok. 25%, zaś w przypadku kruka o 40% w stosunku do wniosku.

    Nadmieniam, że odstrzał ptaków krukowatych jest jednym z wielu elementów programu restytucji zająca i kuropatwy, który współfinansowany jest ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie. Projekt zakłada m.in. działania na rzecz poprawy warunków bytowania ww. zwierząt, minimalizację negatywnego oddziaływania czynników biotycznych i abiotycznych oraz poprawę genetycznej różnorodności populacji.

    Po rozpatrzeniu wszystkich aspektów sprawy, uwzględniając osiągnięcie zamierzonego rezultatu programu restytucji zająca i kuropatwy w powiecie szczycieńskim, tj. gatunków o dramatycznie spadającej liczebności, podjęto decyzję zgodną z prawem. Zezwolono w niej na redukcję gatunków objętych ochroną częściową mających liczne populacje, a powodujących istotne ubytki wśród kuropatw i zajęcy.

    Pragnę podkreślić, że teza jakoby kruk był jedynie padlinożercą nie znajduje potwierdzenia w wynikach badań dr Marka Panka (2005), które wykazały, że w okresie wczesnowiosennym (marzec, kwiecień) kruki zabijały 19% średniej liczby zajęcy z pierwszego miotu.

    Uprzejmie informuję, że w publicznie dostępnym wykazie danych o dokumentach zawierających informacje o środowisku i jego ochronie zamieszczono dane o wniosku Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego oraz o wydanej decyzji. Obecnie całość dokumentacji jest analizowana przez organ nadrzędny.

    Zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji i faktu, że ww. decyzja może obruszać część z Państwa. Proszę jednak o obiektywną ocenę faktów.

    Z poważaniem
    Stanisław Dąbrowski
    Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Olsztynie

  • brudne_mieso

    0

    Pan profesor Roman Dziedzić ? - członek Okręgowej Rady Łowieckiej w Lublinie .....

  • ko_menta_tors

    Oceniono 1 raz -1

    "Rozdziobią Was kruki, wrony..." I bardzo dobrze, fanatycy!!

  • myourolszanka

    0

    Odwołanie się od tej decyzji jest trudne, ale chyba jest jakiś sposób, żeby zaprotestować?! To się w glowie nie mieści, że garstka marnych ludzików-morderców zagarnęła sobie na własność przyrodę w naszym kraju i robią, co chcą! A my nic!
    Proszę, niech GW przygotuje list protestacyjny, który możnaby podpisać, rozsyłać wśród znajomych - bo cóż innego może robić obywatel, ktoremu jakieś palanty niszczą jego własny kraj?
    Zabrać broń tym marnym facecikom, których bawi zabijanie.

  • plantin

    Oceniono 1 raz 1

    Prof. Dziedzic z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie - Lublin to ośrodek kilku wspaniałych uczelni - UMCS (prawdziwy uniwersytet - bez dodatkowych przydomków) KUL, Akademia Medyczna, Akademia Rolnicza i Politechnika - a co to jest "Uniwersytet Przyrodniczy" ? Poza tym "silne" badania - jedna kartka, która potem posłużyła regionalnym urzędnikom od ochrony środowiska jako podkładka do zgody na odstrzał - dla żądnych strzelaniny myśliwych. Jeśli ktoś nazywa zabijanie zwierząt - hobby - to ja przepraszam - ale dla mnie to zwichrowanie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX