http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jarocin 2011: pożegnanie z punkiem

Robert Sankowski
2011-07-12, ostatnia aktualizacja 2011-07-12 19:25

Logo tegorocznego festiwalu w Jarocinie
Logo tegorocznego festiwalu w Jarocinie
fot. Materiał organizatora

W środę ruszyły przesłuchania konkursowe do legendarnego festiwalu rockowego. Co dziś mówi o stanie polskiej sceny przegląd, na którym zaczynały wielkie gwiazdy alternatywy lat 80.?

Publiczność na Jarocinie 2010
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Publiczność na Jarocinie 2010
ZOBACZ TAKŻE


Nigdy dotąd festiwal reaktywowany w połowie ubiegłej dekady nie przypominał tak bardzo swojego pierwowzoru sprzed lat. Podobnie jak w latach 80. impreza dzieli się w tym roku na właściwe koncerty oraz poprzedzającą je konkursową rozgrzewkę. Na głównej imprezie - startuje w piątek i potrwa trzy dni - będzie jak przez kilka poprzednich lat. Zagrają wykonawcy zagraniczni i polscy, odbędą się też koncerty specjalne. Tym razem do Jarocina przyjeżdżają między innymi weterani kalifornijskiego punka z Bad Religion, Finowie z Apocalyptiki oraz żywiołowe brytyjskie trio The Subways, które podbiło publiczność w Jarocinie już parę lat temu.







Wśród broniących barw gospodarzy są Strachy Na Lachy z nowym, zmienionym programem koncertowym, Myslovitz promujący nową płytę, nieobliczalni jak zawsze metalowcy z Acid Drinkers oraz R.U.T.A. - wydarzenie ostatnich miesięcy, bezkompromisowy projekt łączący światy muzyki folkowej i punkowej.



Na festiwalowej scenie pojawi się również grupa reggae Star Guard Muffin z finalistą "Mam talent" Kamilem Bednarkiem (wokal) oraz frontman Comy Piotr Rogucki, który zagra swój solowy materiał.



Armia obchodzić będzie 20-lecie wydania płyty "Legenda", program specjalny przygotował też symbol polskiego punk rocka - Moskwa.



Zanim jednak właściwa impreza rozkręci się na dobre, jak za dawnych lat w Jarocińskim Ośrodku Kultury zagra 14 kapel, z których 6 najlepszych zaprezentuje się później festiwalowej publiczności. Podobnie Jarocin funkcjonował trzy dekady temu. Z jedną małą różnicą. Przesłuchania w JOK-u w latach 80. były ostatnią deską ratunku dla tych, którym nie udało się normalnie zakwalifikować do konkursu. Każdy wykonawca mógł przyjechać, na własny koszt i własne ryzyko zagrać i udowodnić swoją wartość. Dziś to ostatni etap selekcji - zespoły grające w środę i czwartek to najciekawsi wykonawcy wyłonieni zarówno ze zgłoszeń przez jury, jak i wytypowani w internetowym głosowaniu publiczności.

Ćwierć wieku temu to właśnie te przesłuchania, a potem konkurs na jarocińskiej małej scenie potrafiły być dużo bardziej ekscytujące niż właściwe festiwalowe koncerty. To na nich - często po raz pierwszy w obecności tak dużej publiczności - miały okazję zaprezentować się późniejsze legendy sceny niezależnej. W Jarocinie przez konkursowe sito (i to na dodatek nie zawsze z sukcesem) przeciskały się swego czasu między innymi takie zespoły jak TSA, Kat, T.Love Alternative, Moskwa, Siekiera, Variété, One Million Bulgarians, Pudelsi, Ziyo, Proletaryat i Closterkeller.



A jaki obraz sceny muzycznej daje tegoroczne przesłuchanie? Po pierwsze - jest stylistycznie różnorodna. Jarocin w latach 80. miewał różne okresy - nowofalowy, metalowy, punkowy. Ostatni z nich najmocniej zaważył na legendzie festiwalu. Impreza najwyraźniej właśnie się od niej ostatecznie uwolniła. Tegoroczny konkurs to emanacja współczesnych trendów, a nie ukłon w kierunku historii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tegorocznym zestawie konkursowym przegląda się kilka ostatnich lat rozwoju polskiej sceny - zwłaszcza z coraz bogatszym życiem koncertowym i festiwalowym, dzięki któremu nadrobiliśmy zaległości i znacznie skróciliśmy dystans dzielący nas od świata. W konkursie usłyszymy więc nowoczesne odmiany metalu (3 formacje, wśród nich doświadczoną grupę Deyacoda złożoną z muzyków znanych z Testora czy B.E.T.H.), mocnego rocka (2 zespoły, w tym muzyków z Magnificient Muttley, którzy sami siebie nazywają "najbardziej rockowymi psami w mieście"), grupę wierną estetyce emo oraz ekipę mieszającą alternatywny metal z nową falą (bardzo ciekawa Mouga).







Reszta to najróżniejsze odcienie tego, co w ostatnich latach najpopularniejsze także w światowej alternatywie - indie pop.

Wniosek drugi to spora świadomość tekstu. W każdym razie u tych wykonawców, którzy śpiewają po polsku. Na rodzimy język stawiają między innymi Living On Venus i Coffee Radio.





Wciąż są w mniejszości, ale starają się powiedzieć coś od siebie, a nie giną w banale i pustosłowiu. Chyba najciekawsze wrażenie robi w tym zestawie Futuristen z Poznania, który - zgodnie ze swoją nazwą - niezwykle barwnie i efektownie żongluje w swoich piosenkach cytatami z futurystycznej poezji Brunona Jasieńskiego. Byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby muzycznie ta grupa nie wywoływała aż takich skojarzeń z Cool Kids of Death.



I w końcu po trzecie - melodia. To bez znaczenia, czy konkursowe zespoły grają metal, rock czy indie. Większość z nich ma w repertuarze piosenki, które zapamiętuje się ze względu na linie melodyczne. Kilka - numery, które już teraz mogłyby ubiegać się o miano alternatywnych przebojów. Living On Venus, The Ploy czy Vermones - te kapele mają w zanadrzu potencjalne radiowe powerplaye. Zapowiada się ciekawa rywalizacja. Zdecydowanie ciekawsza niż w latach ubiegłych - sądząc z tego, co usłyszeć można w sieci w wykonaniu konkursowych zespołów. Może to jeszcze nie radykalny przełom, ale słychać, że gdzieś w podziemiu czai się coraz więcej zespołów, które mogą zacząć podgryzać od dołu dzisiejszą, trochę skostniałą polską czołówkę.







Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 5
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':