http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W telewizji pokażą: "Argentyńska lekcja"

Paweł T. Felis
2011-06-08, ostatnia aktualizacja 2011-06-07 19:31

TVP1, środa, godz. 22.10

Wojciech Staroń ze Srebrnym Niedźwiedziem, którego dostał na festiwalu filmowym w Berlinie za ''El Premio''
Fot. JOHANNES EISELE AP
Wojciech Staroń ze Srebrnym Niedźwiedziem, którego dostał na festiwalu filmowym...
Rewelacyjny dokument Wojciecha Staronia - zwycięzcy zakończonego niedawno Krakowskiego Festiwalu Filmowego - powstał niejako przy okazji dwuletniego rodzinnego pobytu Staroniów w Argentynie: żona reżysera Małgorzata uczyła tam potomków naszych emigrantów języka polskiego. - Traktowali mnie jak kosmitę - wspominał reżyser i znakomity operator (za zdjęcia do "El Premio" Pauli Markovitch zdobył Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie), który z kamerą w ręku zaczął uwieczniać mieszkańców niewielkiej miejscowości Azara. Ale w "Argentyńskiej lekcji" najważniejsze okazuje się zupełnie inne zdziwienie.

Janek, syn Staroniów, jest tu kimś więcej niż tylko bohaterem - to z jego perspektywy oglądamy argentyńską codzienność. Nie chodzi jednak o podpatrywanie egzotyki: Janek patrzy nie jak Polak wrzucony w obcy świat, tylko jak dziecko, które w naturalny sposób potrafi zachwycić się, przerazić, zdziwić. I zbliżyć do dziecięcych mieszkańców bardziej, niż potrafiłby to zrobić najwnikliwszy operator.

W Azarze Janek zaprzyjaźnia się z 11-letnią Marcią - wyjątkowo dojrzałą dziewczynką, która wchodzi niejako w role bezradnych rodziców. Próbuje różnymi sposobami wyciszać neurotyczną matkę - dolewa do jej soku uspokajające krople. Jedzie do pracującego daleko ojca i ma odwagę zapytać go wprost: Czemu nie mieszkasz z nami? W dodatku sama próbuje zarabiać - przy wyrobie cegieł, zbieraniu yerba mate, wreszcie w kiosku, którego nie pozwoli jej ostatecznie otworzyć brat.

Kamera staje się świadkiem tej przyjaźni, w której jest też miejsce na piłkę nożną (przecież to kraj Kempesa i Maradony), zabawę, dziecięce wygłupy. Ale spotkanie musi się skończyć wyjazdem Janka. Chłopiec jest mądrzejszy o "argentyńską lekcję", którą odrabia jednocześnie stojący za kamerą ojciec: również dla niego to imponująca lekcja uważności.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9
  • 1
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':