http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jerozolima moja miłość

Tomasz Bielecki
2011-05-17, ostatnia aktualizacja 2011-05-17 11:22

Palestynka świętuje ostatni dzień Ramadanu przed Kopułą na Skale na Wzgórzu Świątynnym
Palestynka świętuje ostatni dzień Ramadanu przed Kopułą na Skale na Wzgórzu Świątynnym
Fot. Muhammed Muheisen ASSOCIATED PRESS

Autor znanych książek o Katarzynie Wielkiej oraz Stalinie napisał "biografię" Jerozolimy, miasta świętości, lecz także intryg, zepsucia, tortur i wojen. Bo już św. Hieronim zauważył, że "są tam wszyscy - prostytutki, aktorzy i kuglarze"

Jerozolima. Biografia
Simon Sebag Montefiore
przeł. Maciej Antosiewicz, Władysław Jeżewski
Magnum, Warszawa

Przeczytaj rozmowę z Montefiorem

- Dom jednego Boga, stolica dwóch narodów, świątynia trzech religii - mówi o Jerozolimie autor jej "biografii" Simon Sebag Montefiore. Jednak prócz dziejów świętości zapamiętale szuka w Jerozolimie także pełnokrwistego życia, słabości jej władców, mieszkańców i pielgrzymów, a nawet zbrodni.

Hebrajska nazwa Jerozolimy jest tłumaczona od wieków jako "miasto pokoju" (to ludowa etymologia niezgodna z prawdziwym źródłosłowem), choć trudniej wyobrazić sobie miejsce, gdzie pokój panowałby równie sporadycznie. Tak ogromne rozdarcie między rzeczywistością a oczekiwaniami wobec idealizowanego Świętego Miasta skłoniło izraelskiego pisarza Amosa Elona, by - znów poprzez sięgnięcie do biblijnej tradycji objaśniania natury poprzez imię - uznać Jerozolimę (jej nazwa w hebrajskim ma formę gramatycznej liczby podwójnej) za skazaną na wieczny dualizm. Na napięcie między teraźniejszością oraz mesjańską przyszłością, miastem ziemskim oraz niebieskim Nowym Jeruzalem, miastem gorsząco przyziemnej krzątaniny oraz wzniosłych religijnych ideałów.

Dwoisty jest nawet "syndrom jerozolimski" leczony przez izraelskich psychiatrów, który - to typ pierwszy - oznacza bądź kliniczne uniesienie religijne pod wpływem podróży do Świętego Miasta (cierpiący na syndrom pielgrzymi często owijają się w hotelowe prześcieradła i zaczynają "nauczać" z patykami służącymi za laski pasterskie), bądź - to typ drugi - wręcz chorobliwe rozczarowanie wizytą w Jerozolimie. Szczęśliwie dla Simona Sebaga Montefiorego ta dwoistość Jerozolimy nie tylko nie jest żadną przeszkodą w pisaniu jej "biografii" od jej początków po niemal XXI w., lecz ogromnym atutem ożywiającym jej dzieje. Autor znanych książek o Katarzynie Wielkiej oraz Stalinie podkreśla - chyba też z satysfakcją dziejopisarza - że historia Jerozolimy pełna jest nie tylko świętości, lecz także intryg, zepsucia, tortur i wojen.

Początków syndromu jerozolimskiego (typ drugi) można dopatrzyć się nawet u - opisywanego przez Sebaga Montefiorego - św. Hieronima, który wskutek zmęczenia wrzaskliwymi pielgrzymami ("Są tam wszyscy. Prostytutki, aktorzy i kuglarze") musiał przeprowadzić się do Betlejem, by móc tam pracować w spokoju nad łacińskim przekładem Biblii. "Oszustwa, cudzołóstwa, bałwochwalstwa, trucicielstwa i morderstwa zdarzają się tam co dzień" - narzekał też św. Grzegorz z Nyssy. Przekonywał, że "nie ma takiej haniebnej praktyki", w której nie folgowaliby sobie pielgrzymi. Gderającym świętym chodziło nie tylko o notoryczne próby odgryzania drzazg od relikwii Krzyża Świętego, lecz także o rozwiązłe uciechy pielgrzymów - "wielu obcych sobie kobiet i mężczyzn".

"Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica" - zarzekali się Żydzi już w VI w. p.n.e., a dawne mapy często przedstawiały świat jak "koniczynę" - z kartograficznym środkiem w Jerozolimie, od której odchodzą "listki" Europy, Azji oraz Afryki. Także Sebag Montefiore przekonuje, że "historia Jerozolimy to historia świata", bo właśnie to miasto stanowi jego centrum w coraz większym stopniu.

Opowiada jej historię z imponującym rozmachem i wielkim kunsztem - potrafi zręcznie przebrnąć przez historię wczesnostarożytną i biblijną, choć specjaliści spierają się w niej o co drugie zdanie i każdy archeologiczny kamyk. Czasy rządów arabskich kalifów rysuje także za pomocą arabskich źródeł, co jest dość rzadkie w popularnych na Zachodzie opracowaniach. Rozmawia z potomkami palestyńskich rodów, które wywodzą swą jerozolimską genealogię aż do VII w. - jak arabska rodzina Nusajbeh, w której do dziś dziedziczy się urząd strażnika Grobu Pańskiego.

Sebag Montefiore opowiada biografię Jerozolimy chronologicznie, przez pryzmat polityki, władców oraz najznaczniejszych osobistości (choć "życie codzienne" ma już bogatą literaturę i można by opisać, co np. jedli czy jak spali nawet starożytni jerozolimczycy), co jednak jest bodaj jedynym rozsądnym pomysłem na ogarnięcie ponad trzech tysięcy lat historii, w której tak ściśle splatają się dzieje narodów oraz religii bardzo różnie patrzących na to miasto.

Trzeba to przeczytać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':