http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Seksopiekunki

Jacek Szczerba
2011-05-13, ostatnia aktualizacja 2011-05-13 12:56

Fot. mayfly

Od dziś w kinach amerykańskie "Bejbis" Davida Rossa - nieco dydaktyczny film na zdecydowanie skandalizujący temat


Fot. mayfly
Fot. mayfly
Shirley Lyner (Katherine Waterston), 17-latka z amerykańskiej prowincji, dorabia jako opiekunka do dziecka. Któregoś razu, po nocnej wachcie, ląduje w ramionach Michaela Beltrana (Kolumbijczyk John Leguizamo), ojca chłopca, którym się opiekowała. Ten, żeby uspokoić sumienie - czuje się wszak niezręcznie - dokłada jej trochę kasy do tego, co już wyłożył za pilnowanie syna. Shirley niby te ekstra pieniądze rażą, ale ich nie odrzuca.

Co więcej, dziewczyna odkrywa, że chętnych na podobne "usługi" jest cała grupa, bo okoliczni ojcowie rodzin są znudzeni swymi żonami. Ponieważ sama nie może wszystkich zaspokoić, wciąga do interesu koleżanki ze szkoły, najpierw jedną, potem następne. "Opiekunki do dzieci" zakładają coś na kształt firmy, drukują sobie nawet wizytówki. Shirley pobiera od pozostałych procent za ustawianie spotkań. Jedna z dziewczyn spróbuje jednak popracować na własny rachunek. Dojdzie do konfliktu...

Całą tę historię opowiada nam Shirley - co się właściwie wydarzyło i czego ją to nauczyło. W ten sposób najłatwiej było autorom przemycić treści dydaktyczne, uczynić z filmu ostrzeżenie. "Bejbis" zgrabnie pokazują prosty i powszechnie znany mechanizm: robimy coś, wiedząc, że nie powinniśmy, a jednak nie umiemy przestać. Poza tym nabijają się ze stereotypowego wyobrażenia na temat tego, skąd biorą się takie postępki - Shirley mówi, że jej matka wcale nie pije, ojciec jej nie bije, a wuj nie wykorzystywał jej seksualnie. Ona i koleżanki kalkulują na trzeźwo: chcą odłożyć na czekające je studia, liczą, że jeśli nawet wpadną, to i tak jako niepełnoletnie nie zostaną surowo ukarane.



Ale motyw świadomości czynionego zła ciągle tu powraca, podobnie jak przeczucie nieuchronnego krachu.

To jednak nie cokolwiek publicystyczny motyw cynicznej rozwiązłości nastolatek jest tu najciekawszy. O wiele bardziej przykuwa uwagę związek Shirley z Michaelem, gdyż pomimo prostytucyjnego elementu jest w tym jakieś uczucie. Zastanawiamy się, skąd u nich wzajemne przyciąganie. Czyżby stąd, że oboje mają zwichrowane charaktery? Michael czuje się stłamszony na posadzie w firmie sprzedającej samochody. Gdy poznawał swą przyszłą żonę Gail (Cynthia Nixon z "Seksu w wielkim mieście"), zaimponowało mu, że była bardziej wyluzowana od niego. Ma jakieś niezrealizowane marzenia związane z koleją. Shirley jest obsesyjnie porządnicka - przedmioty na stole muszą stać w szyku, który ona uznaje za właściwy. Czy ta jej potrzeba ładu wynika z lęku? Jeśli tak, to skąd ów lęk się bierze?

Jeśli coś zapamiętam z "Bejbis", to właśnie tę parę i to, że ona jest wyższa od niego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':