Gdy przygotowana przez Radiowe Centrum Kultury Ludowej impreza startowała w 1998 roku, przypominała bardziej środowiskowe spotkanie towarzyskie niż festiwal, na którym cokolwiek może zaskoczyć. Polska scena folkowa była mała, wszyscy świetnie się znali, często ze sobą współpracowali. Po 14 edycjach Nowa Tradycja to już przedsięwzięcie z zupełnie innej półki. Rozpoczynający się dziś festiwal doskonale demonstruje wielość i różnorodność polskiego folku, muzyki etnicznej i world music. To zresztą największa być może jego zasługa. Impreza, nie zamykając się wyłącznie na folkową ortodoksję, wypromowała nowe myślenie o muzycznej tradycji - i tej ogólnopolskiej, i tej mocno lokalnej. Na jednej scenie spotykają się zarówno artyści odtwarzający z pietyzmem nie tylko stare melodie ludowe, ale też zapomniane już instrumenty, jak i wykonawcy, dla których pojęcia takie jak "folk" i "tradycja" to punkt wyjścia do własnych poszukiwań, w ramach których często sięgają również po jak najbardziej współczesne brzmienia i technologie.
Widać to w całym programie festiwalu. Na liście gwiazd, które uświetnią festiwalowe koncerty, muzycy tak różni jak Franciszek Racis, Wołosi i Lasoniowie czy Caci Vorba & 22°E Project. Racis (zdobywca tegorocznej nagrody dla Fonogramu Źródeł - płyty dokumentującej autentyczną muzykę ludową) to śpiewak i skrzypek z polsko-litewskiego pogranicza. Wołosi i Lasoniowie to zaskakujące spotkanie dwóch muzycznych światów - kultywujących wielowiekową tradycję artystów z Beskidu Śląskiego z klasycznymi muzykami związanymi z Akademią Muzyczną w Katowicach. W końcu to międzynarodowy projekt, w którym muzyka słowiańska przeplata się z wpływami cygańskimi i greckimi.
Podobną różnorodność dokumentują festiwalowe konkursy. Zdobywcą Folkowego Fonogramu Roku za płytę "Serce" zostało Trio Janusza Prusinowskiego. To płyta nagrana bardzo nowocześnie, ale jednocześnie z pietyzmem odtwarzająca dawne interpretacje mazurków, kujawiaków, oberków. Druga nagroda przypadła Marii Pomianowskiej i Przyjaciołom za płytę "Chopin na 5 kontynentach" - oryginalnym aranżacjom utworów polskiego kompozytora nawiązującym do innych, czasem bardzo odległych kultur muzycznych. Trzecia - zespołowi Się Gra za zarejestrowany we włodawskiej synagodze koncert "Memories of the Stone". A obok nich w konkursie - w sumie zgłoszono do niego grubo ponad 30 tytułów - znaleźć można odtwarzający pieśni tatarskie zespół Yazcite, penetrującą tradycję muzyki bałkańskiej i bliskowschodniej grupę Dikanda, zespół Południca, którego inspiracji można szukać od folkloru po zespół Dead Can Dance czy elektroniczne remiksy transowych pieśni grupy Żywiołak.
Nie inaczej wygląda plebiscyt na Wirtualne Gęśle - internetowe głosowanie, w którym swego faworyta wybiera publiczność. W finale o wyróżnienie walczą m.in. eksplorujący tradycję celtycką Shannon, łączący folklor góralski z muzyką świata Jan Trebunia-Tutka czy Czeremszyna, która sięga po pieśni białoruskie. Podobna różnorodność obowiązuje w konkursie nowych wykonawców. Dodajmy do tego, ilu chętnych zgłosiło się do tej rywalizacji - było ich aż 68. Ta liczba to jeszcze jeden dowód na siłę polskiego folku.