http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czes³aw Mi³osz, czyli wi±zka odruchów - cz. 1

Rozmawia³a Donata Subbotko
2011-05-05, ostatnia aktualizacja 2011-05-10 13:59

''Czy moje ¿ycie tak powinno by³o przebiec, czy nie za du¿a jest cena, jak± zap³acili moi najbli¿si? Oni ponie¶li karê za mój egoizm, czy jest co¶, co mnie usprawiedliwia?''. Pierwsza czê¶æ rozmowy o Czes³awie Mi³oszu. O nobli¶cie opowiada Andrzej Franaszek, autor w³a¶nie wydanej ksi±¿ki ''Mi³osz. Biografia''

Andrzej Franaszek ''Mi³osz. Biografia''
fot. wyd. Znak
Andrzej Franaszek ''Mi³osz. Biografia''
Andrzej Franaszek, autor ksi±¿ki ''Mi³osz. Biografia''
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Andrzej Franaszek, autor ksi±¿ki ''Mi³osz. Biografia''
Lato 1931. Klub w³óczêgów po wywrotce kanadyjki na Renie. Czes³aw Mi³osz w ¶rodku, po lewej Stefan Jêdrychowski, po prawej Jerzy Zagórski
fot. ze zbiorów Andrzeja Mi³osza
Lato 1931. Klub w³óczêgów po wywrotce kanadyjki na Renie. Czes³aw Mi³osz w...
Czes³aw Mi³osz w czasach studenckich
fot. ze zbiorów Andrzeja Mi³osza
Czes³aw Mi³osz w czasach studenckich
Czes³aw Mi³osz, koniec lat 30.
Fot. archiwum Gra¿yny Strumi³³o-Mi³osz
Czes³aw Mi³osz, koniec lat 30.
Krasnogruda. Dom, w którym w m³odo¶ci wakacje spêdza³ Czes³aw Mi³osz
Fot. Micha³ Jasiulewicz / AG
Krasnogruda. Dom, w którym w m³odo¶ci wakacje spêdza³ Czes³aw Mi³osz

Przeczytaj fragment nowej biografii Czes³awa Mi³osza.



Donata Subbotko: "Szczê¶ciarz. Taki, któremu wszystko siê udaje. Ogromnie sprytny. Wygodny. Kocha pieni±dze. Ani krzty patriotyzmu. Obojêtny na ojczyznê, któr± zastêpuje mu walizka. Piêknoduch. Esteta, którego obchodzi sztuka, nie ludzie. Sprzedajny. Nieroztropny (bo napisa³ "Zniewolony umys³"). Niemoralny w ¿yciu osobistym, bo pos³uguj±cy siê kobietami. Pyszny. Arogancki. I tak dalej. Ta charakterystyka wspierana by³a zwykle list± moich haniebnych czynów. Zastanawia³a mnie tym g³ównie, ¿e jest to wizerunek cz³owieka silnego i przebieg³ego, podczas gdy ja znam swoj± s³abo¶æ i raczej jestem sk³onny uwa¿aæ siebie za wi±zkê odruchów, czyli za pijane dziecko we mgle" - pisa³ Czes³aw Mi³osz w "Abecadle". Chcia³by swojej biografii?

Andrzej Franaszek: Tak. W koñcu ten pomys³ pojawi³ siê jeszcze za jego ¿ycia, a Mi³osz zaakceptowa³ i sam± ideê, i nawet mnie - jako przysz³ego biografa. Nieco mnie zna³, robi³em z nim czasem wywiady, choæ naturalnie nie by³em kim¶, kogo mo¿na by nazwaæ "przyjacielem poety". Raczej takim obiecuj±cym szczeniakiem, który wokó³ niego grawitowa³ i na którego on czasem zechcia³ zwróciæ uwagê.

Umówili¶cie siê, ¿e o czym¶ nie piszesz?

- Nie, takich umów nie by³o, nie wiem te¿, jak zareagowa³by Mi³osz, gdyby móg³ przeczytaæ tê ksi±¿kê. Sam mam poczucie, ¿e by³em uczciwy i wobec niego, i wobec samego siebie, ¿e móg³bym mu teraz popatrzeæ w oczy i powiedzieæ: "Panie Profesorze, stara³em siê, jak mog³em, mo¿e dzie³o nie jest a¿ tak brilliant, jakby¶my obaj chcieli, ale na pewno Pana nie zmanipulowa³em". Nie mia³em jednak ochoty byæ hagiografem, nie jest tak, ¿e z Mi³oszem zgadzam siê we wszystkim, nieraz czu³em rozmaite trudno¶ci czy opór. Przejmuj±ce by³o te¿, ¿e kiedy¶ podchodzi³em do Mi³osza jak do ¶wiêtego starca, który zdoby³ niedostêpn± nam, wielk± ¿yciow± m±dro¶æ i spokój, a potem zrozumia³em, ¿e cz³owiek ten nie sta³ zgo³a ponad nieszczê¶ciem, ¿e by³ w nim dog³êbnie zanurzony.

"Tylko nie wyznania. / W³asne ¿ycie tak mnie dojad³o, ¿e znalaz³bym ulgê / Opowiadaj±c o nim" - pisa³ w wierszu "Przepis".

- W gruncie rzeczy napisa³ o sobie du¿o. Niektórzy nawet ironizowali: o czym by¶, Czesiu, nie pisa³, to piszesz o sobie. By³y obszary, które chcia³ zatrzymaæ dla siebie, z drugiej strony by³ jakby zadowolony, ¿e jego ¿ycie zostanie przez kogo¶ opowiedziane. W archiwach pozostawi³ przecie¿ mnóstwo intymnych listów. Nie ma ¶ladu, by co¶ wyrzuca³, przeciwnie, zachowa³ nawet listy z Bukaresztu i Wilna z 1939 i 1940 roku, które wcale nie stawiaj± go w jednoznacznym ¶wietle.



W archiwum Mi³osza zdobytym niedawno przez Bibliotekê Narodow± zachowa³y siê stare rodzinne notatki, listy zakupów, np. taka: "Czesia pieluszek 4 tuziny"...

- Jego pamiêæ siêga³a pierwszej wojny ¶wiatowej. Jedno z najwcze¶niejszych wspomnieñ: rok 1915, Szetejnie, ofensywa niemiecka, ludno¶æ ucieka do Wilna, on - czteroletni - na bryczce z babk± Józef± Syruciow±. Wtula siê w ni±, obok ryczy gnane byd³o, kanonada, niedalekie wybuchy pocisków, strach.

Potem zapamiêta tu³aczkê u boku matki - za ojcem, który jest na froncie - i obraz olbrzymiej Wo³gi, gro¼nej czarnej rzeki. Dalej obraz z rewolucji pa¼dziernikowej - s± w Dorpacie, ojciec zostaje uznany przez radê robotnicz± za przydatnego specjalistê, wiêc nie nale¿y go rozstrzeliwaæ, ale w domu zdarzaj± siê rewizje. Sze¶cioletni ch³opczyk budzi siê w nocy, bo przyszli mê¿czy¼ni w skórzanych p³aszczach, wysypuj± cukier ze s³oika, rozbebeszaj± ³ó¿ko, braciszek p³acze w ko³ysce. Zaraz wkraczaj± Niemcy, rozstrzeliwuj± komisarzy, na ¶niegu le¿± trupy. Mi³osz ³adnie to opisuje w "Rodzinnej Europie", ale warto przebiæ siê przez filtr literatury i zrozumieæ, jak niebanalne i brutalne by³y to do¶wiadczenia. W koñcu wracaj± do Szetejñ, maj±tku Syruciów i Kunatów - rodziny matki Mi³osza, ale Cze¶ siê gubi na stacji zajêtej przez bolszewików...

"Orsza z³a stacja (...) poci±g repatriantów rusza³, zostawiaj±c mnie / Na zawsze. Jakbym poj±³, ¿e bêdê kim innym, / Poet± innego jêzyka, z innym losem".

- Od tej pory Rosja bêdzie siê dla niego ³±czyæ ze strachem. Lêk ma³ego przed du¿ym, jak pisze dalej w tym wierszu: "triepiet ma³ogo pieried bolszym" - fundamentalne do¶wiadczenie Polaka uciekaj±cego przed rosn±cym, ¶cigaj±cym go imperium. Zupe³nie inne, rajskie, by³o dzieciêce odczucie Litwy, jej przyrody, spokoju meandruj±cej Niewia¿y. Szetejnie nie by³y wielkim maj±tkiem, co innego ich kuzyni - Kunatowie z Krasnogrudy, którzy mieli dwór, karety i, jak to Mi³osz nazywa³, arystokratyczne fochy. Matka, Weronika, jest w³a¶cicielk± folwarku o nazwie Podkomorzanek. W piêtrowym domu na górze mieszka "pañstwo", czyli oni, na dole cztery ch³opskie rodziny mówi±ce po litewsku. "Choæ ma³y, czu³em jednak wstyd panicza" - pisa³.

Jego matka mia³a podwójne obywatelstwo - polskie i litewskie, choæ jako narodowo¶æ podawa³a polsk±, bo litewski zna³a s³abo. Jego ojciec by³ og³oszony na Litwie zdrajc± z powodu swej przynale¿no¶ci do POW. Sam Mi³osz uwa¿a³, ¿e mia³by wiêksze ni¿ Mickiewicz prawo mówiæ "Litwo, ojczyzno moja".

- Nie potrafimy chyba w pe³ni odczuæ, odtworzyæ do¶wiadczenia, jakie jemu by³o dostêpne: ¿e jest kraj, w którym czê¶æ ziemiañstwa i inteligencji mówi o sobie, ¿e s± równocze¶nie Polakami i Litwinami, albo ¿e s± "st±d", nie to co ci z Warszawy czy Galicji. Mo¿e najlepiej wyt³umaczy³by to ¦l±zak? Wielokulturowo¶æ, wielonarodowo¶æ, s±siaduj±ce ze sob± wyznania, trudna, ale - przynajmniej do czasu - tolerancja. Do¶æ krzepi±ce obrazy z dzieciñstwa, dwór i wioski ¿yj± w zgodzie, Weronika prowadzi szko³ê, w której uczy dzieci polskiego. Jad± bryczk±, wokó³ dostatnie, litewskie gospodarstwa, ludzie czêstuj± miodem i serem, s³owem: ¶wiat sprzed narodowych nienawi¶ci.

W "Wyprawie w Dwudziestolecie" Mi³osz pisa³: "okre¶lenie >>Litwin<< by³o u¿ywane jako szczególna odmiana Polaka. Pi³sudski (...) nazywa³ siebie Litwinem, ale Polakiem, czy te¿ Polakiem, ale Litwinem".

- Mi³osz by³ jednym z ostatnich stra¿ników mitu Wielkiego Ksiêstwa. Polska pó¼niejsza - homogeniczna, lechicka, przesuniêta w granicach, bez mniejszo¶ci - mu nie odpowiada³a. Od pocz±tku te¿ odnajdywa³ w sobie cechy, które uwa¿a³ za litewskie - by³ silny, trochê skryty, nie lekki jak fircyk z Krakowa, który goni za ¿artem i ci±gle "pada do nó¿ek". Choæ gdy zamieszka³ na staro¶æ w Krakowie, jako¶ wpasowa³ siê w to ¶rodowisko i chêtnie chadza³ do Wis³awy Szymborskiej na "kolacyjki"...

Podobno raz na jej s³ynnych loteryjkach wylosowa³ kropid³o. On sam ¶wiêty nie by³.

- Jego matka by³a osob± g³êboko wierz±c±, tak zosta³a zapamiêtana przez obu synów. Czu³a dystans do instytucji Ko¶cio³a, ale i pewno¶æ co do istnienia wy¿szego wymiaru. Mi³osz to przej±³. W "Rodzinnej Europie" opisuje siebie jako gimnazjalistê, który razem z klas± maszeruje do ko¶cio³a w Wilnie, w którym msza jawi mu siê jako w³a¶ciwie spotkanie towarzyskie, targowisko pró¿no¶ci, w którym bryluj± zadowoleni z siebie mieszczanie, oficerowie, wystrojone kobiety...

Ma³py.

- W³a¶nie. Pe³en pychy podrostka patrzy na nich z pogard±, czuje wstrêt do ich - jak uwa¿a³ - hipokryzji: "Udzia³ w obrzêdach razem z ma³pami poni¿a³ mnie. Religia jest rzecz± ¶wiêt±, jak to mo¿e byæ, ¿eby ich Bóg by³ jednocze¶nie moim Bogiem?". I: "Przyrzek³em sobie, ¿e nie zawrê nigdy przymierza z polskim katolicyzmem - niekoniecznie u¿ywaj±c tego terminu - czyli ¿e nie poddam siê ma³pom". A zarazem mia³ zawsze dog³êbne poczucie w³asnej grzeszno¶ci, udrêczaj±ce sumienie, które zreszt± wcale nie musi prowadziæ do bycia bezgrzesznym. Najpierw grzeszymy, a potem równie intensywnie drêczymy siê poczuciem winy...

W pewnym okresie gimnazjum odmówi³ chodzenia do spowiedzi, bo buntowa³ siê przeciw ksiêdzu Chomskiemu, który jednocze¶nie przyci±ga³ go, bêd±c niczym inkwizytor. Jego koledzy z klasy mówili mi, ¿e we wspomnieniach Mi³osz postaæ Chomskiego wzmocni³, przefiltrowa³ przez swoj± wra¿liwo¶æ. Wyobra¿a³ sobie, ¿e jest jak Hans Castorp z "Czarodziejskiej góry", którego przyci±ga³ fanatyczny Naphta. Podobnie jak Chomski, Mi³osz by³ przekonany o istnieniu diab³a, radykalnego z³a, o ska¿eniu ¶wiata. Nie pasowa³ do czasów ironii i wzruszania ramionami, z powag± rozpatrywa³ kwestie dotycz±ce wcielenia Boga - prawdziwe cia³o Chrystusa, nieprawdziwe...

¬ród³o: Du¿y Format
  • 15
  • 2
  • 4
  • 3
  • 2
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencjê
  • Ocena:

    • s³abe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 g³osów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedzia³ek z ''Gazet±'':