Misteria Paschalia. Dwa wielkie debiuty

Tomasz Handzlik
25.04.2011 , aktualizacja: 25.04.2011 18:52
A A A Drukuj
Męczeństwo Joanny d'Arc

Męczeństwo Joanny d'Arc (Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

Transowa, ocierająca się o rock, noise i klasykę muzyka do filmu "Męczeństwo Joanny d'Arc" Carla Theodora Dreyera, a chwilę wcześniej XV - i XVI-wieczne kompozycje z dworu papieża Leona X - poznaliśmy dwie nowe odsłony festiwalu Misteria Paschalia.
- Chcieliśmy, żeby ten projekt był niezwykły i oryginalny. Przekopaliśmy całe biblioteki nagrań filmowych i w końcu padło na "Joannę d'Arc" Dreyera. To kultowy obraz. Nie tylko piękny, ale też posiadający niebywałą ekspresję - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą" Adrian Utley, gitarzysta słynnego brytyjskiego zespołu Portishead. I to chyba właśnie ekspresja stała się kluczem dla kompozycji, którą napisał wraz ze swym starym przyjacielem Williamem Gregorym, członkiem formacji Goldfrapp, a wcześniej muzykiem współpracującym również z grupą Portishead.

Z sugestywnymi i bardzo mocnymi obrazami Dreyera ścieżka dźwiękowa duetu Utley i Gregory współgrała znakomicie. Początkowo stonowana i wyciszona, choć w brzmieniu sześciu elektrycznych gitar, delikatnie pobrzmiewających kotłów i niepokojących sopranów dało się wyczuć drzemiący wulkan.

Dramaturgia rosła jednak bardzo powoli. Ostrzejsze gitarowe riffy, magiczne brzmienie harfy, dyskretnie podawana elektronika (to zasiadający za klawiszami i komputerem Gregory), a na ekranie żądni ofiary księża przesłuchują Joannę d'Arc. "Uważasz, że jesteś wybrańcem Boga?" "Przyznaj się!". "Podpisz! Unikniesz śmierci" - naciskali. Gniewne miny sędziów, przerażona Joanna i wreszcie mamy muzyczną eksplozję, w której prym wiodą rockowo-noise'owe gitary i potęgujące nastrój krzykliwe dźwięki trąbek, puzonów, tuby oraz kotłów.

Słuchając tej muzyki, przypomniały mi się wielkie, plenerowe produkcje Festiwalu Muzyki Filmowej (m.in. wykonywana na żywo ścieżka dźwiękowa do wszystkich części trylogii "Władcy Pierścieni"). Tam, by osiągnąć wstrząsające brzmienie, potrzeba było ponad 300 wykonawców. Zatrudniając zaledwie 15 muzyków i oktet wokalny (znakomity krakowski zespół Octava Ensemble), Utley i Gregory osiągnęli podobny efekt. Chociaż nie, nie podobny. Stukrotnie lepszy! A więc czapki z głów. Oto poznaliśmy prawdziwych mistrzów muzyki filmowej.

Połączony z prezentacją niemego filmu sobotni występ brytyjskich i towarzyszących im polskich muzyków był premierą nowej odsłony "Trance" festiwalu Misteria Paschalia, w ramach której w kolejnych edycjach poznawać będziemy projekty słynnych zespołów i muzyków rockowych, dla których inspiracją stała się tematyka pasyjna.

Nową odsłoną imprezy był również odbywający się tego samego dnia koncert zespołu La Morra. To festiwalowy "Debiut", bo choć składająca się z absolwentów renomowanej Schola Cantorum Basilensis grupa istnieje już od 10 lat, tworzą ją muzycy wciąż bardzo młodzi i występujący na krakowskich Misteriach Paschaliach po raz pierwszy.

Debiut udany, a na dodatek bardzo ciekawy. Zespół La Morra przygotował bowiem program, o którym grający na violi da mano lider Michał Gondko pisze: "Wyobraźcie sobie Państwo, że jesteście wybranymi gośćmi papieża Leona X, który na tę okazję zwołuje swoich musici segreti ("muzyków prywatnych"), aby ci wykonali niektóre z kompozycji publikowanych wówczas przez pierwszych w historii wydawców muzyki polifonicznej".

Piękna gra świateł i niezwykły klimat przekształconej w salę koncertową Kaplicy św. Kingi w Kopalni Soli Wieliczka sprzyjały temu, by obudzić wyobraźnię. Największy udział w tych czarach mieli jednak muzycy.

Skoczne frottole i przedzielane kilkoma fragmentami poezji Petrarki wzruszające canzony tworzyły wspaniały muzyczno-literacki fresk. Artyści zachwycali grą pełną emocji, perfekcji i lekkości jednocześnie. Urzekało także piękne brzmienie violi d'arco (Anne Rongy) oraz fletów i klawesynu współtwórczyni zespołu Coriny Marti. Największym bohaterem koncertu był jednak kontratenor Doron Schleifer. Poruszający anielsko delikatnym, krystalicznie czystym i przejmującym głosem (rewelacyjnie zaśpiewane "Ave Maria" Bartolomeo Tromboncino w duecie z Michałem Gondko). Kto wie, czy nawet nie ciekawszym od festiwalowej gwiazdy Philippe'a Jarrousky'ego.

La Morra to profesjonaliści, a do tego pasjonaci, dla których wykonywanie muzyki dawnej to przyjemność i zabawa, a przy tym odkrywanie przed publicznością tegom, co w historii muzyki zapomniane bądź zupełnie nieznane. To będzie niezapomniany debiut.

Zobacz więcej na temat:

Najczęściej czytane
  • Wszystko
  • PŁATNE