''Abaddon - Anioł Zagłady'' Ernesto Sábato, przeł. Helena Czajka, Znak, Kraków We wznowionej właśnie trzeciej i ostatniej powieści Sábato (1974) pojawia się postać maleńkiego doktora Gandulfo. Ten dziwak wykłada przerażającą, choć spójną teorię: Biblia jest słowem Diabła, światem rządzi Szatan. Przysłuchujący się argentyńscy inteligenci traktują te objawienia ironicznie. Tylko jeden, pisarz Sábato, wierzy, że teoria jest prawdziwa. "Śmiejcie się, śmiejcie. To są kawały Szatana: sprawić, aby śmieszny człowiek wykładał prawdę, znaczy skazać ją na śmieszność i bezskuteczność".
Sábato, który jest głównym bohaterem własnej powieści, jest nie mniej podejrzany: jego wiara w powieść jako narzędzie poznania, jego głębokie wyczucie metafizycznego zła i dystans wobec kryształowego pałacu nauki czynią z niego krewniaka Dostojewskiego, tyle że żyjącego w epoce na wskroś racjonalistycznej - tej, której nadejście autor "Notatek z podziemia" dopiero prorokował.
Dostojewski w Buenos Aires Sam Sábato trochę przypomina bohaterów Dostojewskiego. W opanowanej przez prawicową dyktaturę Argentynie lat 30. był uwiedzionym przez biesy komunistycznym aktywistą. Na wieść o pokazowych procesach w Moskwie szybko jednak zrewidował poglądy i już po przybyciu do Europy na antyfaszystowski kongres w Brukseli odwołał planowaną pielgrzymkę do stolicy Kraju Rad.
Od duchowego zamętu na jakiś czas uratowała go nauka. W latach 30. został w Paryżu, gdzie najpierw studiował, a potem pracował jako fizyk jądrowy w laboratorium Ireny Curie (córki Marii). Był m.in. świadkiem rozszczepienia uranu zapowiadającego nadejście ery broni jądrowej. Na jakiś czas przystał też do malarzy surrealistów. Potem wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by "ujrzeć kapitalizm maszynowy w jego najpełniejszej, najbardziej jawnej i odrażającej perfekcji".
Intelektualiście rozczarowanemu po kolei: rewolucyjną polityką, nauką i sztuką, pozostała samotność. Opublikowane po wojnie tomy esejów były deklaracją niepodległości i zapowiedzią wielkiej kariery - nie tylko pisarza, ale też (wraz z Mariem Vargasem Llosą) teoretyka powieści totalnej, mającej opisać całość doświadczenia w książce odwołującej do różnych tradycji i estetyk.
Znaczenie Sábata jako klasyka współczesnej literatury argentyńskiej można porównać tylko z Borgesem. Ale w przeciwieństwie do tego płodnego mistrza krótkiej formy Sábato wydał jedynie trzy powieści: inspirowany francuskim egzystencjalizmem "Tunel" (1948), "O bohaterach i grobach" (1961) oraz eksperymentalnego "Abaddona - Anioła Zagłady". Od blisko czterech dekad milczy jako powieściopisarz, sporadycznie wydając jedynie tomy esejów.
Bóg wydał świat w ręce Diabła "Wszystko, czego dokonałem, to przetrawienie pewnych nielicznych obsesji". Do tego stopnia, że granice między poszczególnymi utworami są niejasne, kolejne powieści stają się wprawkami albo przypisami do następnych, a drugorzędne wydawałoby się szczegóły okazują się potem interpretacyjnymi wytrychami. "Nie trap się tym, że zawsze piszesz o tym samym. Kolejne dzieła są niczym miasta wzniesione na gruzach dawnych miast".
Debiutancki "Tunel" wydawał się historią obsesyjnej zazdrości. Malarz Castel, który zabijał w nim niewierną kochankę, w "O bohaterach i grobach" okazywał się jednak nie tyle zbrodniarzem, co ofiarą sprawującej władzę nad światem Sekty Ślepców, do której należał mąż zamordowanej. Tak przynajmniej twierdzi Fernando Vidal Olmos. W najbardziej fascynującej warstwie powieści ten ostatni spadkobierca starej argentyńskiej rodziny snuje gnostycką teorię rzeczywistości (Bóg wydał świat w ręce Diabła), a następnie wpada na trop sekty, za której pośrednictwem Szatan sprawuje władzę nad światem.
W "Abaddonie - Aniele Zagłady" Olmos okazuje się maską samego autora, a nieślubna córka Olmosa, piękna i tajemnicza Aleksandra, którą z ojcem łączył kazirodczy związek, znajduje swój "realny" pierwowzór w Soledad, demonicznej dziewczynie, którą powieściowy Sábato poznał w młodości. Literacka fikcja wykreowana na potrzeby poprzedniej powieści wywołuje nieoczekiwane skutki: pisarz staje się przedmiotem zainteresowania podejrzanych typów, w tym niejakiego Schneidera, prawdopodobnie hitlerowskiego zbrodniarza. Czyżby opisując działalność fikcyjnej sekty, sprowokował prawdziwe siły piekła?
W "Abaddonie" oprócz Sábata, jego rodziny i przyjaciół pojawiają się bohaterowie jego wcześniejszych powieści, a także znane postacie autentyczne. Patetyczny Che Guevara ginie w boliwijskiej dżungli (sprawozdanie z jego ostatnich godzin składa młody partyzant), Borges i słynny kompozytor tanga Astor Piazzola przechadzają się po ulicach Buenos Aires. Powieść to powstające na oczach czytelnika dzieło w toku, esej o roli sztuki w ciężkich czasach, pamflet na awangardę, sztukę zaangażowaną i kulturę masową.
Argentyna, czyli orgia przemocy Przede wszystkim jednak - wyznanie wielkiej samotności. Pisarz, przez dyktaturę uznawany za lewaka i kosmopolitę, przez rewolucyjną młodzież - za reakcjonistę, nie mieścił się w żadnym z głównych nurtów literatury argentyńskiej. Podział, sięgający daleko w głąb historii argentyńskiego społeczeństwa, dotyczył m.in. różnic między starą emigracją o hiszpańskich korzeniach (przypadek Borgesa) i nową emigracją zarobkową, często o korzeniach włoskich (przypadek samego Sábata). Znalazł odbicie w XX-wiecznym konflikcie literackim między oglądającymi się w stronę Europy estetami, którym, chcąc nie chcąc, patronował Borges oraz pisarzami zaangażowanymi społecznie, poszukującymi inspiracji w tradycjach lokalnych.
Książki Sábata układają się w zapis kluczowych momentów historii Argentyny - od dyktatury XIX-wiecznego federalisty Rosasa, który krwawo stłumił wolnościową rebelię unitarian, poprzez rządy Yrigoyena w latach 20. i Perona w latach 50., aż po dyktaturę wojskową początku lat 70. Ale Sábata trudno uznać za kronikarza ojczystych dziejów. Historia Argentyny jest tu bowiem orgią przemocy. Makabryczny obraz zdziesiątkowanego legionu generała Lavalle'a, przez wiele dni wiozącego w upale rozkładające się ciało przywódcy, by nie dopuścić do jego zbezczeszczenia przez ludzi Rosasa, staje się antymitem założycielskim Argentyny. Jej państwowość kształtowała się nie na drodze wielowiekowych, spontanicznych procesów, ale w krótkich spazmach bratobójczej walki i pod wpływem arbitralnych decyzji brutalnej władzy.
Obrazy przemocy powracają ze zdwojoną siłą w "Abaddonie" - tym razem pod postacią tragicznie zakończonej epopei Che Guevary, stanowiącego wzór dla młodych partyzantów i rewolucjonistów, którymi zafascynowany jest w powieści Sábato. Jeden z nich, pochodzący z inteligenckiej rodziny syn lekarza, zostaje porwany przez tajną policję, a następnie poddany prowadzącym do śmierci torturom. Sceny kaźni, jedne z najmocniejszych w literaturze światowej, to nie tylko wyraz protestu przeciw dyktaturze, ale też eksces sadystycznej wyobraźni.
Święty sen pisarza Spór powieściowego Sábata z młodymi to konflikt artysty samotnika z grupą politycznych idealistów oczekujących, że stworzy utwory przydatne dla sprawy. Sábato rolę pisarza widzi jednak inaczej. Przywołuje przykłady wielkich samotników - Delacroix, Flauberta, Kafki - którzy "spełniali wyrok, dając w udręczonym świecie świadectwo swemu przerażeniu, swoim nadziejom pośród grozy, wojny i samotności; śniąc sen kolektywny, wyrażając niepokoje swoje i całej ludzkości. ( ) Ich sny mogą być nawet pełne grozy. Ale są święte".
W społeczeństwach takich jak Argentyna (albo Polska) literatura jest namiastką wolności, a sny pisarza rzeczywiście są święte. Tym większe znaczenie ma jednak to, o czym śni pisarz. O ile polscy romantycy śnili pocieszający sen o władzy Chrystusa nad historią, o tyle Sábato śni upiorny sen o władzy diabła. Choć, inaczej niż Borges, nigdy nie legitymizował władzy wojskowych, a jego autorytet przyczynił się nawet potem do objęcia funkcji przewodniczącego komisji do spraw osób zaginionych w czasie jej trwania, trudno się dziwić, że rewolucyjna młodzież podejrzliwie odnosiła się do książek o tak fatalistycznej wymowie.