Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Czy księża, którzy tłumnie pojawili się w naszej literaturze to bohaterowie nowej polskiej powieści katolickiej albo, szerzej, religijnej? To zależy jak tę kategorię rozumieć. Jeśli poszukujemy opisu napięć na linii człowiek-absolut, czegoś w rodzaju "Braci Karamazow" czy, z innej już tradycji, powieści Grahama Greena, to tu go nie znajdziemy. W tych powieściach nie mają też czego szukać miłośnicy wzruszeń literackich, oryginalnego języka, umiejętnie budowanych konstrukcji. Wszystkie należą do przyzwoicie napisanej literatury popularnej.
Literatura taka daje czytelnikowi to, co ten chce usłyszeć, mówi mu tyle, ile ten już wie. Bohaterami Macieja Grabskiego, Jana Grzegorczyka i Piotra Kobzy są księża (któż nie chciałby im zajrzeć pod sukienkę?), instytucja Kościoła (też budzi sporo emocji) i dopiero na końcu Bóg. Nie dlatego, że jest nieważny, lecz dlatego, że jest bezproblemowy. Istnieje, i z różnych swoich oblicz pokazuje to miłosierne.
Ksiądz Groser ("Adieu", "Trufle", "Cudze pole" Grzegorczyka) to intelektualista w sutannie. Z powodu niesprawiedliwych posądzeń zostaje odsunięty od nauczania, wyjeżdża do Francji, gdzie poznaje katolicyzm w wydaniu zachodnim. Gdy zostaje wezwany z powrotem, musi objąć parafię w budowie. Biskup Borys z "Polskich rekolekcji" Kobzy, pracownik korporacji "
Kościół katolicki" zatrudniony w centrali, czyli w Rzymie, też zostaje zesłany na polską prowincję. Ksiądz Rafał ("Ksiądz Rafał", "Niespokojne czasy" Grabskiego) obejmuje parafię na peerelowskiej wsi zabitej dechami. Czyniąc bohaterami księży idealnych, autorzy mniej mówią o rzeczywistości, a więcej o postulowanym kształcie Kościoła i katolicyzmu. Jaki jest Kościół ich marzeń?
Ksiądz nosi się krótko Teologicznie - ubogi, w warstwie nauk moralnych - konserwatywny, jeśli chodzi o nauczanie społeczne -nieskażony teologią wyzwolenia. Chociaż na pewno ma to być Kościół solidaryzujący się z biednymi, chorymi, wykluczonymi.
Dobry ksiądz, proboszcz, sam jest ubogi, żyje skromnie, jeździ na rowerze, ale umie zadbać o finanse swojej parafii. Przede wszystkim jednak buduje wspólnotę, a przy okazji kościół. Służy wiernym, a nie przewodzi. Dopuszcza świeckich do decydowania. Poza kościołem zbuduje też boisko i przytułek dla bezdomnych (ksiądz Groser). Słucha, rozmawia, nikogo nie potępia. Nosi się "krótko", czyli niekoniecznie w sutannie.
Nie wywyższa się, mówi ludzkim językiem, potrafi zażartować, skosić pole. Drzwi jego plebani zawsze stoją otworem, a on jest nie tylko księdzem, ale też psychologiem umiejącym słuchać i doradzić, choć oczywiście wszystkie te rady służą powrotowi na drogę właściwą, czyli zgodną z nauczaniem kościelnym.
Jeśli zdrowy rozsądek i potoczna wrażliwość etyczna podpowiadają inne rozwiązania, tłumaczy, że to etyka zdroworozsądkowa, a Jezus, który nas kocha, wymaga czegoś innego.
Lubi dzieci i zwierzęta, choć nie do tego stopnia, żeby zostać wegetarianinem - księża, choć różni, i nie zawsze idealni, nieodmiennie odżywiają się mięsem. Zajmują się natomiast, często z poświeceniem, upośledzonymi, więźniami, ludźmi dotkniętymi patologiami. Leczą miłością i zaufaniem np. alkoholików, którym wystarczy okazać szacunek, znaleźć sensowne zajęcie przy kościelnej budowie, aby natychmiast wyzwolili się z nałogu (księża Groser i Rafał mają tu podobne osiągnięcia.)
Zły ksiądz traktuje zakonnice jak służące. Dobry - szanuje je. Może przyjaźnić się z jedną z nich do tego stopnia, że zagrozi to jego powołaniu. Czasem kończy się to powiciem dziecka. Wówczas należy znaleźć jej świeckiego męża, doprowadzić do unieważnienia jego małżeństwa i wszystko będzie dobrze (W każdym razie tak opowiada nam to Grzegorczyk). Ksiądz idealny ma dobry kontakt z młodzieżą. Gra na gitarze, chociaż niesie to ze sobą pewne niebezpieczeństwa - grzeszną pokusę bycia lubianym, uproszczoną ewangelizację, dwuznaczne kontakty z młodymi dziewczynami.
Poza tym dobry ksiądz nie może być antysemitą. Przeciwnie, z Żydami się przyjaźni, a dialog z judaizmem leży mu na sercu. Jest natomiast antykomunistą, umiarkowanym lecz zdecydowanym. Rozumie, że partyjny czy milicjant też mógł być dobrym człowiekiem.
Cierpienia i kłopoty stanu duchownego Dwa największe problemy księży to alkoholizm i celibat.
Alkoholizm tłumaczy się samotnością. W przeciwieństwie do prostych ludzi, którym wystarczy znaleźć sensowne zajęcie i wzbudzić w nich mocne postanowienie porzucenia nałogu, księżowski alkoholizm jest przewlekły, wymaga specjalistycznej pomocy, bywa że prowadzi do samobójstwa. Jeśli się da, fakt ten się ukrywa, żeby nie zepsuć pogrzebu. Celibat to najczęstszy powód odejścia księży, przyczyna zwątpienia w własne powołanie. Bo choć polski ksiądz może rozstać się z Kościołem, wiary nie straci nigdy.
Problemy z celibatem mają w zasadzie wszyscy księża. Niektórzy wiążą się z kobietami i mają z nimi dzieci. Inni od czasu do czasu ulegają pokusie. Idealni jej nie ulegają, jednak uczucie miłości nie jest im obce - traktują je jako coś dobrego i pięknego. Oczywiście w grę wchodzi tylko uczucie do kobiety, bo związki homoseksualne są wynikiem uwiedzenia, przejawem moralnego upadku i - w przeciwieństwie do miłości hetero - traktowane są jako nienaturalne.
Celibat jest przede wszystkim kwestią wierności. Związek z kobieta jest zdradą tej jedynej miłości, która łączy księdza z Bogiem. I tu pojawia się różnica płciowa: zakonnice mogą przeżywać swoją miłość do Jezusa prawie erotycznie. Księżom, nawet jeśli obiektem miałaby być jakaś święta, to nie uchodzi. Ostatecznie sama zasada celibatu nie jest podważana, Księża zadają sobie to pytanie, ale jeśli któryś z nich znajduje argumenty przeciwko, to są to cyniczne, podejrzane racjonalizacje.
Kolejnym powodem cierpień księży są wierni i ogólnie społeczeństwo. Ludzie nie przyjmują księdza po kolędzie, odchodzą od Kościoła, nie chcą wspierać go finansowo, a ci, którzy chcą, to często jacyś szemrani biznesmeni, węszący w tym własny interes. (Na szczęście są też dobrzy biznesmeni.)
Poza tym ludzie są prości i grzeszni, a ich religijność jest prymitywna, rytualna, pozbawiona miłości bliźniego. Księży prześladują stare dewotki, plotkary i donosicielki, ale dobry ksiądz zdobywa się na refleksje, iż traktuje je zbyt stereotypowe. I nie odmawia im swojej życzliwości.
Jeśli pomówienie takie dotrze do mediów, ksiądz staje pod pręgierzem opinii publicznej, oskarżony o stosunki z kobietą, pedofilię, malwersacje finansowe.