http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie mielcie Chopina

Bartosz T. Wieliński
2011-02-24, ostatnia aktualizacja 2011-02-24 14:11

- Mam wrażenie, że ci, którzy wieszają psy na moim komiksie, w ogóle go nie czytali. Powtarzają tylko trzy wyrwane z kontekstu słowa - mówi Krzysztof Ostrowski, jeden z autorów wydanej przez MSZ kontrowersyjnej antologii o Chopinie. Ministerstwo zamierza wysłać ją na przemiał

SONDAŻ
Co sądzisz o zamieszaniu wokół komiksu o Chopinie?

Komiks jest skandaliczny, reakcja MSZ jest słuszna
Komiks jest ciekawy, MSZ się kompromituje
Nie podoba mi się ani komiks, ani reakcja MSZ

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Spór o "Chopin. New Romantic", zbiór sześciu komiksów inspirowanych postacią kompozytora, który z okazji Roku Chopinowskiego wydał MSZ i oficyna Kultura Gniewu, trwa od wtorku. Książka miała w niekonwencjonalny sposób promować Chopina wśród niemieckiej młodzieży. Jednak szef dyplomacji Radosław Sikorski oświadczył wczoraj, że jej wydanie za 30 tys. euro było błędem, a jeden z jej rysowników popełnił wielką niestosowność. - Żałuję, że nie mogę wyrzucić z pracy osoby odpowiedzialnej za tę skandaliczną decyzję, ale ona już w MSZ nie pracuje - mówił Sikorski.

Poszło o jeden z komiksów przygotowany przez znanego polskiego rysownika Krzysztofa Ostrowskiego, który Chopina przeniósł w teraźniejszość, postawił na czele zespołu pop i wysłał na koncert do więzienia. W komiksie w kilku miejscach padają niecenzuralne słowa. Jeden z bohaterów używa też słowa "cweloholokaust".

W Niemczech nikogo komiks nie oburzył (pisaliśmy o tym wczoraj). W Polsce wręcz przeciwnie. MSZ upiera się, by książkę wysłać na przemiał. Protestują przeciwko temu polscy fani komiksu. Na Facebooku założyli grupę „Ochronić nakład » Chopin. New Romantic «”. Ma prawie tysiąc członków. Natomiast wydawnictwo Kultura Gniewu zapowiedziało, że zwróci resortowi dotację, którą dostało na wydanie komiksu.

Rozmowa z Krzysztofem Ostrowskim, rysownikiem, wokalistą zespołu Cool Kids of Death

Bartosz T. Wieliński: Ale pan narozrabiał...

Krzysztof Ostrowski: Nie rozumiem tego zamieszania. Komiks skończyłem tak dawno temu, że zdążyłem o nim zapomnieć. Przed drukiem czytało go wiele osób, nikogo nie oburzył. Zdarzało się, że moje prace odrzucano jako niezrozumiałe, ale ta wszystkim się podobała. Aż do wtorku.

Szef MSZ mówi, że popełnił pan niestosowność. Psy wieszają na panu politycy i dziennikarze.

- Mam wrażenie, że nie czytali całości, tylko znają trzy wyrwane z kontekstu słowa, które w moim komiksie padły.

Nie słowa, tylko wulgaryzmy, którymi posługują się pańscy bohaterowie.

- Komiks dzieje się w więzieniu. Chciałem pokazać, że to okropne miejsce. Dlatego bohaterowie posługują się więziennym językiem, a on po prostu jest wulgarny. Na pomysł tej opowieści wpadłem, gdy jeden z kolegów, który jeździł z zespołami koncertować w więzieniach, zaczął opowiadać o dyrektorach, którzy chcą nabić punkty, zapraszając artystów, o zblazowanych piosenkarzach, o beznadziei więźniów. I o więziennym zapachu. Chciałem to wszystko pokazać czytelnikom.

Jeden z pana bohaterów użył zwrotu "jeb... cweloholokaust". Po co?

- To jedno ze słów, które mój kolega usłyszał na więziennym korytarzu. Jest ohydne, potworne, ale użyłem go w określonym kontekście. To więźniowie upadli tak nisko, że się nim posługują. To absurdalne, że ktoś wyrywa je z kontekstu i zarzuca mi antysemityzm czy kpienie z ofiar Szoah.

Zgodzi się pan jednak, że takiego komiksu nie powinni czytać uczniowie?

- Dopiero wczoraj dowiedziałem się od dziennikarzy, że miał to być komiks dla dzieci. Gdy go rysowałem, nie miałem o tym pojęcia. Miałem zupełnie wolną rękę. Gdybym wiedział, tobym się tego zadania nie podjął, bo sam jestem ojcem i wiem, jak trudno przygotować dziecięcą opowieść.

Nie mógł pan przynajmniej wykropkować przekleństw?

- Dzisiaj rozmawiałem o tym z wydawcą. Gdybyśmy wykropkowali, dziś nie byłoby żadnej awantury, ale wcześniej jakoś nie przyszło mi to do głowy. Zresztą komiks czytało wielu ludzi, był tłumaczony na niemiecki. Nikt nie miał zastrzeżeń.

Z Chopina zrobił pan gwiazdora pop. Wypada tak traktować naszego narodowego kompozytora?

- Chciałem pokazać Rok Chopinowski w krzywym zwierciadle, trochę obśmiać jego pompatyczność i powszechność. Na więzieniu jest napis: "Obchodzimy, bo nas obchodzi", więźniowie robią popiersie Chopina z zapałek. Myślałem, że nie będę musiał tego tłumaczyć.

Komiks to dobry środek, by propagować Chopina?

- Jak najbardziej. Byle nie był nadęty, uczesany i prostolinijny jak wydawane u nas komiksy historyczne. W Polsce ciągle pokutuje przekonanie, że komiks to książka dla analfabetów, że jest bezwartościowy. Najbardziej boję się tego, że po awanturze o Chopina wszystkie projekty, w których biorą udział nasi twórcy komiksu, zostaną teraz przerwane. Pomysł zmielenia nakładu mnie przeraża. Zniszczona zostanie bardzo dobra publikacja. MSZ, zamiast niszczyć książkę, powinien wysłać ją na festiwale komiksu w Europie. Tam ją docenią.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':