http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zimerman gra Bacewicz

Jacek Hawryluk, Polskie Radio
2011-02-18, ostatnia aktualizacja 2011-02-17 22:03

Właśnie ukazała się nowa płyta wybitnego polskiego pianisty. To hołd dla Grażyny Bacewicz, a jednocześnie świetna promocja dzieł polskiej kompozytorki na świecie

Jak zwykle Zimerman przygotował wszystko w każdym szczególe. Najpierw przekonał do muzyki polskiej kompozytorki szefów Deutsche Grammophon. Potem dobrał sobie skrzypaczki - Kaję Danczowska i Agatę Szymczewską, laureatkę I nagrody w Konkursie Wieniawskiego w 2006 roku. Skład uzupełnili altowiolista Ryszard Groblewski i wiolonczelista Rafał Kwiatkowski. W końcu wybrał się z nimi w trasę po Polsce, pierwszą od czasu słynnego chopinowskiego tournée z Polską Orkiestrą Festiwalową. Dopiero kiedy skończyła się trasa, zamknął się w znanej ze znakomitej akustyki sali Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach i rozpoczął nagrania.

Intensywna sesja zakończyła się jeszcze w lutym 2009 roku. Mijała właśnie setna rocznica urodzin Grażyny Bacewicz (1909-1969). Premiera płyty planowana była szybko - artysta i wytwórnia chcieli wydać album jeszcze w roku jubileuszu.

Nie udało się. Plotka głosiła, że najpierw Zimerman jak zwykle nie wypuszczał taśmy z rąk, a potem nadszedł Rok Chopinowski i priorytety wydawnicze się zmieniły. Na telekonferencji, która odbyła się wczoraj, pianista uciął spekulacje: - Pierwszy montaż był gotowy w kwietniu 2009 roku. Wytwórnia jednak wstrzymywała wydanie. Powód opóźnienia odkryłem później. Chciałem, by na płycie pojawiło się nagranie radiowe Sonaty skrzypcowej w wykonaniu samej Bacewiczówny. Polskie Radio przedłużało negocjacje i stawiało trudne do zaakceptowania warunki. Ostatecznie w grudniu 2010 roku rozmowy zakończyły się fiaskiem. Płyta ukazuje się teraz, bez nagrania archiwalnego. Wielka szkoda.

Skrzypce i król Artur

Grażyna Bacewicz to jedna z najważniejszych postaci polskiej muzyki XX stulecia, choć wciąż jest zbyt mało znana. Studiowała w Łodzi i w Warszawie - kompozycję, skrzypce i fortepian. W Paryżu uzupełniła naukę, m.in. u Nadii Boulanger, u której studiowali wtedy wszyscy najważniejsi. W 1935 roku zdobyła pierwsze wyróżnienie w I Konkursie im. Wieniawskiego - była znakomitą instrumentalistką słynącą z pięknej intonacji i świetnej pamięci muzycznej. W latach 50. rzuciła jednak koncertowanie, poświęcając się komponowaniu i pedagogice.

Styl Bacewiczówny się zmieniał - najpierw pozostawała pod wpływem Szymanowskiego, potem jej twórczość była synonimem neoklasycyzmu, który z biegiem lat stawał się coraz bardziej ekspresyjny, romantyczny, zagęszczony, czasami wręcz awangardowy. Jej katalog obejmuje kilkadziesiąt utworów w różnych gatunkach, m.in. cztery symfonie, siedem koncertów skrzypcowych, siedem kwartetów smyczkowych, operę radiową "Przygody króla Artura" i trzy balety.

Krystian Zimerman wybrał na swoją płytę trzy kompozycje: II Sonatę fortepianową, którą w 1953 roku po raz pierwszy zagrała sama Bacewiczówna (potem włączył ją do swego repertuaru Andrzej Jasiński, profesor Zimermana), oraz dwa kwintety fortepianowe, które grywał z powodzeniem Kwintet Warszawski, zespół kameralistów wirtuozów założony przez Władysława Szpilmana.

Perfekcyjnie i romantycznie

Słuchanie płyty przywołuje koncertowe wspomnienia sprzed dwóch lat. Występy Zimermana i jego muzyków zapamiętałem jako niemal doskonałe. Ale był to zespół indywidualności, który nie brzmiał jak jeden organizm, bowiem każdy instrumentalista mówił nam o Bacewiczównie coś od siebie. Zimerman opowiadał wczoraj, że w czasie tournée interpretacja zmieniała się codziennie. - Moje wykonania - mówił wczoraj - są dopracowane do ostatniej nuty. Ale na koncertach to "gra publiczność", to od niej wiele zależy.

Płyta wywołuje podobne wrażenia jak koncert - połączenia indywidualizmu i perfekcji. I Kwintet (1952) w swych proporcjach brzmieniowych jest idealny, logiczny, spójny, jakby wyrzeźbiony w jednym kawałku - liryczny (w I części), ale i błyskotliwy (w Presto, czyli w stylizowanym oberku). W jego finale mamy zaś prawdziwą walkę żywiołów i temperamentów (Con passione).

II Kwintet (1965) to już zupełnie inny utwór - bardziej romantyczny i emocjonalnie nasycony, zmierzający w kierunku awangardy. Odbija się to w jego interpretacji. Tu liczy się kolor, podskórna gra motywów i znaczeń, niedopowiedzenia. Danczowska, Szymczewska, Groblewski i Kwiatkowski są prawdziwymi partnerami, którzy ani na krok nie ustępują Zimermanowi. Ten natomiast daje popis swej wirtuozerii i miłości do Bacewiczówny w II Sonacie fortepianowej (1953), która pod jego palcami staje się pasjonującym i wciągającym utworem. Zimerman nagrał ją już raz na longplaya Polskich Nagrań w 1977 roku, ale to zupełnie inna historia. I zupełnie inny, chłopięcy Zimerman, który nie do końca jeszcze rozszyfrował tę partyturę. - To nowe nagranie Sonaty jest inne, pełne pasji, romantyczności - opisuje pianista.

Nowa płyta oprócz niepodważalnych walorów artystycznych ma z pewnością spory potencjał rynkowy. Ma szansę zainteresować muzyką Bacewiczówny - nam znaną zupełnie nieźle - melomanów na świecie. Liczy na to sam artysta, który do twórczości naszej kompozytorki, podobnie jak do muzyki Chopina, Lutosławskiego i Szymanowskiego, ma bardzo osobisty stosunek.

W roku 2009 doskonałe recenzje w Europie otrzymał album angielskiej firmy Chandos z koncertami skrzypcowymi naszej kompozytorki w wykonaniu Joanny Kurkowicz i Polskiej Orkiestry Radiowej. Zimerman może liczyć na jeszcze większy entuzjazm. Czyżby nadchodził czas Bacewiczówny? - Ta muzyka może być grana przez każdego na całym świecie - zapewniał pewny swego pianista.

Grażyna Bacewicz
Krystian Zimerman
Deutsche Grammophon


Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':