''Trzy żywoty świętych'' Eduardo Mendoza, przeł. Marzena Chrobak, Znak, Kraków Święty jest w kulturze outsiderem, kimś, kto ma chip od Pana Boga,
GPS do innych światów. Dar niekoniecznie ułatwiający życie. Święty z zasady jest Innym, wybranym. Ma jakiś brak lub nadmiar, myśli poza zwyczajowymi koleinami, patrzy uważniej. Kiedy Inny jest już nazwany świętym, ma pewne przywileje - jako ekscentryk ma po prostu więcej wolności. Bohaterami nowego tomu opowiadań Eduardo Mendozy są właśnie ludzie funkcjonujący poza "normą". Np. latynoski biskup z "Wieloryba" - prosty i bezrefleksyjny, skazany na pobyt u obcych ludzi w Barcelonie, gdzie popada w alkoholizm i szaleństwo, ale jednocześnie zyskuje na głębi, zaczyna myśleć abstrakcyjnie, patrząc na olbrzymiego, wyrzuconego przez morze walenia - kontempluje wielkie metafory. Cielesność, całe zresztą ziemskie życie staje się dla niego nagle drugorzędne. Dokonana w ostatnim akcie opowiadania kradzież okazuje się w przewrotny sposób oczyszczająca, nie tylko dla biskupa. To poszukiwanie prawdy poza moralnością przywodzi na myśl innych nietypowych świętych literackich: Raskolnikowa, Don Kichota, Hamleta, kapitana Ahaba. Mendoza przywołuje ich we wstępie. "Owi fałszywi święci nie różnią się zbytnio od prawdziwych. I zarówno jedni, jak i drudzy mają w sobie coś odpychającego". Łączy ich pasja, żarliwość. Z dziwnym uporem zgłębiają swoje obsesje, popadając w zamknięte światy, coraz bardziej odseparowane od rzeczywistości. Są więc zarazem dramatyczni i śmieszni, a nawet patetyczni w swoich spektakularnych upadkach. Tak jak Inés Fornillos, bohaterka "Pomyłki" - nauczycielka literatury, która z oddaniem podejmuje misję edukowania osadzonych w lokalnym więzieniu. Tam poznaje niejakiego Cabralesa Pellejero, który okazuje się genialnym interpretatorem klasyki literackiej. Po opuszczeniu zakładu ów nieokrzesany ignorant staje się wielką gwiazdą rynku wydawniczego, cenionym przez krytyków i kochanym przez czytelników autorem bestsellerów. I nie wiadomo, kto jest bardziej "święty" w tej historii - nauczycielka, której sensem życia okazuje się tajemnica stworzenia wielkiego pisarza, czy Pellejero, któremu literatura podarowała drugie życie. A jednak nigdy nie poczuł się dość dobry, żeby osiągnąć coś w rodzaju szczęścia czy choćby wewnętrznego spokoju. "W gruncie rzeczy, powiedział sobie, nadal jestem tym, kim byłem: szubrawcem, oszustem". Ale najdziwniejszą, najbardziej karykaturalną postacią jest Dubslav, nierób i bon vivant, który unikając głębszych relacji i wszelkich namiętności, przeżył 30 lat, nie zaznawszy "ani szczęścia, ani cierpienia". Owego Dubslava obdarzył Mendoza jeszcze jedną właściwością - dziwnymi fizycznymi doznaniami, niewyjaśnionymi i tak silnymi, że bohater tracił przytomność. Podobne przypadłości - epilepsja, choroby psychiczne - sprawiały, że ten czy ów zostawał w społecznościach pierwotnych "świętym" - szamanem. Epileptykiem był też książę Myszkin, bohater "Idioty" Dostojewskiego, do którego pośrednio nawiązuje hiszpański pisarz. Otóż Dubslav - po przeżyciu serii zaskakujących zdarzeń rodem z kryminału noir - zmuszony jest do wygłoszenia laudacji i odebrania nagrody w zastępstwie swojej nieżyjącej matki. To tytułowy "Finał Dubslava". Przemowa - chaotyczna, lecz bezkompromisowa aż do absurdu, bezpośrednia i zupełnie poza konwencją - przywodzi na myśl laudacje Bernharda zebrane w wydanych niedawno "Moich nagrodach". Opowiadania zebrane w "Trzech żywotach świętych" pochodzą z różnych okresów twórczości hiszpańskiego mistrza. Oprócz postaci świętych a rebours łączy je otwartość na interpretacje, niedopowiedzenie i tajemnica. Mimo że we wszystkich znajdziemy charakterystyczne dla pisarza poczucie humoru, za jakie pokochali go wielbiciele "Przygód fryzjera damskiego", ta książka pokazuje innego Mendozę - kreatora bohaterów absurdalnych, owszem, ale poważnych: rozdartych i romantycznych.