Autorką fotografii opublikowanej w czerwcu na okładce "Time Magazine" jest Jodi Bieber z RPA. - Chciałabym, żeby cały świat zobaczył, jakie mogą być skutki powrotu talibów do władzy, jaki może to mieć wpływ na życie afgańskich kobiet - powiedziała, pozując do zdjęcia, Aisha.
Bibi Aisha to pseudonim. Dziewczyna, choć od wielu miesięcy mieszka w Stanach, wciąż boi się ujawnić nazwisko. Pochodzi z południa Afganistanu, z prowincji Uruzgan. Gdy miała 12 lat, jej ojciec zgodził się oddać ją za żonę przywódcy miejscowych talibów. Rodzina męża więziła ją i głodziła. Gdy dziewczyna uciekła, ojciec doprowadził ją z powrotem do domu teściów. Żeby ukarać Aishę, mąż obciął jej nos i uszy. Dziewczyna zemdlała z bólu. Ocknęła się na pustkowiu za wsią. Udało jej się dotrzeć do Kabulu, gdzie pomocy udzieliła jej pozarządowa organizacja Women for Afghan Women. Od jesieni przebywa w
USA, jeden z kalifornijskich szpitali podjął się rekonstrukcji jej twarzy.
Choć szariat zabrania okaleczania, czyn męża Aishy zaaprobował lokalny mułła - uznał, że będzie to przestroga dla innych dziewcząt z okolicy. Według niezależnej Afgańskiej Komisji do spraw Praw Człowieka ponad 50 proc. Afganek spotyka się z przemocą domową, 40proc. wydawanych jest za mąż wbrew swojej woli. Kobiety w tradycyjnych rejonach Afganistanu traktowane są jak przedmiot, o ich losie decydują najpierw ojcowie lub bracia, następnie mężowie. 85 proc. Afganek to analfabetki.
Zwycięska fotografia jest prosta w formie, ale budzi bardzo silne emocje. Publikując ją na okładce "Time Magazine", edytor Richard Stengel obawiał się, że jest ona zbyt mocna dla czytelników. - To szokujące i niepokojące zdjęcie. Jednak złe rzeczy zdarzają się ludziom, a konfrontowanie czytelników z tym, co się dzieje na świecie, to część naszej pracy - tłumaczył.
Spośród 108 059 zdjęć nadesłanych w tym roku na konkurs World Press Photo ze 125 krajów świata jury pod przewodnictwem Davida Burnetta z USA wyróżniło dwóch Polaków - Filipa Ćwika z agencji Napo Images za fotoreportaż o polskiej żałobie narodowej po katastrofie w Smoleńsku (III nagroda w kategorii ludzie i wydarzenia) oraz Tomasza Gudzowatego za fotoreportaż o amatorskich wyścigach samochodowych w Meksyku (II miejsce w kategorii sport).
Jury oceniało zdjęcia pojedyncze oraz fotoreportaże w dziewięciu kategoriach. W kategorii newsowej dominowały zdjęcia dokumentujące trzęsienie ziemi w
Haiti, powódź w Pakistanie, wybuch wulkanu w Indonezji, wojnę narkotykową w Meksyku. Ze względu na termin zamknięcia konkursu fotografie z protestów w Egipcie obejrzymy dopiero w przyszłym roku.
Jurorzy docenili serię portretów niemieckiej fotografki Wolfram Hahn (II miejsce za fotoreportaż w kategorii portret) przedstawiające młodych ludzi wykonujących sobie autoportrety m.in. telefonem komórkowym, które później udostępniają w portalach społecznościowych. Nagrodę honorową w kategorii wydarzenia współczesne przyznało cyklowi "A series of unfortunate events.
Google street view" Niemca Michaela Wolfa wykonanemu metodą przefotografowania kadrów z nagrań kamery ulicznej Google'a. Inni autorzy fotoreportaży skupili się raczej na formie fotografii, nie podjęli zaskakujących, nowych tematów - tak jak w ubiegłych latach dominowała przemoc domowa, bieda, choroby, wojna.
Nagrodę specjalną otrzymał górnik Edison Pena, który przez 69 dni przebywał 700 metrów pod ziemią w chilijskiej kopalni San José. Edison zrealizował materiał o tym, jak dba oswoją formę fizyczną pod ziemią. Fotograf Adam Patterson przekazał mu aparat cyfrowy i buty do biegania.