http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gorillaz testuje iPada

Robert Sankowski
2011-01-07, ostatnia aktualizacja 2011-01-06 17:54

Wirtualny zespół Damona Albarna nagrał nową płytę "The Fall", którą rozdaje fanom w internecie

Gorillaz mają już na koncie Grammy i miliony sprzedanych płyt
Fot. AP
Gorillaz mają już na koncie Grammy i miliony sprzedanych płyt
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
iPad to Twoim zdaniem...

Kolejny epokowy wynalazek firmy Apple
Przydatne narzedzie
Zbędny i za drogi gadżet
Nie wiem co to jest

Brytyjski dziennik "Independent" ogłosił nowy trend - okolice Bożego Narodzenia nie są już muzycznym martwym sezonem. Okres kiedy na listach królowały kupowane na prezenty składanki i wznowienia to teraz czas premier. I to na dodatek w iście gwiazdkowym duchu rozdawanych fanom za darmo.

Wszystko oczywiście dzięki internetowi. Wśród wykonawców, którzy pod koniec grudnia wrzucili do sieci nową muzykę, są Klaxons i Yeasayer. Ale największą niespodzianką w tym towarzystwie jest Gorillaz, którzy swój nowy materiał umieścili za darmo na swojej stronie. Gdy na taki gest decyduje się gwiazda takiego formatu, łatwo jest mówić o nowej modzie. A Gorillaz nadają się na przywódców nowego trendu wręcz idealnie.

15 piosenek tworzących płytę "The Fall" pojawiło się na ich witrynie 25 grudnia. Posłuchać mogą ich wszyscy, ściągnąć za darmo na dysk własnego komputera - wyłącznie członkowie internetowego fanklubu. Czy można sobie wyobrazić lepszy podarunek pod choinkę?

Już trzy lata temu Radiohead opublikowali wyłącznie w sieci cały album "In Rainbows". Podobnie nagrania rozpowszechniali też Smashing Pumpkins czy Nine Inch Nails. Publikacja całej płyty za darmo wyłącznie na stronie internetowej nikogo już dziś nie dziwi. O wiele ciekawsze jest, jak w ogóle powstał "The Fall".

Zespół nagrał tę płytę podczas trasy koncertowej. To też zdarzało się wcześniej wielu artystom, tyle że Gorillaz nie użyli do nagrań klasycznego studia nagraniowego. Album powstał od początku do końca na... iPadzie Albarna, który wyznaje: - Nigdy nie byłem maniakiem technologicznych nowinek. Zawsze starałem się trzymać mocno moich korzeni - czterościeżkowego magnetofonu i gitary. Ale iPad sprawił, że mogłem zrealizować całkiem skomplikowany brzmieniowo album, nie wychodząc z hotelowego pokoju.

Entuzjazm Albarna jest uzasadniony. Technologia redukująca studio nagraniowe do rozmiarów kilku programów, które można zainstalować w przenośnym komputerze, to dziś podstawowe narzędzie pracy wielu muzyków. Ale zwykły laptop to nie iPad. Rzecz w tym, że Albarn nagrał album przy użyciu specjalnych aplikacji napisanych na iPada. W opisie "The Fall" ich wyliczenie jest równie ważne jak lista gości, którzy pojawiają się na płycie. Padają nazwy: SoundyThingie, Mugician, Funk Box, iElectribe, Cleartune, Dub Siren Pro, Moog Filatron

- Dzięki iPadowi ta płyta brzmi inaczej - mówi Albarn. I ma rację. "The Fall" nie do końca przypomina poprzednie albumy Gorillaz. Mniej tu tak typowych dla Gorillaz gości (z tych ważnych pojawiają się tylko Mich Jones i Paul Simonon z The Clash oraz soulowy wokalista Bobby Womack), więcej za to głosu samego dawnego lidera Blur. Jest minimalistyczna produkcja, śmieszne, przypominające czasem jakieś stare gry wideo brzmienia, oszczędne rytmy - to wszystko efekt wykorzystania iPada i jego aplikacji. To za ich sprawą ten album brzmi trochę jak szkicownik, brudnopis pełen nie do końca dopieszczonych pomysłów na właściwe piosenki Gorillaz. Klimatyczne "Shy-Town", snujące się powoli "Little Pink Plastic Bags", podniosłe "The Parish of Space Dust", przypominające jakieś minimalistyczne nagranie Pink Floyd, a potem zaskakujące tanecznym rytmem "California And The Slipping of The Sun" - wszystkie te nagrania kończą się, zanim na dobre jeszcze się zaczęły. "The Fall" sprawia przez to wrażenie lekko niedopracowanego, ale to chyba zamierzony efekt. - To dziennik naszej trasy po Ameryce. W pewnym sensie chyba także list miłosny do tego kraju. Emocje zapisywane na gorąco dzień po dniu. Mogłem zostawić te szkice na później i wrócić do nich. Ale wtedy nie byłyby tak prawdziwe - tłumaczy Albarn.

Niewykluczone że po "The Fall" fani nie usłyszą kolejnych nagrań Gorillaz. "To nasz ostatni raz" - rzucił do mikrofonu Albarn podczas koncertu w nowozelandzkim Auckland, który kończył światową trasę zespołu. Plotki o końcu Gorillaz pojawiają się już od dawna. Pewne jest jedno - sam Albarn nie wybiera się na żadne wakacje. Już mówi o nowym projekcie - nagraniach z afrykańskim perkusistą Tonym Allenem i basistą Red Hot Chili Feppers Fleą. Przebąkuje też coś o kolejnej płycie grupy The Good, The Bad And The Queen. No i wciąż pozostaje szansa, że nagra coś wraz ze swoją macierzystą, reaktywowaną na koncerty grupą Blur.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':