http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kogo uwalniamy w 2011 roku?

Joanna Derkaczew
2011-01-03, ostatnia aktualizacja 2011-01-02 17:44

Walter Benjamin, Olga Boznańska, Michaił Bułhakow, Francis Scott Fitzgerald, Józef Pankiewicz, Paul Klee, Kazimierz Przerwa-Tetmajer - to tylko kilkoro z ponad 700 twórców, którzy zmarli w 1940 r., a 1 stycznia zostali "uwolnieni" do domeny publicznej

Michaił Bułhakow ze swą ostatnią żoną, Jeleną. Zima 1935 roku
Fot. EAST NEWS
Michaił Bułhakow ze swą ostatnią żoną, Jeleną. Zima 1935 roku
Po 70 latach od śmierci artysty wygasają prawa majątkowe do pozostawionych przez niego dzieł. Teksty, obrazy czy utwory trafiają do "domeny publicznej" (public domain). Każdy twórca, wydawca czy użytkownik kultury będzie mógł z nich odtąd swobodnie korzystać. W dowolnym celu, nieodpłatnie, w sposób nieograniczony. "Pasaże" Benjamina czy "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa mogą być drukowane, powielane, udostępniane w internecie, mogą trafić do bibliotek cyfrowych, stać się podstawą przeróbki, pastiszu, adaptacji teatralnej czy filmowej. Wolno będzie przetwarzać np. akwarelę "Angelus Novus" Paula Klee, wykorzystywać jej fragmenty, reprodukować, wmontowywać we własne kompozycje.

W czasach remiksów, mash-upów, rekonstrukcji i kolaży zmiana sytuacji prawnej kolejnej porcji utworów ma znaczenie. Bywa, że właściciele domagają się nie tylko finansowej rekompensaty za wykorzystanie dzieła, ale też wpływu na sposób, w jaki zostało ono użyte. Przykładem może być twórczość Bertolta Brechta, której obrońcy nie zgadzają się na wprowadzanie jakichkolwiek zmian, skrótów czy reinterpretacji.

Oczywiście "dowolne wykorzystanie przez wszystkich" może prowadzić do przeróbek niemających wiele wspólnego z pierwotnym kształtem dzieła, jednak firmowana przez Jarosława Lipszyca Koalicja Otwartej Edukacji po raz czwarty zorganizowała obchody Dnia Domeny Publicznej, by przypomnieć o szansach, jakie wiążą się w tym procesem. W skład KOE wchodzą: fundacja Nowoczesna Polska, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, stowarzyszenie Wikimedia Polska, ICM UW/CC-Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, fundacja Nowe Media. Ich przedstawiciele od lat przekonują do idei "creative common", czyli poszerzania zasobu "dóbr wspólnych". Proponują rezygnację z formuły "wszystkie prace zastrzeżone" na rzecz zapisu "pewne prawa zastrzeżone". Miałoby to chronić dorobek wielu autorów przed zazdrosną kontrolą, bo autor, z którego spuścizną przez dekady nie wolno dyskutować, odchodzi w zapomnienie. Według KOE system własności intelektualnej jest anachroniczny, wymaga dostosowania do nowych potrzeb. Na stronie www.wolnelektury.pl tyka licznik wskazujący, jak długo musimy jeszcze czekać na udostępnienie dzieł twórców z lekturowej podstawy programowej (np: Bruno Schulz - dwa lata, Czesław Miłosz - 64 lata).

"Nowe życie", jakie zyskują twórcy wprowadzani od 1 stycznia do domeny publicznej, zaczyna się już. "Wielki Gatsby" "uwolnionego" F. Scotta Fitzgeralda już w maju zostanie wystawiony przez Michała Zadarę w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.

Pełna lista "uwolnionych": http://domenapubliczna.org/kto/

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':