http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komeda zagrany awangardowo

rozmawiał Tomasz Handzlik
2010-12-30, ostatnia aktualizacja 2010-12-29 16:37

Rok po świętowanej 40. rocznicy śmierci Krzysztofa Komedy jest wreszcie wielkie nagranie jego muzyki - album "The Innocent Sorcerer" ("Niewinny czarodziej")

Adam Pierończyk

Komeda - The Innocent Sorcerer

Jazz Werkstatt 2010



To było wielkie zaskoczenie: za Komedę - na zamówienie Muzeum Powstania Warszawskiego organizującego festiwal Niewinni Czarodzieje - zabrał się jeden z największych innowatorów polskiego jazzu Adam Pierończyk.

Wyszedł z tego zadania obronną ręką. Wybrał w większości mniej znane i ograne kompozycje Komedy. Pierończyk zaaranżował je autorsko. Znany z oryginalnych, awangardowych dokonań skomponował je właściwie na nowo, dodając drapieżności, witalności i energii.

Najlepszym przykładem zagrana niezwykle mocno kompozycja "Roman II" czy ballada "Sleep Safe and Warm" (zwana powszechnie "Kołysanką Rosemary"), gdzie w zamian naturalnego pulsu mamy dźwięk maszyny do pisania.

Pierończyk diametralnie zmienił też komedowskie instrumentarium. W miejsce fortepianu wprowadził akustyczną gitarę flamenco, w miejsce trąbki - drugi saksofon tenorowy, dzięki czemu muzyka Komeda zyskała zupełnie inne, nowe brzmienie. Nie bez znaczenia był też dobór muzycznych towarzyszy. Kapitalny brazylijski gitarzysta Nelson Veras nadaje kompozycjom Komedy niebywałej lekkości i przestrzeni, znany zaś już z poprzednich nagrań Pierończyka amerykański saksofonista Gary Thomas jest najgorętszym ogniem tego albumu.

Tomasz Handzlik





rozmowa z

Adamem Pierończykiem

kompozytorem, muzykiem jazzowym

Tomasz Handzlik: To twoja pierwsza płyta, na której nie grasz muzyki autorskiej.

Adam Pierończyk: Nagrałem kilkanaście albumów, na których wykonywałem tylko własną muzykę. I właśnie dlatego, bez kompleksów mogłem sobie teraz pozwolić na nagranie Komedy. Tym bardziej że jego muzyka jest uniwersalna i można ją poprowadzić w różne, ciekawe strony.

Nie zmuszałem się do tego. Nie było też tak, że zrobiłem to dla pieniędzy. To świadomy wybór. Zresztą potraktowałem ten projekt jak coś w rodzaju urlopu, bo pracując nad obcym materiałem, jestem trochę zwolniony z odpowiedzialności. To nie moje kompozycje. I większą część kreatywnej pracy mam już z głowy.

Ale żeby czołowy awangardzista polskiego jazzu grał „Kołysankę Rosemary”?

- Nie wiem, czy jestem awangardowy. Dla jednego mogę być awangardowy, ale już inny muzyk, który gra totalne, odlotowe free, powie, że jestem muzykiem środka. Chcę i muszę być ponad tymi podziałami. Robić swoje. Wybierając utwory na płytę, chciałem znaleźć przede wszystkim te najmniej ograne. Natomiast z takich kompozycji jak "Kołysanka Rosemary" nie mogłem zrezygnować, bo to po prostu piękny, wzruszający utwór.

Komedę, tak jak Chopina, zagrali już chyba wszyscy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':