Pospolite ruszenie dokumentalistów zaczęło się facebooku, w grupie dyskusyjnej "Apel polskich dokumentalistow". Zapalnikiem był manifest, który dzisiaj publikujemy. Inicjatywa Marii Zmarz-Koczanowicz i Macieja Cuske trafia, jak się zdaje, na właściwy moment. Poparł ją przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii I Telewizji Jan Dworak. Otwierają się możliwości zmian. W piątek w warszawskiej siedzibie Krytyki Politycznej odbędzie się środowiskowa dyskusja na ten temat.
Czego chcą dokumentaliści? Domagają sie miejsca dla prawdziwego dokumentu w telewizji publicznej, skąd został praktycznie wyrugowany. Roli dokumentu nie spełnią reporterskie newsy, ani utarczki polityków przed kamerami. W burzliwym roku 2010 w Polsce ścierały się na ulicy różne wizje demokracji. Na fermencie i złości społecznej żerują radykalni ideolodzy. Telewizja sekunduje nastrojom, potrafi je rejestrować, czasem dolewa oliwy do ognia, dowodząc, jak jesteśmy podzieleni. Brakuje zwierciadeł pokazujących, jacy jesteśmy. Uświadomiłem to sobie, oglądając niedawno etiudę dokumentalną studenta III roku łódzkiej filmówki Michała Brożonowicza "Mam prawo tu stać", zrealizowaną na Krakowskim Przedmieściu, "pod krzyżem". Studencki film odsłania jak na modelu mechanizm społecznej zajadłości, pokazuje, jak tworzy się sztuczny podział.
Dokument świetnie służy do socjologicznego rozpoznania i analizy sytuacji. Widz takiego filmu wychodzi z ról biernego statysty lub bezmyślnego wyznawcy poglądów partyjnych, zaczyna widzieć różne strony. Czy nie tak działały "Gadające głowy" Kieślowskiego, "Nienormalni" Jacka Bławuta, "Wszystko może się przytrafić" Marcela Łozińskiego, "Chemia" Pawła Łozińskiego, "Antykwariat" Macieja Cuske? Filmy Marcina Koszałki? "Sąsiedzi" Agnieszki Arnold? "Kocham Polskę", czy "Zwyczajny marzec" Marii Zmarz-Koczanowicz? "Oni" Artura Żmijewskiego - dokument z warsztatów, gdzie zgromadzono razem przedstawicieli najbardziej zantagonizowanych grup społecznych po to, żeby sprawdzić, czy potrafią wyjść ze swoich ról?
Szkolna etiuda o ludziach z Krakowskiego Przedmieścia nazywa się "Mam prawo tu stać". Jego bohater jedynie patrzy, nie bierze udziału w manifestacji. Trawestując ten tytuł, można powiedzieć: dokumentalista ma prawo bezstronnie przypatrywać się rzeczywistości, wydobywać ukryty w niej dramat, czasem komedię.
Teatrowi życia społecznego towarzyszą dziś roje kamer, niemal wszystko co rejestrują można oglądać w internecine. Ale ta wielość obrazów rozprasza się, wzajemnie niweluje. Dokumentalistom wychowanym po 1989 roku trzeba dać szansę tworzenia i oddziaływania, jaką mieli ich poprzednicy w czasach narodzin "Solidarności". Mamy burzliwy czas klarowania się demokracji. Dokument ma tu do odegrania ważną rolę. Ale w upartyjnionej telewizji publicznej uznano go za mało użyteczny. Czymś zupełnie niezrozumiałym jest brak współpracy
TVP z PISF-em. Co zrobić, żeby polski dokument wrócił do polskiej TV?
Tadeusz Sobolewski Apel polskich dokumentalistów Polski dokument jest bezdomny. Zlekceważony - jak nigdy dotąd - przez publiczne media. Tymczasem światowy film dokumentalny przeżywa rozkwit, staje się najbardziej twórczym rodzajem kina. Dokumenty masowo oglądane na Krakowskim Festiwalu Filmowym, PlaneteDocReview, czy Watch Docs-
Prawa człowieka w filmie, przynoszą obraz współczesności tak bogaty, wielostronny i ciekawy formalnie, jak w kinie neorealizmu czy nowej fali. Polskie dokumenty odnoszą międzynarodowe sukcesy - nominacja do Oscara, główne nagrody na festiwalach. Bogata tradycja "polskiej szkoły dokumentu" , w której mieściły się tak różne indywidualności, jak Karabasz, Kieślowski, Wiszniewski - jest wciąż żywa. Pod tym względem istnieje w Polsce ciągłość sukcesu. Szkoły filmowe opuszczają nowi, zdolni dokumentaliści.
Jednak na ten najbardziej "misyjny", zaangażowany społecznie rodzaj kina - mówiący o prawdziwych ludziach i prawdziwych problemach - praktycznie nie ma miejsca w telewizji publicznej. Zamiast dokumentów realizuje się powierzchowne, użytkowe reportaże. Emisja dokumentu spychana jest na najpóźniejsze godziny. Działające w TVP1 i TVP2 redakcje dokumentu produkują coraz mniej filmów - ostatnio rzędu kilku rocznie. Lata upartyjnionej telewizji sprawiły, że praktycznie każdy istotny temat, każde twórcze podejście stawało się dla redaktorów "kontrowersyjne". Stąd tak wiele miejsca w produkcji TVP zajmują nikomu nie wadzące portrety historyczne i rocznicowe filmy "ku czci". Mówi się powszechnie, że wróciły odruchy z czasów PRL, choć przecież wtedy właśnie dokumentaliści przełamywali oficjalny obraz rzeczywistości, docierając do niej na własną odpowiedzialność, bezpośrednio. Tak w historii kina nazywa się ten nurt: "direct cinema", "kino bezpośrednie".
Specjalnością polską były dokumenty, wychodzące od autorskiej idei, pozwalające głęboko wniknąć w rzeczywistość. Dziś takie filmy znów są potrzebne, mimo różnicy ustroju. W czasach cenzury ideologicznej prawda była reglamentowana - dziś gubi się w chaosie i ujadaniu "podzielonej Polski". Znów potrzebne jest cierpliwe oko dokumentalisty. Powinny powstawać filmy o najbardziej spornych sprawach, o których krzyczą ludzie na ulicy i w mediach - o "krzyżu" i tragedii smoleńskiej, o polskim katolicyzmie i polskim kapitalizmie. Te filmy nie muszą być krzykiem, tylko próbą uważnej obserwacji i analizy zjawisk. Dokument jest elementem demokracji - wytrąca widza z pozycji biernego statysty. Jeżeli gdzieś odżywa poczucie odpowiedzialności twórcy za innych ludzi, za to, jaki jest nasz świat - to właśnie u dokumentalistów.
Potrzebna jest nowa wizja dokumentu w TVP i nowe sposoby finansowania. Nie możemy przyjąć argument o "braku pieniędzy na dokument" w sytuacji, gdy pieniądze te idą na kolejne, efemeryczne seriale. Chorą sytuacją jest brak współpracy w dziedzinie dokumentu między PISF a telewizją publiczną. PISF merytorycznie ocenia i finansuje projekty dokumentalne, ale mało który z tych projektów może liczyć na wsparcie TVP.
Naszym zdaniem dokument powinien być traktowany w telewizji w podobny sposób, jak w PISF. Stwórzmy w telewizji publicznej zespół, który zająłby się w sposób profesjonalny pracą nad najlepszymi projektami, mającymi dofinansowanie PISFu. Z swojej strony TVP uruchomiłaby - jak w przeszłości - fundusze przeznaczone na wkład do przyszłego budżetu filmu, pozwalający uruchomić pieniądze z PISF. Grupa fachowców - wyłoniona w podobny sposób, jak w PISF (poprzez rekomendacje stowarzyszeń i środowisk twórczych) - podjęłaby się opieki merytorycznej nad filmami.
Rada mogłaby rozpisywać konkursy na film o aktualnej tematyce: politycznej, społecznej, czy po prostu ludzkiej. Jej ujęcia mogłyby być najróżniejsze, niekoniecznie solenne, także prowokujące, komediowe. Wspólny namysł grupy dokumentalistów może dać tak interesujące efekty, jak nagradzany przed kilku laty cykl dokumentów wokół spisu powszechnego, czy cykl inspirowany dekalogiem. Warunkiem powodzenia takiej inicjatywy byłaby stała pora emisji takiego filmu. A także możliwość zareklamowania go w spotach informacyjnych. Przedstawiony film można połączyć z talk show, w którym dyskutowano by z publicznością o przedstawionych problemach.
Zamiast istniejących dziś redakcji dokumentu w TVP1 i TVP2 mogłyby powstać dwie inne: jedna, dla dokumentów współczesnych, druga dla biograficznych i historycznych. Trzeba oddzielić film dokumentalny od reportażu i dać szansę współczesnemu dokumentowi o zróżnicowanej formule, dotyczącego zarówno palących tematów społecznych, jak ludzkiej prywatności. Nad jakością dokumentów warto pracować zespołowo, jak kiedyś w WFD i jak dziś w szkołach filmowych, gdzie uczy wielu z nas. Nasza inicjatywa jest skierowana przede wszystkim do młodych filmowców, którzy mają w sobie pasję poznawania rzeczywistości - nowego "świata nie przedstawionego".
Dramatyczny rok 2010 nauczył nas, że taki rodzaj dokumentu jest niezbędnie potrzebny. Dokument jest szkołą demokracji. Dlatego powinien być jednym z priorytetów publicznej telewizji. Stwórzmy nową polską szkołę dokumentu. Ona już jest. Dajmy jej tylko szansę.
Karolina Bielawska, Anna Z. Błaszczyk, Jacek Bławut, Krzysztof Borówka, Ana Brzezińska, Michał Bukojemski, Przemysław Chmielewski, Filip Cichecki, Przemysław Chróścielewski, Maciej Cuske, Jakub Cuman, Leszek Dawid, Alexandre Dayet, Jakub Dąbkiewicz, Igor Devold, Bartosz Dombrowski, Lidia Duda, Paweł Ferdek, Anna Ferens, Sławomir Gruenberg, Łukasz Gutt, Tomasz Jurkiewicz, Jarosław Kamiński, Anna Kazejak, Bartosz Konopka, Natalia Koryncka-Gruz, Kuba Kosma, Marcin Koszałka, Lucyna Kowalska, Dariusz Kowalski, Małgorzata Kozara-Topińska, Marcin Krawczyk, Radek Ładczuk, Marcin Latałło, Rafael Lewandowski, Marcel Łoziński, Paweł Łoziński, Marcin Mamoń, Andrzej Mańkowski, Michał Marczak, Marek Marlikowski, Jan P. Matuszyński, Lech Moliński ,Dominika Monteanu, Piotr Morawski, Grzegorz Pacek, Monika Pawluczuk, Franco de Pena, Jacek Petrycki, Kuba Piątek, Kryspin Pluta, Maciej Puczyński, Katka Reszke, Piotr Rosołowski, Dorota Roszkowska, Rafał Samborski, Rafał Samusik, Marcin Sauter, Rafał Skalski, Piotr Stasik, Xawery Szczepanik, Konrad Szołajski, Adam Ślesicki, Krzysztof Wierzbicki, Magdalena Wojciechowska, Aleksander Wojtaszek, Tomasz Wolski, Anna Wydra, Edyta Wróblewska, Anna Zajączkowska, Michał Zieliński, Maria Zmarz-Koczanowicz