http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nobel, czyli tajemnica. Do czwartku

Rozmawiał Paweł T. Felis
2010-10-05, ostatnia aktualizacja 2010-10-04 18:23

Krasnogruda. Adam Zagajewski
Krasnogruda. Adam Zagajewski
Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencj

- Twardą dyscyplinę wprowadzono dziesięć lat temu - wcześniej zdarzało się, że niektórzy mówili więcej, niż powinni, a gazety znały werdykt przed oficjalnym ogłoszeniem - mówi Anders Bodegard*

Adam Zagajewski
Fot. Piotr Janowski / AG
Adam Zagajewski
Adam Zagajewski
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Adam Zagajewski
Paweł T. Felis: Czy Adam Zagajewski dostanie w tym roku literacką Nagrodę Nobla?

Anders Bodegard*: Chciałbym w to wierzyć, ale nie mam pojęcia. Byłem zaskoczony, że lista Ladbrokes tak właśnie wygląda. I nie wiem, czy powinniśmy przykładać do niej tak dużą wagę. To jednak zewnętrzna lista, niezwiązana z Akademią Szwedzką, oparta na domysłach.

Bukmacherzy z brytyjskiego Ladbrokes czasem się mylą, a jednak cztery lata temu udało im się przewidzieć zwycięzcę, którym został Orhan Pamuk.

W tym roku również Szwedzi spodziewają się, że nagroda powędruje do poety, na co czekamy od 14 lat i Nobla Wisławy Szymborskiej. O Tomasie Tranströmerze mówi się od dawna, bo to wybitny poeta, dziś już niepiszący, chory, ale będący w Szwecji najważniejszym punktem odniesienia. W pewnym sensie przypomina zresztą Wisławę, bo pisał mało - opublikował łącznie ok. 250 wierszy, niemal każdy Szwed ma swój ulubiony wiersz Tranströmera.

Zagajewski jest w Szwecji znany?

Oczywiście. W ogóle mam wrażenie, że bardziej niż w Polsce doceniany jest za granicą - w Ameryce, Niemczech czy Hiszpanii. Być może nie jest tak ważny dla młodych polskich poetów, jak powinien. Z drugiej strony on sam wiele lat temu jako młody poeta, na początku lat 70., wystąpił niejako przeciwko Herbertowi, czego potem strasznie żałował. Może to naturalne różnice pokoleń?

W Szwecji jego pozycja jest szczególna - jest tu czytany od wielu lat, zaprzyjaźniony ze szwedzkimi pisarzami i zaliczany do najwybitniejszych poetów współczesnych. Był pierwszym poetą nagrodzonym przez szwedzki Pen Club Nagrodą im. Kurta Tucholskiego, jeszcze w 1986 r. Ale Adam nagród ma mnóstwo, łącznie z amerykańską Neustadt przyznawaną niejako przed Noblem - tak było choćby w przypadku Czesława Miłosza czy Octavio Paza.

Swoją popularność w Szwecji Zagajewski zawdzięcza pana tłumaczeniom.

To przesada. Miałem szczęście poznać go jeszcze w latach 80. w Krakowie. Do dziś jego niezwykły wiersz "W cudzym pięknie" jest dla mnie czymś w rodzaju credo dla tłumacza. Jak dotąd ukazało się w Szwecji pięć jego książek, kilka wyborów jego wierszy, ale też "Solidarność i samotność" i "Dwa miasta". W grudniu ukaże się najnowszy zbiór "Anteny w deszczu", wybór 65 wierszy z trzech ostatnich tomów - "Powrotu", "Anteny" i "Niewidzialnej ręki" - który przygotowuję razem z poetką Marie Lundquist.

Przekłady odgrywają ważną rolę w przypadku Nobla - Szymborska podkreślała często, że gdyby nie pana tłumaczenia, nigdy by Nobla nie dostała.

Nie miała racji, bo jej pierwsze tomy tłumaczyli inni. Potem faktycznie trochę Szymborską w Szwecji zmonopolizowałem.

Na temat trzymanych w ścisłej tajemnicy prac Komitetu Noblowskiego narosło wiele legend. Szwedom to nie przeszkadza?

Od lat trwają dyskusje, by zmienić zasady przyznawania nagród albo przynajmniej odtajnić prace. To jednak dziwna instytucja, nieotwarta, niedemokratyczna. Ale może dzięki temu ranga tej nagrody od ponad stu lat jest tak duża?

Twardą dyscyplinę wprowadzono dziesięć lat temu - wcześniej zdarzało się, że niektórzy mówili więcej, niż powinni, a gazety znały werdykt jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem. Nawet w przypadku Wisławy Szymborskiej dzień przed decyzją pojawił się przeciek, bodaj ze strony Danii - mało kto jednak w niego uwierzył, bo rok wcześniej Nobla dostał irlandzki poeta Seamus Heaney. W rezultacie Wisława dowiedziała się dwie godziny przed ogłoszeniem jej nazwiska.

Zasady nie są zresztą zupełnie niejawne. Wiadomo, że o wyborze decyduje osiemnastu członków Szwedzkiej Akademii, która powołuje pięć osób do Komitetu Noblowskiego, zmieniających się co kilka lat. Zgłoszenia - m.in. od Pen Clubów czy instytucji naukowych - przyjmowane są do końca lutego. Spośród nich, a jest ich co roku około dwustu, do końca maja wybierana jest finałowa piątka. Wtedy członkowie Komitetu czytają książki tych autorów i przygotowują na ich temat referaty. Potem - trwa to mniej więcej od dwóch tygodni - cała Akademia dyskutuje, a w końcu głosuje. Wiadomo na razie tylko, że decyzję poznamy pojutrze.

A laureaci? W Polsce wybory komitetu bywają ostro krytykowane.

Byłem tego świadkiem, kiedy Nobla dostała Elfriede Jelinek - w Polsce niemal na nią pluto, a ja ją cenię. Szwedzi też byli zaskoczeni, ale nikt nie rwał szat. A zeszłoroczną nagrodę dla Herty Müller przyjęto świetnie, bo to autorka dobrze znana w Szwecji.

Wszyscy mamy jednak autorów, którzy Nobla dostać powinni, ale nie dostali. Jak Inger Christensen, znakomita duńska poetka, czy Kapuściński, który - jak przyznał publicznie Per Wästberg z Komitetu Noblowskiego - był pewnym kandydatem, ale śmierć była szybsza. Żałuję, że Akademia zwleka z niektórymi wyborami tak długo.



* Anders Bodegard

(ur. 1944) szwedzki slawista, najważniejszy tłumacz literatury polskiej na szwedzki. Przekładał m.in. Gombrowicza, Szymborską, Herberta, Kapuścińskiego i Zagajewskiego

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':