http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zniknięcie brodatego mężczyzny wstającego z grobu

Dorota Karaś
2010-09-29, ostatnia aktualizacja 2010-09-28 18:15

Po raz pierwszy w Polsce możemy zobaczyć trzy obrazy Hansa Memlinga na jednej wystawie. Muzeum Narodowe w Gdańsku pokazuje także dzieła Jana Van Eycka i Pietera Breughla Młodszego

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
"Portret mężczyzny czytającego książkę" i "Portret modlącej się kobiety" Hansa Memlinga przyjechały do Gdańska wraz z 34 innymi obrazami ze zbiorów rumuńskiego Muzeum Narodowego im. Brukenthala w Sibiu. Poza dziełami Memlinga zobaczymy także obrazy Jana Van Eycka i Pietera Breughla Młodszego oraz całej plejady XVI- i XVII-wiecznych twórców flamandzko-holenderskich. Już pierwszego dnia wystawę odwiedziło ponad 500 osób.

- Zbiory muzeum w Sibiu nie są w Polsce znane, nawet w literaturze fachowej natrafić można na nieliczne reprodukcje dzieł malarzy z tej kolekcji - podkreśla Wojciech Bonisławski, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Doskonałe rybie łuski

W Gdańsku prezentowane są m.in. perfekcyjne martwe natury Jana Fyta i pozostającego pod jego wpływem Fransa Ykensa.

- Ykens to twórca rzadko pokazywany w europejskich galeriach i muzeach - mówi dr Jacek Kriegseisen, kurator oddziału sztuki dawnej gdańskiego muzeum. - To prawdziwy mistrz w operowaniu efektami świetlnymi: namalowane przez niego rybie łuski błyszczą się, jak gdyby ryby przed momentem wyciągnięto z wody.

Nie zabrakło również malarstwa rodzajowego, jego perełkę stanowi "Pejzaż zimowy z łyżwiarzami i pułapką na ptaki" Pietera Breughla Młodszego. - To bardzo popularny temat w malarstwie tego okresu - opowiada Jacek Kriegseisen. - Znam ponad 120 powtórzeń tego motywu, Breughel osiągnął jednak prawdziwe mistrzostwo w jego przedstawianiu. Ta piękna scena namawia do zachowania umiaru. Zabawa na lodzie może być niebezpieczna, symbolem zagrożenia jest pułapka na beztroskie ptaki.

Prawdziwą ozdobą wystawy jest niewielkich rozmiarów portret "Mężczyzny w niebieskim chaperonie" namalowany przez Jana van Eycka. Do XIX wieku obraz przypisywano Albrechtowi Dürerowi, w rogu obrazu nadal widoczna jest jego sygnatura. Dziś nie ma już wątpliwości co do autorstwa. "Mężczyznę w niebieskim chaperonie" uważa się za najwcześniejszy z istniejących portretów autorstwa Jana Van Eycka.

- To obraz, który wciąż kryje zagadkę - mówi Jacek Kriegseisen. - Nie wiemy, kogo przedstawia. Nakrycie głowy sugeruje zamożnego fundatora. Mężczyzna trzyma pierścień, może był złotnikiem. Mógł być to jednak również portret ślubny. Do myślenia daje jednak smutny, melancholijny wyraz jego twarzy.

Już niedługo w gdańskim muzeum będzie można kupić kopie pierścienia, który trzyma mężczyzna z obrazu.

Burzliwe dzieje tryptyku

„Sąd Ostateczny” uznawany jest dziś za najlepszy obraz Hansa Memlinga, choć przez niemal cztery wieki przypisywano jego autorstwo braciom Janowi i Hubertowi van Eyckom lub samemu Janowi. Powstał między rokiem 1467 a 1471. Namalowany został w formie tryptyku, ma imponujące rozmiary (wysokość - prawie 2,5 m, szerokość - 360 cm). Ołtarz został zdobyty przypadkowo w 1473 roku przez gdańskiego kapra Pawła Benecke, który brał udział w blokadzie angielskich wód terytorialnych w czasie wojny Hanzy z Anglią.

Obraz przez wieki był obiektem pożądania - chciał go odkupić cesarz Rudolf II za 40 tys. talarów, drogą dyplomatyczną próbował wejść w posiadanie dzieła Memlinga car Piotr I. Jednak dopiero w 1807 roku obraz opuścił Gdańsk - do Paryża wywiózł go dyrektor Muzeum Napoleona baron Vivant Denon. Już w 1815 roku wojska pruskie przewiozły tryptyk do Berlina, a gdańszczanie upomnieli się o jego zwrot. Choć chciał go zatrzymać dyrektor berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych, ołtarz wrócił nad Motławę po interwencji króla pruskiego. Pod koniec II wojny światowej odbył kolejną wędrówkę: zapakowany w skrzynie dotarł do Turyngii, tam wpadł w ręce oddziałów Armii Radzieckiej i trafił do Leningradu. Do 1956 r. oglądała go publiczność w Ermitażu. Potem wrócił do Polski i zawisł w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Rysunek pod obrazem

Przed rozpoczęciem wystawy przeprowadzono również specjalistyczne badania obrazów Hansa Memlinga. Okazja była wyjątkowa, bo po raz pierwszy w historii polskiego muzealnictwa trzy obrazy tego malarza znalazły się w jednym miejscu. Były to pierwsze tak kompleksowe badania "Sądu Ostatecznego" - jedynego dzieła tego niderlandzkiego twórcy, które znajduje się w polskich zbiorach. Specjaliści zbadali obraz za pomocą tzw. nieniszczących metod - w promieniowaniu wzbudzonym ultrafioletem, używając podczerwieni, przeprowadzili również badania rentgenowskie.

- To, że pod warstwą malarską mogą znajdować się rysunki czy szkice, nie było dla nikogo zaskoczeniem. Wiele dzieł sztuki z tego okresu powstawało w ten sposób. Udało nam się jednak odkryć perfekcyjnie zachowany cały rysunek kompozycji ze szczegółami - tłumaczy Piotr Zambrzycki z Międzyuczelnianego Instytutu Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie.

Konserwatorzy twierdzą, że na podstawie ich badań będzie można pokusić się o odtworzenie ołtarza Memlinga w formie rysunku, przy użyciu technik komputerowych. Z niektórych zaplanowanych na rysunku postaci Memling potem rezygnował. Na obrazie nie widać m.in. charakterystycznej postaci brodatego mężczyzny wstającego z grobu.

"Van Eyck - Memling - Breughel. Arcydzieła malarstwa z kolekcji Muzeum Narodowego Brukenthala w Sibiu", Muzeum Narodowe w Gdańsku, czynna do końca roku.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':