1 .
Julia Hartwig zapisuje zdania oszczędne w gestach, pokorne wobec tego, co zostało im powierzone, wystrzegające się "zbyt ważkich zamiarów", wychodzące naprzeciw intymnej obecności. Słychać w nich ciepły, spokojny głos, którym poetka czyta swoje wiersze. I słychać oddech odnajdującego się w nich świata.
2. Te wiersze mówią o trudzie istnienia, o skazie rzucającej na nasze życie "cień osamotnienia/ pustki i zapomnienia". Ale chcą być też śladem radości, poruszeniem pamięci, dotknięciem nadziei - "cichym wyczekiwaniem" na chwilę, gdy wszystko zostanie ocalone. Chcą odzywać się tam, gdzie brakuje słów. Uczą, jak "uniknąć zakłamania codziennej mowy/ w której tyle jest panaboga" i jeszcze więcej "modlitewnych zawołań/ w sąsiedztwie bluzgów i złorzeczeń". Uczą słów prostej modlitwy:
Drzewo też nie wie czy przyjdzie czas nowego życia
Nie ma w tej poezji pewności. Jest mądrość, która nie wyostrza swoich racji, nie chce być pryncypialna, wystrzega się doskonałości. Zjawia się w zdaniu, które ufa prawdzie słów.
3. Dokładnie w środku książki, w jej centralnym wierszu odzywa się słowo napominające poetkę i każdego z nas:
nie szydź ze mnie i nie pochlebiaj znam swoje zadania
Jakie to zadania? Nie wiemy o nich wszystkiego, ale jest pośród nich na pewno powtarzanie prostych prawd - pierwszych, najtrudniejszych. Prawdy te podpowiadają, by "nie łudzić się że tylko w cieple/ wszystko zakwita", i mimo to kochać, być blisko, okazywać wielkoduszność, podziwiać piękno, otwierać serce nadziei, łasce istnienia, wzruszeniu, które było na początku:
zanim jeszcze napełniły się oceany i spiętrzyły góry i zanim pod rozwianym płaszczem wiatru ukazał się wskazujący palec na którego znak zakłębiło się niebo rzeki zaroiły się od ryb i chmura ptaków obsiadła ze świergotem wszechmożną dłoń
To tam rodzi się poezja - u samych źródeł istnienia. W tamtym genezyjskim akcie uczestniczy wiersz. W nim trwa poeta:
Byłeś tam przecież już wtedy bo potrzebny był jeszcze ten kto by to chwalił Więc śpiewaj dalej swoją pieśń
Ale świadkami stworzenia są też ptaki. I również z ich śpiewu słowo poety uczy się swoich zadań, swojej cichej, cierpliwej wytrwałości:
Jęk turkawki słychać rano i wieczorem od kogo oczekuje pociechy? Rano i wieczorem podejmuje tę samą skargę którą puszczamy mimo uszu
4. Wiersze z tomu "Jasne niejasne" to proste obrazy, zapisy rzeczywistych zdarzeń, poruszające portrety. Rysowane kilkoma kreskami. Wyprowadzane z pamięci, niekiedy ze snu. Wierne chwilom, które szukają dla siebie głosu. Siłą tych zapisów jest czystość rysunku i przenikliwość spojrzenia, które widzi "Skąd pada światło". Ale bierze się ona również z nieufności wobec języka, z niezgody na pustkę słów. W wierszu "Odrzucenie" figurą języka staje się plan miasta - zapewne Paryża, jednego z ukochanych miejsc Julii Hartwig. To miasto trwa w żywej pamięci. Na planie jednak jest martwe. Nazwy jego ulic są jak "wysuszone przez czas kości". Są obnażone i bezwstydne niczym krzykliwe nagłówki "brukowych gazet" - głuche na ukryte w nich "nazwy sekretne". Powie o nich poetka:
W tych nazwach słychać rytm moich kroków na chodnikach imiona mostów patrzą na rzekę moimi oczami
To właśnie tych sekretnych nazw szuka poezja. Cierpliwie zmierza w ich kierunku. Widzi, jak "Roje niewidzialnych imion/ krążą w powietrzu bezdomne". I przygarnia je. W poczuciu, że rzeczy trzeba nazywać wciąż od nowa, bo to nieprawda, że świat pilnuje się naszych słów, że jest im posłuszny, że "wszystko trwa niezmiennie/ ponieważ trwa przy swoich nazwach". I jeśli słowo poety jest najbliżej istnienia, jeśli odsłania je i ukrywa w sobie, to dlatego, że bierze na siebie przemijającą postać świata, który "ma imię tak trudne do wymówienia/ że zarazem istnieje i nie istnieje".
5. Tom "Jasne niejasne" jest medytacją nad słowem - nad jego tajemnicą, nad skrytą w nim Boską cząstką. Ale może najważniejszym tematem tej poezji jest los. Jego linia łącząca narodziny i śmierć, twarz niemowlęcia i twarz w skurczu agonii - rozdzielone oddechem jednej nocy, pauzą samotnego istnienia, interwałem ciszy, w której nasze życie obraca się w "chwile zbyt tkliwe", by mogły trwać. Losem jest milcząca samotność. Wiedza, że: