http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ksero z życia Karskiego

Aleksandra Klich
2010-09-28, ostatnia aktualizacja 2010-09-27 18:38

Yannick Haenel uwierzył, że zmyślenie zwielokrotni siłę rażenia prawdy. I napisał apokryf. Zapomniał, że apokryfy nigdy nie będą ewangelią

Jan Karski. Powieść

Yannick Haenel

przeł. Magdalena Kamińska-Maurugeon

Wydawnictwo Literackie, Kraków



Strażnicy

Bruno Tesserech

przeł. Jacek Giszczak

Noir sur Blanc, Warszawa





Mam problem z książką Yannicka Haenela. Powinna mi się podobać: bo jest przychylna Polakom, broni nas przed zarzutami antysemityzmu, a postać Jana Karskiego wręcz apoteozuje. Pokazuje świat bez sumienia, w którym to sumienie próbował - bezskutecznie - obudzić polski kurier.

Dlaczego więc książka mnie nie przekonuje? Dlaczego zło jest w niej banalne, a dobro - wyidealizowane? Cierpienie - melodramatyczne, a samotność - wykreowana?

Tę historię znamy z podręczników. W 1942 r. kurier Polski podziemnej Jan Kozielewski spotyka się w zrujnowanej podwarszawskiej willi z dwojgiem żydowskich działaczy: socjalistą i syjonistą. Najpierw opowiedzą o Holocauście, a gdy zobaczą, że trudno mu uwierzyć, zaprowadzą do warszawskiego getta i obozu przejściowego przed Bełżcem. Pokażą umierających z głodu, wycieńczenia, chorób, zakatowanych, zastrzelonych, zagazowanych.

To spotkanie zmieni życie Kozielewskiego. Pojedzie na Zachód i będzie opowiadał o cierpieniach Żydów, apelując o pomoc dla nich. Bezskutecznie. Nikt go nie posłucha, bo świat będzie miał już swoje rachuby, w których nie będzie miejsca na ratowanie Żydów. Trzeba szybko i bez niepotrzebnych strat wygrać wojnę.

Kozielewski - już pod zmienionym nazwiskiem Karski - do końca życia będzie żył z poczuciem winy, że nie uratował Żydów. I z tragiczną świadomością, że nie mógł ich uratować.

Wydaną w zeszłym roku we Francji książkę o nim pióra Yanicka Haenela okrzyknięto wydarzeniem literackim. Nominowano do nagrody Goncourtów. Świetnie się sprzedała.

Był też posmak skandalu - Haenel zarzucił uznanemu dokumentaliście Claude'owi Lanzmannowi, że zmanipulował wypowiedzi Karskiego w słynnym filmie "Shoah", dzięki czemu łatwiej mu przyszło zarzucić Polakom antysemityzm. Zostawił wypowiedzi dotyczące cierpień Żydów, a wyrzucił te, które dotyczyły polskich prób ich ratowania. Tymczasem - przypomina Haenel - to właśnie Karski wołał o pomoc. Jednak świat milczał.

Pisarz wyciąga oskarżycielski palec: milczenie to współudział w zbrodni. Tej tezie, wyartykułowanej z pasją, podporządkował wszystko. Również życie Karskiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Varga kontra Dunin: Ateizm a la GW

O ile listy do redakcji pisane przez teistów i ateistów aż tak bardzo mnie nie zdziwiły, a wręcz ucieszyły, to oddźwięk na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" raczej mnie zdziwił mocno - pisze Krzysztof Varga

Asad zabija Homs

Jeśli nie zginiemy od bomb, to niedługo umrzemy z głodu. Niech choćby sam diabeł uratuje nas przed Asadem! - błagają mieszkańcy syryjskiego miasta, w którym zginęły już 3 tys. osób