Przeczytaj też wywiad z reżyserem "Bazyla"
"Bazyl. Człowiek z kulą w głowie" ("Micmacs a tire-larigot"), reż. Jean-Pierre Jeunet,
Francja 2009
"Bazyl" (1,2 mln widzów we Francji) to nie jest kino, które chce zmieniać świat. Jego ambicją jest poprawienie nam humoru i olśnienie gamą niezwykłych pomysłów. Projekcja "Bazyla" to jakby oglądanie popisu maga wirtuoza.
Tytułowy Bazyl jest przeciętniakiem (Dany Boon, znany z "Jeszcze dalej niż północ"), a jednocześnie ofiarą przemysłu zbrojeniowego. Jego ojciec zginął na Saharze, rozbrajając minę, zaś on sam na skutek przypadkowego postrzału ma w głowie kulę. Lekarz i pielęgniarki rzucili w sali operacyjnej monetę - wyciągać kulę z głowy Bazyla czy też nie. Istniało ryzyko, że jeśli wyciągną, zmieni się on w warzywo.
Wyszedłszy ze szpitala, Bazyl zostaje kloszardem, którego przygarnia ekscentryczne towarzystwo żyjące na składowisku złomu. Z ich pomocą Bazyl mści się na dwóch konkurujących ze sobą producentach broni (André Dussollier i Nicolas Marié), z których jeden wyprodukował minę jego ojca, a drugi jego kulę.
Mamy zatem do czynienia z filmem o zemście słabego na potężnym. Jeunet kocha ten motyw. Żartuje, że prywatnie czuje się niczym skrzywdzony chłopiec sierota z bajki. Dlatego marzył, zresztą nadaremnie, o sfilmowaniu "Tomcia Palucha".
Jak rozpoznać jego kino? Gdy zadają mu to pytanie, Jeunet mówi: "Tony są ciepłe, aktorzy mają wyraziste gęby, dialogi pachną Jacques'em Prévertem (to scenarzysta filmów realizmu poetyckiego lat 30.) i zawsze pojawia się motyw dzieciństwa".
Jeśli idzie o zdjęcia, to Jeunet lubi sepię albo barwy rodem z plakatów reklamowych z lat 50., albo z obrazków na puszkach na ciastka. Raczej nierealistyczne. Powiada, że szuka piękna, ryzykując, że oskarżą go o estetyzm.
Co do fabuł - lubi radosne. Na jego bohaterów spadają rozliczne nieszczęścia, zwyciężają jednak za sprawą solidarności międzyludzkiej. Jeunet mówi: "Kino francuskie od Nowej Fali opowiada głównie o parze kłócącej się w kuchni. Ja wolę pisać coś pozytywnego". Dlatego w "Bardzo długich zaręczynach" (4,4 mln widzów we Francji) rok po zakończeniu I wojny światowej niejaka Mathilde (Audrey Tautou) wciąż wierzy, że jej narzeczony nie zginął, mimo że dostała oficjalną wiadomość o jego śmierci. No i oczywiście go odnajduje.
Syndrom Amelii Styl Jeuneta określiła ostatecznie "Amelia" z 2001 roku (9,3 mln widzów we Francji, w świecie w sumie 32 mln), o młodej dziewczynie z paryskiego Montmartru pracującej jako kelnerka w kafejce (ta kafejka, na rue Lepic, jest teraz atrakcją turystyczną). Za ścianą łazienki w swoim skromnym lokum Amelia znajduje pudełko z dziecięcymi skarbami należącymi do poprzedniego lokatora. Odszukuje tegoż i odmienia jego szarą egzystencję. Zachęcona powodzeniem tej misji zaczyna wpływać na los swoich bliskich. Po prostu czyni dobro.
Bajkowość fabuły znać już w oryginalnym tytule filmu - "Le Fabuleux destin d'Amélie Poulain", czyli "Zmyślone przeznaczenie Amelii Źrebak". Jeunet chwali Tautou: "Jest dla mnie idealna, bo może grać komedię i dramat. To rzadkie we Francji. Większość francuskich aktorów potrafi grać wyłącznie realistycznie. Nawet Deneuve robi to zawsze tak samo".
Zapisz albo ściągnij Wszystkie fabuły Jeuneta aż kipią od nadmiaru świetnych pomysłów. Skąd je bierze? Przeważnie z życia. Zapisuje to, co zdarza mu się zobaczyć albo usłyszeć. Wieczorem wklepuje te zapiski do komputera. Podobnie postępuje współscenarzysta "Bazyla" Guillaume Laurant. To jemu zawdzięczamy scenę z miną przeciwpiechotną na boisku piłkarskim.
Kunsztu pary Jeunet - Laurant dowodzą też cyniczne dialogi (jeden z producentów broni powiada, że Rimbaud najpierw był poetą, a potem handlarzem bronią, a z nim będzie odwrotnie) i konsekwencja w wygrywaniu motywu kominka, który zapala się na odgłos klaśnięcia.
A czego panowie Jeunet i Laurant nie wynajdą albo nie wymyślą, to pożyczą od innych. W "Bazylu" mamy m.in. naśladowanie szwedzkiego kucharza z "Muppet Show" i fragment "Wielkiego snu" z Humphreyem Bogartem i Lauren Bacall.
Nie zmienia to faktu, że - zarówno na materiale własnym, jak i na zawłaszczonym - Jeunet potrafi znakomicie prowadzić narrację. Proszę zwrócić uwagę, jak niewiele minut i słów potrzebuje, żebyśmy poznali losy małego Bazyla (Noé, syn Dany'ego Boona), dochodząc aż do momentu feralnego postrzału.
Kobieta w walizce Każdy film Jeuneta to także parada niezwykłych typów - może spotkanych w rzeczywistości, ale raczej wziętych z wyobraźni. W "Bazylu" mamy m.in. przestępcę, którego zwolniono z więzienia, gdy ostrze gilotyny zatrzymało się przed jego szyją (Jean-Pierre Marielle), kobietę gumę, która mieści się w walizce (Julie Ferrier), Murzyna z upodobaniem do zapisywania na maszynie francuskich idiomów (Omar Sy), faceta wystrzeliwanego jako pocisk armatni (Dominique Pinon) i dziewczę, które wzrokiem zmierzy wszystko co do centymetra (Marie-Julie Baup).