Holenderski architekt Rem Koolhaas, który zaprojektował w ostatniej dekadzie w Pekinie gigantyczną siedzibę państwowej telewizji oraz nowe osiedle, mówi: - Potencjał intelektualny Zachodu wciąż dominuje, dlatego wyjeżdżamy projektować w Azji. Za kilka lat to się zmieni, bo ich kultura się wzmacnia i do głosu dojdą tamtejsi młodzi architekci. Zanim to nastąpi, zachodni architekci chętnie podejmują się zleceń na Wschodzie. Przekonanie, że widowiskowy budynek projektu słynnego architekta rozsławi miasto, jest silne, szczególnie w krajach, które chcą odbudować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Dlatego trwa tam teraz budowlany boom z udziałem europejskich projektantów.
Bejrut Bejrut, stolica Libanu, antyczne miasto tragicznie doświadczone przez historię, chce znów stać się światową metropolią, a przede wszystkim najważniejszym miastem Środkowego Wschodu.
Dlatego rozpoczęto rewitalizację zaniedbanego śródmieścia, której kluczowym punktem jest budowa 116-metrowego luksusowego apartamentowca. Autorami są słynni Szwajcarzy Jacques Herzog i Pierre de Meuron, którzy postawili w projekcie na ekologię i kontakt z przyrodą.
Każde z pięter gmachu o nazwie Beirut Terraces będzie otoczone porośniętym roślinnością tarasem - ściany mieszkań będą niewidoczne z poziomu ulicy. Piętra będą się też nieco różniły wysokością i powierzchnią, dzięki czemu budynek będzie wyglądał jak rozchwiany szkielet wieżowca, który przejęły we władanie rośliny.
Ekologiczna i ekscentryczna forma wieżowca ma pokazać, że czasy zamachów bombowych Bejrut ma już za sobą i znowu jest miastem
luksusowym. Beirut Terraces zostanie oddany do użytku w 2013 roku, wtedy też obok niego ma się rozpocząć m.in. budowa ekskluzywnej mariny dla jachtów i kolejnych mieszkalnych wysokościowców.
Kazachstan O tym, że można zdobyć rozgłos dzięki architekturze, wie Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu. To on już w 2001 r. rozpoczął budowę nowej stolicy kraju - Astany, której plan urbanistyczny przygotował japoński architekt Kisho Kurokawa. Inspiracją dla Nazarbajewa były Brasilia (zbudowana w latach 1956-60 przez Oscara Niemayera dzięki socjaldemokratycznemu prezydentowi Juscelino Kubitschkowi) i Ankara, którą w latach 20. XX wieku Mustafa Kemal Atatürk rozbudował i uczynił swoją stolicą.
Teraz sławna ma być Astana, którą do 2030 roku ma zamieszkiwać półtora miliona ludzi (dziś mieszka tu ich 700 tys.). Koszt budowy nowej stolicy sięgnął do dziś 15 miliardów dolarów. W sercu nowego miasta biegnie już szeroka aleja, przy której stoi m.in. biurowiec w kształcie gigantycznego łuku triumfalnego i Baiterek, stumetrowa, zwieńczona 22-metrową złotą kulą wieża (zaprojektował ją osobiście prezydent, jako symbol pochodzącego z wierzeń ludowych Drzewa Życia). Jednak prawdziwą sławę ma miastu przynieść "największy namiot świata", czyli centrum rozrywki Khan Shatyry, które zaprojektował sir Norman Foster.
Otwarty kilka tygodni temu (w dniu 70. urodzin prezydenta) gmach ma kształt stepowej jurty, 150 metrów wysokości i w całości składa się z osadzonego na stalowym szkielecie szklanego dachu. "Nigdy nie pracowałem w takich warunkach. Składając zamówienie na tak dużą ilość stali, normalnie czeka się na nią kilka miesięcy - tu po czterech tygodniach mogliśmy zacząć budowę" - wspomina Foster. W Khan Shatyry mieści się nie tylko centrum handlowe i rozrywkowe, ale też kilkupoziomowy park, sieć wodospadów i rzeka - wszystko pod dachem, ze względu na niesprzyjającą kazachską pogodę.
Sławny brytyjski architekt dla Astany zaprojektował też Pałac Pokoju i Pojednania (centrum teatralno-kongresowe w kształcie 62-metrowej piramidy) oraz dwa bliźniacze szklane drapacze chmur. Według jego wizji miał też w mieście powstać meczet - jednak projekt Brytyjczyka Nursułtan Nazarbajew odrzucił jako "za mało islamski" (miał mieć organiczny kształt przypominający fragment plastra miodu).
Libia Dwie nowe dzielnice powstaną też w Trypolisie. Stolica Libii w 2013 roku wzbogaci się o ogromny kampus uniwersytecki oraz dzielnicę rządową, do której przeniesione zostaną wszystkie urzędy. Tę ostatnią projektuje niemiecka pracownia Léon Wohlhage Wernik we współpracy z biurem inżynieryjnym Buro Happold. Jak podkreślają architekci - projekt ma pokazać, że po latach izolacji Libia staje się nowoczesnym krajem i chce dawać przykład całemu regionowi.
Największy nacisk w projekcie położono na ekologię, która jest najważniejszym trendem we współczesnym budownictwie: wszystkie budynki, jakie powstaną w dzielnicy Tripoli Greens, będą zużywać o połowę mniej energii i produkować o połowę mniej zanieczyszczeń i odpadów niż standardowe gmachy. Centrum dzielnicy zajmie park, wokół którego powstanie symetryczny układ nowych biur i urzędów; znajdą się tu także meczet, centrum kongresowe i pięciogwiazdkowy hotel w 130-metrowym wieżowcu. Wszystkie budynki otrzymają proste, kubiczne kształty, a jedynym nawiązaniem do tradycji arabskiej będą kielichowe kolumny w holu centrum kongresowego.
Kampus Uniwersytetu 7 Kwietna, którego nazwa upamiętnia studenckie demonstracje z 1976 roku, zajmie 45 hektarów i pomieści 13 nowych budynków. Zaprojektuje je francuska (ale działająca w Hiszpanii) pracownia Cottrell & Michelangeli, zaproszona do współpracy po tym, gdy w 2008 roku nazwano ich "najlepszymi architektami przed czterdziestką" (tę nagrodę wręcza co roku The European Centre For Architecture, Art, Design and Urban Studies i chicagowskie Muzeum Architektury i Designu, ogłaszając listę "40 under 40"). Plan urbanistyczny, komunikację oraz liczne ekologiczne rozwiązania w kampusie opracują inżynierowie z dwóch hiszpańskich biur - Bruesa i IAD. Rządowa agencja zlecająca budowę kampusu zdecydowała się zatrudnić młodych twórców, by podkreślić, że rząd stawia na promocję talentów. Poza kampusem w Trypolisie w Libii w najbliższych latach ma powstać jeszcze sześć (!) uniwersytetów.
Aleksandria Za kilka lat także naszpikowana antycznymi zabytkami Aleksandria wzbogaci się o nową dzielnicę. Amerykanie z pracowni Skidmore, Owings & Merrill (SOM, współautorzy m.in. warszawskiego wieżowca Rondo I oraz najwyższego gmachu świata, 828-metrowego Burj Khalifa w Dubaju) mają przywrócić miastu status światowego centrum kulturalnego, o jakim marzył jego założyciel Aleksander Wielki.
Na wybrzeżu powstanie nowa zatoka zwana "nowoczesną bramą do zabytkowego miasta". Będzie tu port, parkingi oraz linia tramwajowa i spacerowe promenady wiodące turystów m.in. do Biblioteki Aleksandryjskiej (jej nową, otwartą w 2003 roku siedzibę zaprojektowała norweska pracownia Snohetta). Wokół mają powstać kolejne muzea oraz turystyczna infrastruktura - hotele, pensjonaty, restauracje. W projekcie zadbano, by nowe rozwiązania były przyjazne środowisku i usprawniły ruch turystyczny, tak by nie zaszkodzić jednocześnie otoczonemu opieką UNESCO antycznemu miastu.
Katar Gdy w listopadzie 2008 roku w Barcelonie otwarto pierwszą edycję Światowego Festiwalu Architektury - World Architecture Festival (WAF) - do przyznawanych w wielu kategoriach nagród (budynki kulturalne, mieszkaniowe, biurowe, religijne itd.) startowały przede wszystkim gmachy z Europy i
USA, a główną nagrodę World Building of the Year otrzymał uniwersytecki gmach z Mediolanu. Rok później ten sam laur przypadł Mapungubwe Interpretation Center, ośrodkowi kulturalno-edukacyjnemu zbudowanemu nad rzeką Limpopo w RPA według projektu pracowni Peter Rich Architects z Johannesburga.
Do tegorocznych nagród w różnych kategoriach - festiwal odbędzie się za dwa miesiące - startuje już kilkadziesiąt obiektów z krajów, o których do tej pory raczej nie mówiło się w kontekście nowoczesnej architektury, m.in. z Malezji, Libanu, Iranu, Kostaryki,
Chile, Filipin. To polityczny marketing - zapraszani do współpracy znani architekci mają przysłużyć się władzy, rozsławić nazwisko prezydenta lub kraj, który chce zmienić swój wizerunek. Jednak budowane "po europejsku" nowe gmachy nie mają nic wspólnego z lokalną tradycją i unikalnym charakterem kultury regionu, każdy z tych budynków mógłby powstać w Nowym Jorku, Berlinie, Warszawie. Nikt od zapraszanych na Wschód architektów nie oczekuje nawiązań do lokalnej kultury - ma być "światowo".
Jednym z nielicznych wyjątków od tej zasady jest zbudowane w 2007 roku w stolicy Kataru Muzeum Sztuki Islamu. Powstało według wizji laureata Nagrody Pritzkera, urodzonego w Chinach Amerykanina I.M. Peia. Gmach stanął na nasypie w zatoce, a z lądem łączą go dwa mosty piesze i jeden samochodowy. Złożone z dwóch skrzydeł - galeryjnego i edukacyjnego - muzeum ma kształt geometrycznej piramidy ułożonej z kilku przenikających się prostopadłościanów (wykonanych z wapienia w piaskowym kolorze). Ta forma nasuwa skojarzenia i z kształtem islamskich świątyń, i tradycyjnych domów budowanych na pustyniach Półwyspu Arabskiego. Celem jest pobudzenie dialogu pomiędzy światem Zachodu a islamem. I.M. Pei zdecydował się na formę będącą "zachodnią interpretacją" wschodniego dziedzictwa budowlanego - jak sam mówi, starał się zawrzeć tu w prostej formie "kluczowe zasady islamskiego budownictwa". W ten sposób stolica Kataru Doha wzbogaciła się nie tylko o architektoniczną perełkę, ale i o pomost między nowoczesną architekturą w rozumieniu Zachodu a wielowiekową tradycją Wschodu.