http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

VAT-em w czytelnika

Rozmawiała Małgorzata I. Niemczyńska
2010-09-02, ostatnia aktualizacja 2010-09-01 22:19

Rentowność wydawnictw wynosi około 5 proc., a dystrybutorów - od 1,5 do 2 proc. Wychodzi na to, że lepiej trzymać pieniądze na lokatach bankowych, niż wydawać książki - mówi analityk Łukasz Gołębiewski

Małgorzata I. Niemczyńska: Komisja Europejska w najbliższym czasie podejmie decyzję, czy od 2011 roku w Polsce zostanie wprowadzony podatek VAT na książki w wysokości od 5 do 8 proc. (w tej chwili jest on zerowy). Kto najwięcej zarabia na książce?

Łukasz Gołębiewski: Wszystko zależy od nakładu. Na bestsellerach najwięcej zarabiają wydawcy i autorzy, ale są też tytuły, do których wydawca dopłaca. Aż połowa ceny książki to koszt dystrybucji, czyli koszt półki w księgarni. Autor zazwyczaj dostaje około 10 proc., jest to jednak 10 proc. ceny zbytu, czyli ceny pomniejszonej o marżę dystrybutora. Koszty druku zależą od nakładu, wahają się w granicach od 15 do 25 proc. ceny. Do tego ok. 10 proc. to koszt promocji, kolejne kilkanaście procent to koszty redakcji, korekty, składu, projektu graficznego i koszty stałe wydawcy. Jeżeli zatem książka kosztuje w księgarni 20 zł, to 10 zł przypada na dystrybucję (hurt i detal), 2 zł to promocja, 4 zł - produkcja, 3 zł - redakcja i skład, no i złotówka dla autora. Dla wydawcy pozostaje ok. 2 zł zysku, o ile sprzeda cały nakład, co jest rzadkością.

Nie chciałbym jednak, żeby pozostało wrażenie, że połowę na książce zarabia dystrybutor - pamiętajmy, że on także ma koszty, nawet większe niż wydawca (magazyny, czynsze, pracownicy, spedycja, promocja). Branża książkowa nie jest przesadnie dochodowa. Gdy popatrzymy na wyniki netto firm z branży, to rentowność wydawnictw wynosi około 5 proc., a dystrybutorów - od 1,5 do 2 proc. Wychodzi na to, że lepiej trzymać pieniądze na lokatach bankowych, niż wydawać książki.

W kogo więc najbardziej uderzy wprowadzenie podatku VAT od książek, co prawdopodobnie czeka nas od przyszłego roku?

- Zdecydowanie w czytelnika. Dla niego oznacza to wyższą cenę, i to prawdopodobnie o więcej niż 5 proc. Podatek jest o tyle paskudny, że doliczany jest na każdym etapie sprzedaży, czyli wydawca naliczy 5 proc. hurtownikowi, hurtownik kolejne 5 proc. detaliście, detalista 5 proc. czytelnikowi czy bibliotekarzowi. Może być tak, że książka, która dotąd kosztowała 20 zł, teraz będzie kosztować ok. 22,25 zł, bo te podatki niefortunnie złożą się na niekorzyść czytelnika. Obawiam się też strasznego chaosu na początku roku - wielkich zwrotów z księgarń i empików książek, które były wprowadzone do detalu ze starą stawką VAT (0 proc.). A przypomnijmy, że w świetle badań Biblioteki Narodowej czytelnictwo w Polsce spadło w ostatnich latach z 50 do 38 proc., a odsetek kupujących - z 33 do 23 proc.

Empik raz zwróconych książek raczej znów nie weźmie. A co zmiany mogą oznaczać dla małych księgarń?

- Nie widzę tu zagrożeń, VAT jest podatkiem obojętnym dla sprzedawcy, koszt ponosi klient.

Ale jeśli klienta na mniej stać, sprzedawca też mniej sprzedaje.

- Tak, ale to zagrożenie dla całego rynku, bo sprzeda mniej zarówno mały księgarz, jak i wielka sieć. A czy małe księgarnie poradzą sobie w związku z możliwością utraconego obrotu? Otóż mam nadzieję, że te straty nie będą duże, daleki jestem od wizji masowych bankructw i odwrócenia się czytelnika od literatury. Pamiętajmy, że ceny książek i tak co roku wzrastają, na razie jednak poniżej wskaźnika inflacji.

Czy to pewne, że wydawcy podniosą ceny książek?

- Reakcje prawdopodobnie będą różne. Wydawcy bestsellerów, literatury masowej, być może także literatury dziecięcej w znacznym stopniu wezmą podatek na siebie, tak jak to zrobili wydawcy prasy. W tym wypadku klient prawie nie odczuje VAT-u. Inaczej będzie zapewne w przypadku książek naukowych, literatury fachowej, publikacji niskonakładowych - te z pewnością zdrożeją. Nie wiem, jak zachowają się wydawcy podręczników szkolnych, ale niewykluczone, że i tu cena wzrośnie, co dla państwa oznaczać będzie zwiększenie wydatków na tzw. wyprawkę. Wzrosną wydatki samorządów i Ministerstwa Kultury na dofinansowanie zakupów dla bibliotek.

Czy widzisz wobec tego jakiekolwiek plusy wprowadzenia 5-8-procentowego, jednolitego VAT-u? Co np. z audiobookami i e-bookami, które teraz mają 22 proc. VAT-u?

- Jeśli myślimy o kulturze, to widzę same szkody; a jeśli myślimy o wpływach do budżetu państwa, to będą one niewielkie. W końcu cały rynek książki wart jest zaledwie 2 mld zł - to jest 4 proc. obrotów spółki PKN Orlen wynoszących 50 mld zł! Jeżeli jednak wprowadzać VAT na książki, a wydaje się to już przesądzone, absolutnie stawki powinny być jednakowe - zarówno dla wydań papierowych, jak i cyfrowych. Kompletnym nieporozumieniem jest uznawanie przez ministra finansów sprzedaży książki w pliku za "usługę internetową". Równie dobrze można traktować wysłanie książki w paczce za "usługę pocztową".

Zasoby kultury są digitalizowane - w znacznym stopniu z funduszy skarbu państwa, które przekraczają spodziewane wpływy z podatku VAT na książki. A są digitalizowane, bo tego oczekuje młody konsument. Wprowadzanie zaporowej stawki podatku VAT, która sięga prawie jednej czwartej ceny e-booka czy audiobooka w pliku, jest niezrozumieniem współczesnych tendencji. Poza tym niestety to też promowanie piractwa komputerowego. Młodego człowieka trudno jest przyzwyczaić do płacenia za treści dostępne w internecie, bo w sieciach wymiany plików znajduje wszystko za darmo. Jednak wydawcy mają pewne sukcesy w promowaniu legalnego dostępu do kultury. Badania pokazują, że młody człowiek często gotów jest zapłacić za dostęp do niej w wersji cyfrowej, ale oczekuje, że cena pliku będzie przynajmniej o połowę niższa niż cena tego samego dobra w formie materialnej, np. wydrukowanej książki. I ta cena może być niższa, odpadają bowiem koszty produkcji, mniejsze są koszty dystrybucji. Ale wydawca nie będzie w stanie zaoferować e-booka za pół ceny, jeśli miałby od niej jeszcze potrącić 23 proc. podatku VAT, a taki jest plan. Absolutnie należy zrównać stawki VAT na książki. Mam nadzieję, że sprawą zajmie się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wróćmy do czytelnictwa. Niektóre kraje - np. Dania - mają wysoki VAT od książek, a jednak wyniki badań czytelnictwa nie wyglądają u nich aż tak dramatycznie. Czy problem nie leży gdzie indziej?

- Przykłady krajów skandynawskich w ogóle nie przystają do polskich realiów, gdyż zarówno w Danii, jak i w Szwecji czy Norwegii państwo przeznacza ogromne środki na zakup książek dla bibliotek, co z jednej strony jest poważnym wsparciem wydawców i autorów, a z drugiej - daje społeczeństwu szeroki dostęp do książek. Tymczasem w Polsce wskaźnik liczby woluminów w bibliotekach przypadających na jednego mieszkańca jest dramatycznie niski, jeden z najniższych w Europie, a w dodatku w 2009 roku zmniejszono środki na zakup nowości dla bibliotek z 28,5 do 10 mln zł i taka sama kwota przewidziana jest na 2010 rok. Nie oszukujmy się, państwa polskiego nie stać na takie dofinansowanie kultury, jakie zapewnia rząd duński, ale też polskiej kultury nie stać na taka stawkę VAT, na jaką mogą sobie pozwolić Duńczycy.

Może jednak znajdujesz u innych państw rozwiązania, które sprawdziłyby się u nas, jak np. nienaruszalna francuska cena katalogowa?

- Ustawa o książce na wzór francuski to dobry kierunek. Szkoda, że nie pomyślano o tym, by połączyć wprowadzenie podatku VAT z ustawą. Jeszcze nic straconego. Środowiska księgarskie przedstawiły parlamentarzystom projekt ustawy o książce, i to dobry czas, by się nią zająć. Ustawa wprowadza jasne reguły gry, nie tylko cenę drukowaną na okładce, ale też przejrzysty system rabatów czy przecen - wyrównuje szansę na rynku między małymi a dużymi firmami.

Podsumowując - gdyby to zależało od ciebie, jaki projekt byś wprowadził?

- Najlepiej byłoby utrzymać stawkę 0 proc. Jeśli to jednak niemożliwe, minister finansów powinien po 1 stycznia 2011 roku wprowadzić co najmniej sześciomiesięczny okres, w którym mogłyby nadal być sprzedawane (a raczej: wyprzedawane) książki, jakie trafiły do księgarń jeszcze ze stawką 0 proc. W przeciwnym razie powstanie zamieszanie z naliczaniem VAT-u i może dojść do sytuacji, w których księgarze będą karani przez izby skarbowe, lub jeszcze gorszej, kiedy starsze tytuły zostaną zwyczajnie wycofane z obrotu. Tak właśnie mogą zareagować duże sieci handlowe. Stawkę 5 proc. VAT należałoby powiązać z ustawą o książce (lub przynajmniej rozpocząć prace nad ustawą), a od 1 stycznia wprowadzić wymóg drukowania cen na okładkach książek, które wchodzą do obrotu z datą 2011 roku. Taka cena wzorem czasopism powinna zawierać informację o sposobie naliczenia podatku VAT. Absolutnie jestem też za jednolitą stawką dla wszystkich publikacji, niezależnie, czy są to książki papierowe, cyfrowe, czy audiobooki.

Łukasz Gołębiewski- specjalista od branży wydawniczej i szef "Biblioteki Analiz", a także pisarz (autor m.in. książki "Xenna, moja miłość"). Prowadzi strony www.xenna.com.ploraz www.nofuturebook.pl.

VAT od książek w UE

Każdy kraj UE musi mieć dwie stawki VAT - podstawową (od 15 do 25 proc.) i obniżoną (co najmniej 5 proc.) Otym, co może być objęte niższym VAT-em, decydują unijne traktaty (to m.in. żywność, a także książki). W większości krajów UE książki są więc obłożone niższą stawką VAT (od 5 do 10 proc.), choć Belgia iDania nie stosują żadnych obniżek - VAT od książek wynosi tam 20 i25 proc.

Wielka Brytania i Irlandia, wchodząc do UE, zawarowały sobie bezterminowo prawo stosowania zerowego VAT-u od książek. Polska także ma zerową stawkę, którą wynegocjowaliśmy, wchodząc do UE. Ale nie była bezterminowa -pierwotnie miała wygasnąć już trzy lata temu, okres przejściowy udało się jednak przedłużyć. Ostatecznie skończy się 31 grudnia 2010r. Zdaniem rządu nie ma szans na wynegocjowanie kolejnego przedłużenia. Niższe niż 5 proc. stawki na książki wynegocjowały także Hiszpania (4 proc.) i Luksemburg (3 proc.).

autor: zas



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':