Międzynarodowy konkurs na projekt budynku Muzeum Wojny w Gdańsku cieszył się ogromnym zainteresowaniem. W sumie chęć uczestniczenia w nim wyraziło 328 pracowni architektonicznych ze wszystkich kontynentów, m.in. z tak odległych krajów jak
Kanada,
Japonia,
Turcja, Korea, Egipt,
Chiny, Brazylia,
Argentyna i Singapur. Ostatecznie dopuszczono 240 firm, a w finale znalazło się ponad 120 projektów. Wczoraj w Gdańsku w rocznicę wybuchu wojny w obecności premiera Donalda Tuska otwarto koperty z nazwami nagrodzonych pracowni. Zwyciężył projekt młodych architektów ze Studia Kwadrat z Gdyni. - Często się tak dzieje, że w takich dużych konkursach wygrywa pracownia z danego regionu, bo one najlepiej czują klimat i charakter miejsca - mówi Jacek Droszcz, szef Studia Kwadrat. - My nie musieliśmy szukać informacji o okolicy, o Gdańsku, mieliśmy to wszystko w głowie, szczególne, że obok muzeum projektowaliśmy też osiedle mieszkaniowe.
W uzasadnieniu wyboru jury napisało, że budowla Studia Kwadrat stanie się nową ikoną architektoniczną Gdańska, że projekt jest nowatorski, a jednocześnie doskonale wpisuje się w koloryt i atmosferę miasta.
- To projekt, który będzie działać na wyobraźnię ludzi z całego świata. Jest bardzo mocny, niezwykły, a zarazem współgra z otoczeniem - mówi Daniel Libeskind, amerykański architekt, członek jury, twórca m.in. Muzeum Żydowskiego w Berlinie.
- Bardzo mi się podoba - dodaje Czesław Bielecki, polski architekt i polityk. - Przenosząc główną część muzealną do podziemi, projektanci poradzili sobie z bryłą główną, z czym miały problemy inne pracownie.
Do muzeum będziemy wchodzić po szerokich schodach biegnących w dół do podziemi. Zwiedzać je będziemy, przechodząc w górę z piętra na piętro, aż na sam szczyt wybijającej się w niebo wieży z widokiem na panoramę Gdańska.
- Wyobraźmy sobie wycieczkę szkolną, która przyjeżdża autokarem na plac przed muzeum - tłumaczy Jacek Droszcz. - Wychodzą dzieciaki, roześmiane i rozbawione. Te schody w dół, do ciemnych podziemi mają wystudzić ich emocje, może nawet wystraszyć, bo przypominają wejście do egipskich świątyń. W tym projekcie chcieliśmy połączyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Przeszłość to podziemia, teraźniejszość to duży plac przed muzeum, przyszłość to widok odrodzonego miasta z wieży.
- Według mnie to ma być taka podróż przez piekło wojny do nieba - stwierdza prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. - Cieszę się, że projekt stanie się nową ikoną Gdańska, bo tego nam brakowało, a jednocześnie koresponduje ze starymi, charakterystycznymi obiektami miasta - bazyliką Mariacką i stoczniowymi dźwigami.
Drugie miejsce zajęła pracownia Płaskowicki & Partnerzy z Warszawy. Ich projekt nawiązywał do wyglądu gdańskich kamieniczek i spichlerzy. Trzecie miejsce przypadło pracowni Beta Plan z Grecji, której projekt muzeum przypomina z jednej strony bunkry, a z drugiej bloki obozu koncentracyjnego.
Wśród pozostałych prac dominowały duże, surowe, ciężkie bryły przypominające wojenne bunkry. Jedna z takich brył zawierała czerwony element, niczym ociekająca krew. Były też budowle w kształcie kanałów, frontowych zasieków, połączonych liter "w" (world war) czy ekstrawaganckie - czołgów lub samolotów.
Pierwsza nagroda w konkursie wyniosła 80, druga 50, a trzecia 30 tysięcy euro. Rok temu już rozstrzygnięto konkurs na scenariusz wystawy głównej muzeum. Wygrała go pracownia Tempora z Belgii.
Budowa muzeum ma ruszyć w 2012 roku. Jego uroczyste otwarcie planowane jest na 1 września 2014 roku - w 75. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Koszt budowy i zagospodarowania terenu ma wynieść ok. 230 mln zł. Z pomysłem budowy muzeum wyszedł kilka lat temu premier Donald Tusk. - Druga wojna to upiorne doświadczenie, które dotknęło wszystkich ludzi na świecie, a Gdańsk jest tej wojny symbolem - mówił wczoraj po ogłoszeniu wyników konkursu. - Obiecuję, że budowę tego muzeum będę traktował priorytetowo.
Jaka będzie ekspozycja
Wiadomo już, jak ma wyglądać ekspozycja w Muzeum II Wojny Światowej. Przygotuje ją wyłoniona w międzynarodowym konkursie belgijska firma Tempora, która we współpracy z Muzeum Europy zrealizowała w ubiegłym roku we wrocławskiej Hali Stulecia wystawę "Europa - to nasza historia". W Gdańsku Belgowie chcą połączyć multimedialną ekspozycję z historyczną rekonstrukcją. Widz będzie spacerował przedwojenną ulicą, wzdłuż której powiewają flagi ze swastykami. Ściany budynków sąsiadować mają z olbrzymimi ekranami, na których wyświetlane będą archiwalne obrazy. Spacer zrujnowaną ulicą skończy się w sali z przeszkloną ścianą i widokiem na Gdańsk.
W projekcie znalazły się również realistyczne rzeźby przedstawiające postaci, które "opowiadają" widzom wojenne losy zwykłych ludzi. Pracownicy muzeum wciąż gromadzą filmy, fotografie i inne materiały związane z II wojną światową. -Szukamy interesujących biografii, aby poprzez los pojedynczych ludzi pokazać wojnę. To lepiej przemawia do wyobraźni niż statystyka - tłumaczy Tomasz Żuroch- Piechowski, rzecznik Muzeum II Wojny Światowej.
- Koncepcja Tempory wygrała także dlatego, że Belgowie uwzględnili rzecz, wydawałoby się, oczywistą: osobną ścieżkę do zwiedzania dla rodziców z dziećmi -mówi Tomasz Żuroch- Piechowski. -W działalności edukacyjnej skupimy się na postawach, które warto naśladować, bezinteresowności, heroizmie i poświęceniu dla dobra innych. Belgijska firma chce pokazać dzieciom ten okres historii w sposób interaktywny, np. przez przestrzeń, która pozwala wejść w fotografie historyczne lub możliwość zwiedzania wojennej kuchni. Najmłodsi dowiedzą się, na jakie produkty mieszkańców okupowanych krajów Europy stać było na początku, w trakcie i pod koniec wojny.
Ekspozycja kosztować ma 13 milionów euro.