Przeczytaj też tekst "11 miast, jedna stolica kultury"
Mirosław Baran: Po co starać się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury? Monika Smoleń: To świetna okazja, aby pokazać, na ile każde z miast startujących w konkursie współtworzy europejską przestrzeń kulturową. ESK to zaszczyt, ale też ogromna odpowiedzialność. Zwycięskie miasto będzie musiało udowodnić, że na ten tytuł zasługuje.
Jakie są korzyści ze zwycięstwa w konkursie? - Potencjalne korzyści są ogromne. ESK to przede wszystkim szansa na promocję - na przyciągnięcie do miasta nie tylko turystów, lecz także inwestorów; na pokazanie mieszkańcom, że jest to miejsce, w którym warto żyć, warto pracować, dla którego warto wspólnie tworzyć pewną ideę. Bo pamiętajmy, że jednym z kryteriów wyboru zwycięzcy jest poparcie i wspieranie udziału w konkursie przez lokalną społeczność.
Co może okazać się kluczowe przy wyborze zwycięzcy? - Oryginalność projektu. Program nie może być zbiorem kilkudziesięciu, nawet najwspanialszych, wydarzeń i imprez kulturalnych. To musi być długofalowy projekt rozwoju kulturalnego i społecznego miasta. A do tego trzeba mieć konkretną wizję rozwoju poprzez kulturę.
Ważne wydają mi się też: współpraca przy przygotowywaniu projektu jak największej liczby partnerów, pokazanie różnorodności kulturowej, wpisanie zaplanowanych wydarzeń w europejską przestrzeń kulturalną.
Czy przy wyborze zwycięzcy eksperci rządzą się jakąś regułą? Na przykład tylko duże miasta albo te z dobrą infrastrukturą? - Nie ma żadnych reguł. Nie jest tak, że wygrywają zawsze stolice, lub odwrotnie - małe miasta. Tu naprawdę liczy się pomysł. A jeśli chodzi o infrastrukturę, to w Polsce już dużo się pod tym względem zmieniło dzięki funduszom strukturalnym z UE.
W latach 2007-13 Polska wykorzysta ponad 1,2 mld euro na infrastrukturę kultury, ochronę dziedzictwa czy szkoły i uczelnie artystyczne. To oznacza ogromny skok i boom inwestycyjny. Wiele miast, które deklarują swój start w konkursie ESK, już dziś realizuje z rozmachem inwestycje w infrastrukturę kulturalną.
Swój start w konkursie zadeklarowało 11 polskich miast. Dużo? - Dużo. Bardzo się z tego cieszę, bo już podjęcie decyzji o kandydowaniu oznacza, że w każdym z tych miast zaczęto zastanawiać się nad tym, jak kultura może przyczynić się do szeroko rozumianego rozwoju miasta i jego promocji. To ważne, bo kultura i inwestowanie w nią są istotnym czynnikiem rozwoju, wyłożone na nią środki finansowe mogą przynieść realny dochód. Powtarza się często, że to
turystyka jest ważnym sektorem gospodarki. Ale w naszej szerokości geograficznej turystyka nie może funkcjonować bez kultury.
Dla zwycięzcy rok 2016 będzie ogromnym obciążeniem finansowym. Będzie pomoc finansowa ze strony resortu kultury? - Nie mogę dziś mówić o żadnych konkretnych kwotach, ale pomoc będzie na pewno.
Czy Ministerstwo Kultury ma jakiś plan, jak wykorzystać ogromny potencjał kulturalny i najlepsze pomysły powstałe we wszystkich kandydujących miastach? - Przed nami bardzo dobry okres. Druga połowa 2011 roku to czas polskiej prezydencji w UE. W kilku miastach będą odbywały się posiedzenia urzędników wyższego stopnia. I już teraz potencjał, uruchomiony staraniami o tytuł ESK, częściowo zostanie wykorzystany przy przygotowaniu programu kulturalnego na czas prezydencji. Potem będzie 2012 rok, czyli Euro, które stanie się znów szansą na prezentację potencjału - także kulturalnego.
Kilku z kandydatów do tytułu mocno stawia na promocję medialną i reklamę. Czy może to mieć wpływ na wynik? - Wydaje mi się, że niezbyt duży. Podstawą oceny będzie program i strategia zawarte we wniosku aplikacyjnym. Ważna będzie też prezentacja miasta przed panelem ekspertów.
Kto się znajdzie w tym panelu? - To będzie międzynarodowa grupa. Sześciu ekspertów mianuje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, siedmiu - różne ciała UE. Pierwsze posiedzenie panelu odbędzie się pomiędzy 12 i 15 października tego roku. Ale zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej - oraz po to, aby zminimalizować szanse na lobbowanie ekspertów - ich nazwiska ogłosimy tuż przed tym posiedzeniem.
Według jakiego klucza byli wybierani polscy eksperci? - Muszą być niezależni, wybieraliśmy więc osoby, które nie mają bezpośrednich, zawodowych związków z żadnym z kandydujących miast. Poza tym są to osoby mające duże doświadczenie w realizacji projektów kulturalnych, zarządzaniu kulturą, w finansach.
Czy to są powszechnie znane osoby? - Znane, choć nie są to artyści. Stawialiśmy na menedżerów kultury, którzy brali udział w realizacji projektów o europejskim charakterze.
Europejska Stolica Kultury to inicjatywa Unii Europejskiej. Miasta noszące ten tytuł przez 12 miesięcy prezentują swój dorobek kulturalny, organizują festiwale, koncerty, pokazy filmowe - w dużej mierze za pieniądze UE. Nominacja przyciąga turystów i poprawia międzynarodowy wizerunek miasta. Pomysłodawcą projektu była grecka minister kultury Melina Mercouri. Jako pierwsze tytuł - wówczas jeszcze Europejskiego Miasta Kultury - otrzymały w 1985 roku Ateny. Obecnie przyznawany jest dwóm miastom: jednemu ze "starej" Europy i jednemu z nowych członków UE. W 2016 roku Europejską Stolicą Kultury będzie miasto z Polski i Hiszpanii. Zwycięzcy konkursu mają zapewnione z kasy UE 1,5 mln euro. To niewielki procent budżetu obchodów "stolicowego" roku, ale każda z imprez zapisanych w kalendarium zwycięzcy może starać się o dodatkowe dofinansowanie z UE. Do dziś tytuł ESK nosiło około 50 miast; w tym - w 2000 roku - Kraków. W tym roku mamy aż trzy Europejskie Stolice Kultury: niemieckie Essen, węgierski Pecz oraz turecki Stambuł. W przyszłym roku tytuł będzie nosić Turku (Finlandia) i Tallin (Estonia).
30 sierpnia 2010 roku - data formalnego zgłoszenia udziału w konkursie. To właśnie aplikacje - zawierające m.in. opis miasta, strategię oraz wstępny program kulturalny na 2016 rok - będą podstawą wyboru zwycięzcy połowa października 2010 roku - ogłoszenie finalistów konkursu, czyli krótkiej listy miast (od dwóch do czterech) III kwartał 2011 roku - ostateczny wybór zwycięzcy II kwartał 2012 roku - oficjalne ogłoszenie Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.
oprac. mb