Ikona modernistycznej architektury góruje nad cichym, górniczym miasteczkiem u stóp Wogezów. Widać ją z daleka - świeci bielą na tle ciemnej zieleni wzgórza Haut-Lieu. Ze swoją lekką, dynamiczną bryłą i złożonym z dwóch betonowych łupin dachem budowla przypomina wysoki kornet zakonnicy albo rufę statku. Kaplica w Ronchamp zaskakuje adeptów historii architektury, którzy Le Corbusiera, autora powiedzenia o "domu, maszynie do mieszkania", uważają raczej za patrona blokowisk.
Wzgórze Haut-Lieu jeszcze w czasach pogańskich było miejscem kultu, ale także ważnym punktem obserwacyjnym. Kolejne kaplice na jego szczycie były niszczone podczas wojen i sumiennie odbudowywane przez wiernych. Kiedy w 1944 r. bomby obróciły w ruinę stojący w tym miejscu XV-wieczny kościół, odpowiedzialny za odbudowę komitet w nowej konstrukcji postanowił użyć taniego zbrojonego betonu. W tym celu wezwano Le Corbusiera - światowej sławy architekta i najlepszego znawcę tego materiału.
Diecezja Besançon odważnie poparła nietypowy, nowoczesny projekt niezwiązanego z Kościołem i niewierzącego architekta. Kiedy po pięciu latach prac w 1955 r. zakończono budowę, wielu nie mogło się pogodzić z nowym kształtem świątyni. Oburzały ich falujące, pochyłe ściany, zwieszający się jak w namiocie dach oraz główna wieża przypominająca raczej komin transatlantyckiego frachtowca niż kościelną dzwonnicę. Tradycjonalistów mogły też razić pomalowane na jaskrawą czerwień i ostry fiolet boczne kaplice. Miejscowy ksiądz określił nowy kościół jako "nieboski i niezgrabny".
Wyzwaniem dla Le Corbusiera było zaprojektowanie kaplicy, która w zwykłe dni miała służyć zaledwie garstce wiernych, ale w szczególne uroczystości byłaby gotowa na przyjęcie nawet kilkunastu tysięcy pielgrzymów. W tym celu jedną z zewnętrznych ścian kościoła zaprojektował jako ołtarz polowy. Plan budowli jest prosty: podłużna nawa, dwa boczne wejścia, centralnie umieszczony ołtarz główny i trzy kaplice boczne pod stanowiącymi dla nich źródło światła wieżami. Podłoga opada w stronę ołtarza, zgodnie z nachyleniem wzgórza. Światło dzienne sączy się do wnętrza przez kilkadziesiąt nieregularnie rozmieszczonych otworów.
Dziś przy wejściu na teren sakralny razi pomalowany na różowo budynek z kasą biletową i księgarnią. Sama kaplica jest umieszczona na rozległej polanie, wśród drzew, które stwarzają kameralną atmosferę. Można usiąść na trawie albo na stopniach piramidki ułożonej z pozostałych po budowie materiałów i podziwiać na przemian dzieło Le Corbusiera i widok okolicznych wzgórz.
Już wkrótce taka chwila kontemplacji może jednak okazać się niemożliwa. Na koniec przyszłego roku Association Oeuvre Notre Dame du Haut (stowarzyszenie, które zamówiło kaplicę u Le Corbusiera i do dziś się nią opiekuje) zapowiada zakończenie prac, które zmienią charakter wzgórza.
Słynny Renzo Piano przy współpracy m.in. architekta pejzażu Michela Corajoud w miejscu starej bileterii zaprojektował nowe centrum dla zwiedzających i parking. Będą one wkomponowane w zbocze wzgórza, a kształt dachu nowego budynku ma się rymować z sylwetką kaplicy Le Corbusiera. Planowana jest także budowa klasztoru dla klarysek złożonego z 12 osobnych mieszkań i dostępnego miejsca modlitwy. Zakonnice, które obecnie mieszkają w zaprojektowanym przez Le Corbusiera Domu Kapelana i Pielgrzyma, zostały sprowadzone do Ronchamp kilka lat temu.
Association podkreśla, że także obecna rozbudowa ma pogłębić sakralny charakter tego miejsca. Plany przebudowy oburzyły jednak dbającą o dziedzictwo pioniera modernizmu Fundację Le Corbusiera. Choć nowe budynki mają znajdować się w znacznej części pod ziemią, fundację zaniepokoiła zbyt mała odległość od kaplicy, co grozi zaburzeniem naturalnej harmonii otoczenia i komercjalizacją. W 2008 r. fundacja przygotowała podpisaną przez 1500 sygnatariuszy petycję do francuskiego ministerstwa kultury ostro krytykującą planowane zmiany: "Odmowa przekazania dalej tego, co odziedziczyliśmy, otwiera drogę do wszelkiego rodzaju barbarzyństwa". Po korektach (m.in. zmieniono wysokość budynków oraz ich odległość od kaplicy) kontrowersyjny projekt został zaaprobowany, ale dopiero na początku tego roku udało się pozyskać 6,6 mln euro potrzebne na realizację.
Za kilkanaście miesięcy zwiedzających czeka być może podwójne przeżycie artystyczne.