http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gitary wracają do Krakowa

Mariusz Wiatrak
2010-08-20, ostatnia aktualizacja 2010-08-19 21:02

N.E.R.D
N.E.R.D
mat. prasowe

Dzisiaj startuje piąta edycja Coke Live Music Festivalu. Dla kilkudziesięciotysięcznej publiczności zagrają m.in. Muse, 30 Seconds To Mars, The Chemical Brothers i N.E.R.D. Gdzie się podziały hiphopowe gwiazdy tej imprezy sprzed lat?



Jeszcze dwie edycje temu Coke Festival promowany był przede wszystkim jako festiwal muzyki miejskiej i czarnej - a więc głównie hip-hopu i różnych odmian r'n'b z takimi gwiazdami jak 50 Cent, Rihanna, Shaggy, Jay-Z, Timbaland czy Nas. Dzisiaj Coke to już mniej rapu, a zdecydowanie więcej gitarowego brzmienia od czasu do czasu przeplatanego jakimś klubowym rytmem.

- Każdy festiwal jest żywą materią i musi reagować na to, jak wygląda sytuacja na rynku muzycznym. Ostatnie lata okazały się kluczowe dla tego, co dzieje się na tym rynku w Polsce. Oto powód, dla którego Coke Live Music Festival ewoluuje - tłumaczył "Gazecie" Mikołaj Ziółkowski, szef agencji koncertowej Alter Art odpowiedzialnej za przygotowanie krakowskiego wydarzenia.

Publiczności najwyraźniej ta zmiana nie przeszkadza, bo organizatorzy spodziewają się w tym roku prawdziwego oblężenia i jest już niemal pewne, że na Coke'u uda się pobić zeszłoroczny rekord pod względem frekwencji (30 tys. słuchaczy). Więcej: krakowski festiwal, który zawsze cierpiał na deficyt zespołów z dobrymi instrumentalistami w składzie, słynął z tego, że hiphopowi wykonawcy przez lata anonsowani jako największe gwiazdy zaliczali na nim kolejne koncertowe wpadki. Pokrzykujący Timbaland, siedząca na barowym krzesełku z nogą w gipsie Rihanna, promujący swoje ciuchy 50 Cent czy Missy Elliott rzucająca w publiczność butami - to są obrazki, o których widz, który wydał parę złotych na bilety, a akurat nie stał się szczęśliwym posiadaczem bluzy rapera, wolałby pewnie jak najszybciej zapomnieć. Bo może amerykański hip-hop czy r'n'b świetnie sobie radzą na listach przebojów, ale w konfrontacji na żywo z publicznością okazywały się pustymi wydmuszkami tak jak całe zamieszanie wokół czarnoskórych producentów i ich podopiecznych - de facto gwiazdek jednego czy dwóch sezonów.

Dzisiaj Coke to już zupełnie inna impreza. Coraz bardziej przypomina klasyczny festiwal letni z muzyką gitarową - choć w tym przypadku wciąż w jej bardziej przyswajalnej formule - niż wydarzenie nastawione na szybką, łatwą i lekkostrawną rozrywkę. Niemal wzorcowym przykładem tych zmian jest jedna z gwiazd tegorocznej edycji - N.E.R.D., czyli projekt producentów Pharrella Williamsa, Chada Hugo i perkusisty Shaya Haleya. Gdy czarnoskórzy muzycy osiągnęli na scenie r'n'b prawie wszystko (nagrywali przeboje m.in. dla Jaya-Z, Snoop Dogga, Justina Timberlake'a i Beyoncé), postanowili nauczyć się grać na gitarach i zaczęli powtarzać, że najważniejszym dla nich zespołem są... Beatlesi.

Ale zdecydowanie najwięcej emocji i oczekiwań budzi przyjazd słynącego z potężnych rockowych koncertów Muse, brytyjskiego tria dowodzonego przez charyzmatycznego gitarzystę i wokalistę Matthew Bellamy'ego, który skomponował wszystkie utwory (w tym trzyczęściowy symfoniczny "Exogenesis") na ich ostatnią płytę. O ich mocnej pozycji w kraju nad Wisłą świadczy specjalna akcja fanów - podczas utworu "Undisclosed Desires" wszyscy mają zaświecić latarkami lub telefonami komórkowymi.

Bellamy'emu i spółce towarzyszyć będą klasycy klubowych rytmów The Chemical Brothers (również z materiałem z nowej płyty "Further"), założona przez hollywoodzkiego aktora Jareda Leto i jego brata Shannona poprockowa grupa 30 Seconds To Mars, a także poppunkowa grupa Panic! At The Disco z Las Vegas oraz brytyjski The Big Pink, zespół chwalony za debiutancką płytę "A Brief History of Love" wydaną pod banderą wytwórni 4AD.

Coke to tradycyjnie też przegląd polskiej sceny muzycznej. Jej reprezentantami będą m.in. Muchy, Sofa, Mosqitoo, raperzy: Eldo, DonGuralEsko, Sokół i Pono, krakowska poppunkowa kapela CF98 oraz warszawska Irena, zwycięzcy konkursu Coke Live Fresh Noise skierowanego do młodych zespołów bez płyt. Pop-punk to zresztą jedna z mocniej obsadzonych stylistyk w tym roku na Coke'u.

CLMF odbędzie się dzisiaj i jutro na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Bilety: 200 zł karnet (z polem namiotowym o 20 zł droższy), 115 zł bilet jednodniowy. Więcej informacji znajdziecie na: www.krakow.gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':