http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Planeta samych chłopców, Georgiev, Adam

Mariusz Szczygieł
2010-08-17, ostatnia aktualizacja 2010-08-16 17:59

Z Czech nadeszło do nas wreszcie coś, czego sobie zawsze życzyłem. Żadna literatura poprawiająca nastrój. Żadna opowieść o człowieku, który bierze życie takim, jakie jest, i potrafi się cieszyć każdą jego chwilą. Żadna książka wypoczynkowa Michala Viewegha czy Haliny Pawlowskiej

ZOBACZ TAKŻE


Planeta samych chłopców

Adam Georgiev

przeł. Karol Furmański

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa





Książka Adama Georgieva zaczyna się zdaniem: "W świecie nagiej konsumpcji wszystkiego i wszystkich", a czeski wydawca reklamował ją jako "homoseksualne piekło po raz pierwszy w czeskiej literaturze".

Jej autor jest synem czeskiej tancerki i wykształconego w Polsce, bułgarskiego reżysera teatralnego Nikolaja Georgieva - w latach 60. asystenta Kazimierza Dejmka. Zaczął od pisania książek biograficznych o gwiazdach sceny, kiedy miał 17 lat. Napisał ich kilka, a w wieku lat 23 postanowił zakończyć karierę autora książek i żyć. Studiował ekonomię w Czechach, potem skończył studia teatralne w Sofii, zagrał w kilku sztukach, a na jakiś czas został stewardem w czeskich liniach lotniczych. Podejrzewam, że życie dostarczyło mu wystarczających napięć, a do tego być może doszło najczęstsze źródło inspiracji (według Vonneguta), którym jest rzeczywiste lub urojone zepchnięcie na margines i Adam Georgiev postanowił ujawnić się jako poeta i prozaik.

Gdybym chciał uprościć jego literackie emploi dla potrzeb handlowych, mógłbym napisać: poeta Chrystusa, pisarz seksu bez zahamowań.

Każdy swój wiersz w tomiku "Hostia piekła" zaczyna od rysunku krzyża. Na okładce widzimy nogi ukrzyżowanego Jezusa i twarz zastygłej w bólu kobiety. Metafizyka, jaką proponuje w swojej poezji, jest mroczna i gotycka, a Bóg w jego wierszach nie chce być wynajętą przez ludzi maszyną do wytwarzania dobra.

Natomiast każda jego kolejna proza ma na okładce roznegliżowane męskie ciało. Na okładce czeskiego wydania pierwszej jego noweli-reportażu dłonie szykują się do rozpięcia rozporka.

Jego nowele tworzą trylogię, po "Planecie samych chłopców" powstał jeszcze "Bulwar Słońce" i "Zabij mnie, ELISO". ELISA to Enzyme-Linked Immuno-Sorbent Assay, jeden z najpowszechniej stosowanych testów do wykrywania antyciał HIV. Żałuję, że pozostałych nie przetłumaczono na polski i nie wydano razem, bo pierwsza ma wady debiutu, druga jest skończonym dojrzałym dziełem, a trzecia wytworem autora, który nic nie musi (książka zawiera niemal same pointy).

Narrator "Planety" i pozostałych tekstów często schodzi pod ziemię. W piwnicach mieszczą się darkroomy - pozbawione dziennego światła sale, kabiny, korytarze, w których uprawia się seks na minuty. Człowiek - jak napisał profesor filozofii z Londynu Alexander Garcia Duttmann - zostawia swoją przeszłość, rolę społeczną i wchodzi w ciemność, żeby obciągać obcym w towarzystwie innych obcych. Prawdopodobnie wśród postkomunistycznych krajów darkroomy jako pierwsze pojawiły się w Czechach.

Jakiś młody gej (przeważnie oni zaludniają te nowele) w pewnym momencie widzi, jak Jezus odrzuca cierniową koronę, nakłada czapkę z daszkiem i jak jakiś dobry kumpel mówi: "Olej wszystko, chłopaku, nic nie jest ważne. Porządnie sobie zaruchaj, to jedyne, co ma sens".



Bękart literatury pięknej i brukowej popołudniówki

Autor uważa, że można traktować "Planetę samych chłopców" jak literacki reportaż. Jak twierdzi tłumacz tej książki Karol Furmański, jeśli reportaż to bękart literatury pięknej i brukowej popołudniówki, to książka Georgieva na pewno jest reportażem, bo znajdziemy tam wszystko od powieści, przez dramat, po lirykę. Tylko i wyłącznie reportaż z życia może dostarczyć takiej różnorodności. 

Przyszło mi do głowy, że jest to reportaż z wnętrza antyhordy. Jak dowodził Freud, samców pozbawionych skłonności do dominacji wypędzano z hordy. Żyli razem poza obrębem społeczności i tam narodził się homoseksualizm. Ale "wydaleni" tworzą w antyhordzie własne prawa i struktury, o tym też może być ta opowieść. Przy takiej interpretacji "Planeta" ma związek z "Lubiewem" Michała Witkowskiego. I obie będą pracami z zakresu antropologii współczesności.

Choć dla mnie "Planeta" i pozostałe książki z trylogii są uniwersalnymi historiami o pociągu seksualnym, który miota ludźmi i roztrzaskuje ich, zanim zdążą odróżnić go od miłości. Tyle że historie te zostały włożone w realia mieszkań i klubów, w których przebywają mężczyźni pożądający mężczyzn.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':