Planeta samych chłopców
Adam Georgiev
przeł. Karol Furmański
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa
Książka Adama Georgieva zaczyna się zdaniem: "W świecie nagiej konsumpcji wszystkiego i wszystkich", a czeski wydawca reklamował ją jako "homoseksualne piekło po raz pierwszy w czeskiej literaturze".
Jej autor jest synem czeskiej tancerki i wykształconego w Polsce, bułgarskiego reżysera teatralnego Nikolaja Georgieva - w latach 60. asystenta Kazimierza Dejmka. Zaczął od pisania książek biograficznych o gwiazdach sceny, kiedy miał 17 lat. Napisał ich kilka, a w wieku lat 23 postanowił zakończyć karierę autora książek i żyć. Studiował ekonomię w Czechach, potem skończył
studia teatralne w Sofii, zagrał w kilku sztukach, a na jakiś czas został stewardem w czeskich liniach lotniczych. Podejrzewam, że życie dostarczyło mu wystarczających napięć, a do tego być może doszło najczęstsze źródło inspiracji (według Vonneguta), którym jest rzeczywiste lub urojone zepchnięcie na margines i Adam Georgiev postanowił ujawnić się jako poeta i prozaik.
Gdybym chciał uprościć jego literackie emploi dla potrzeb handlowych, mógłbym napisać: poeta Chrystusa, pisarz seksu bez zahamowań.
Każdy swój wiersz w tomiku "Hostia piekła" zaczyna od rysunku krzyża. Na okładce widzimy nogi ukrzyżowanego Jezusa i twarz zastygłej w bólu kobiety. Metafizyka, jaką proponuje w swojej poezji, jest mroczna i gotycka, a Bóg w jego wierszach nie chce być wynajętą przez ludzi maszyną do wytwarzania dobra.
Natomiast każda jego kolejna proza ma na okładce roznegliżowane męskie ciało. Na okładce czeskiego wydania pierwszej jego noweli-reportażu dłonie szykują się do rozpięcia rozporka.
Jego nowele tworzą trylogię, po "Planecie samych chłopców" powstał jeszcze "Bulwar Słońce" i "Zabij mnie, ELISO". ELISA to Enzyme-Linked Immuno-Sorbent Assay, jeden z najpowszechniej stosowanych testów do wykrywania antyciał HIV. Żałuję, że pozostałych nie przetłumaczono na polski i nie wydano razem, bo pierwsza ma wady debiutu, druga jest skończonym dojrzałym dziełem, a trzecia wytworem autora, który nic nie musi (książka zawiera niemal same pointy).
Narrator "Planety" i pozostałych tekstów często schodzi pod ziemię. W piwnicach mieszczą się darkroomy - pozbawione dziennego światła sale, kabiny, korytarze, w których uprawia się seks na minuty. Człowiek - jak napisał profesor filozofii z Londynu Alexander Garcia Duttmann - zostawia swoją przeszłość, rolę społeczną i wchodzi w ciemność, żeby obciągać obcym w towarzystwie innych obcych. Prawdopodobnie wśród postkomunistycznych krajów darkroomy jako pierwsze pojawiły się w Czechach.
Jakiś młody gej (przeważnie oni zaludniają te nowele) w pewnym momencie widzi, jak Jezus odrzuca cierniową koronę, nakłada czapkę z daszkiem i jak jakiś dobry kumpel mówi: "Olej wszystko, chłopaku, nic nie jest ważne. Porządnie sobie zaruchaj, to jedyne, co ma sens".
Bękart literatury pięknej i brukowej popołudniówki Autor uważa, że można traktować "Planetę samych chłopców" jak literacki reportaż. Jak twierdzi tłumacz tej książki Karol Furmański, jeśli reportaż to bękart literatury pięknej i brukowej popołudniówki, to książka Georgieva na pewno jest reportażem, bo znajdziemy tam wszystko od powieści, przez dramat, po lirykę. Tylko i wyłącznie reportaż z życia może dostarczyć takiej różnorodności.
Przyszło mi do głowy, że jest to reportaż z wnętrza antyhordy. Jak dowodził Freud, samców pozbawionych skłonności do dominacji wypędzano z hordy. Żyli razem poza obrębem społeczności i tam narodził się homoseksualizm. Ale "wydaleni" tworzą w antyhordzie własne prawa i struktury, o tym też może być ta opowieść. Przy takiej interpretacji "Planeta" ma związek z "Lubiewem" Michała Witkowskiego. I obie będą pracami z zakresu antropologii współczesności.
Choć dla mnie "Planeta" i pozostałe książki z trylogii są uniwersalnymi historiami o pociągu seksualnym, który miota ludźmi i roztrzaskuje ich, zanim zdążą odróżnić go od miłości. Tyle że historie te zostały włożone w realia mieszkań i klubów, w których przebywają mężczyźni pożądający mężczyzn.