http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Książę Myszkin w pociągu

Marcin Wojciechowski
2010-08-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-09 22:52

- Kiedyś wierzyłam w rewolucję, która zbawi ludzkość. Dziś chciałabym pomóc chociaż jednemu człowiekowi - mówi rosyjska pisarka Natalia Kluczariowa*, autorka książki "Wagor Rosji"

"Wagon Rosja", Natalia Kluczariowa, przeł. Małgorzata Buchalik, Czarne, Wołowiec

Nikita wsiada do pociągu podmiejskiego i jedzie poza Moskwę. Widzi komiwojażerkę z maleńkim synem handlującą skarpetkami. Przyjechała z umarłego miasteczka na Dalekim Wschodzie, które stało się nikomu niepotrzebne po upadku ZSRR. Jej mąż tam został jako strażnik pustych domów i fabryk. Kobieta nocuje na dworcowych ławkach. Jest szczęśliwa, że uda jej się kupić jutro śniadanie dla dziecka.

W innym kawałku Nikita widzi Czeczenkę sprzątającą luksusowy blok w Moskwie. Staruszka straciła w czasie wojny całą rodzinę. Szukała szczęścia w Moskwie, ale nikt jej tu nie chciał. W końcu łaskawie zgodzono się, by za kąt do spania i kawałek chleba, ledwo stojąc na nogach, odwalała robotę kilku dozorczyń. Mieszkańcy albo jej w ogóle nie zauważają, albo traktują jak podczłowieka, bo jest całkowicie bezbronna. Właściciel pitbulla cieszy się, gdy jego pies załatwi się na klatce schodowej, żeby Czeczenka miała dodatkową robotę.

Do tego opis chorych związków, niespełnionych miłości, zwichniętych karier, bezsensownej i lekkomyślnej młodości niepostrzeżenie przekształcającej się w równię pochyłą. Przyjaciółka Nikity zostaje gwiazdką filmów porno. Cyniczny przyjaciel pije dobre zachodnie wina i radzi mu, żeby nie przejmował się rzeczywistością, której nie zmieni. Ale on zmienia, jakby wbrew wszystkiemu. Nie własnymi siłami, ale przez przypadek, spotykając najpierw jedną dobrą duszę na swojej drodze, do której potem dołączają kolejni.

Książka Kluczariowej to mroczna historia, bez happy endu, brutalna, ale dość prawdziwa. Choć osadzona w dzisiejszych realiach, czuje się w "Wagonie Rosja" klimat rosyjskiej literatury XIX w. Można tu odnaleźć groteskę z Gogola, współczucie Czechowa, idee narodnickie Tołstoja, a nawet zaangażowanie społeczne Gorkiego. Kluczariowa w nienachalny sposób pochyla się nad biedą i nieszczęściem w państwie, które za nic ma swoich obywateli, i próbuje zastanowić się, jak to zmienić i czy w ogóle się da. Można to nazwać inteligenckim mazgajstwem, ale zmusza do myślenia i robi wrażenie.

Rozmowa z Natalią Kluczariową

Marcin Wojciechowski: Nikita, główny bohater "Wagonu Rosja", jeździ po pani kraju pociągami, ogląda, jak żyją ludzie. Bezradność walczy w nim z chęcią pomocy...

Natalia Kluczariowa: Mówią, że Nikita jest podobny do księcia Myszkina z "Idioty". To jedna z moich ulubionych postaci literackich - chce, żeby świat był jak najlepszy, jest kimś idealnym w zderzeniu z prawdziwymi ludźmi i twardą rzeczywistością.

To jedyna wymyślona postać w mojej książce. Reaguje na ludzki ból tak, jak ja sama bym chciała. Nie ma w nim tej ściany, którą zwykle każdy tworzy wokół siebie. Tez chciałabym nie być obojętną.

Nikita widzi Rosję, której nie zobaczy się z centrum Moskwy.

- Nie dzieliłabym Rosji na Moskwę i resztę. Wspaniali ludzie są wszędzie, choć może rzeczywiście w Moskwie jest ich mniej ze względu na ogrom tego molocha. Jeśli jednak zrobić bardziej ogólny szkic, to rzeczywiście w Moskwie jest więcej fałszu, iluzji, pozorów. W porównaniu z tym życie na prowincji jest bardziej autentyczne, choć tam też dociera kłamstwo, poczynając od edukacji, kończąc na polityce. Taka jest współczesna Rosja - nieautentyczności jest w niej bardzo dużo.

Gdy superszybki pociąg Sapsan pędzi z Moskwy to Petersburga, to podobno po drodze rzucają w niego kamieniami. Tak jest im obcy. Czy Rosja jest podzielona na dwa odrębne światy?

- Pasażerowie Sapsanu nie zauważają otoczenia. Gdyby zauważali biedę innych, musieliby żyć zupełnie inaczej. Chcę wierzyć, że oni po prostu nie wiedzą, co dzieje się poza stacjami, które w pędzie przejeżdżają. Jechałam niedawno pociągiem z Rosji do Niemiec. U nas młodzież siedząca na prowincjonalnych stacjach pokazuje pasażerom pociągów dalekobieżnych środkowy palec. W Polsce i Niemczech - podniesiony kciuk, że jest OK.

Jako dziennikarka dużo jeżdżę pociągami w delegacje. Mam też wspomnienia z lat studenckich, gdy nie miałam pieniędzy, a bardzo chciało się jeździć po Rosji. Jeździłam więc podmiejskimi elektriczkami albo w tzw. obszczich (wspólnych) wagonach. Światło jest w nich wyłączone, ale ludzie nie śpią, siedzą blisko siebie. To zachęca do szczerych rozmów. Wiele historii, które opisuję, usłyszałam właśnie w pociągu. Poza tym pociąg jest wehikułem ciągnącym akcję bez konieczności wymyślania fabuły. "Wagon Rosja" jest w gruncie rzeczy zbiorem opowiadań połączonych paroma osobami, które jadą koleją. To typowa książka drogi.

Czy Rosja jest jak pani bohaterowie, którzy wciąż jadą, czasem sami nie wiedząc, dokąd, kto nimi steruje, ale jednak jadą?

- "O Rusi, trojko, dokąd mkniesz?" - pytał Gogol. Nie wiem. Ostatnio mam wrażenie, że nie idziemy do przodu. Ludzie są obojętni wobec historii, nie chcą jej poznawać, bo była bolesna. Dlatego powtarzają błędy, które już raz doprowadziły w naszym kraju do rewolucji.

Jakie błędy?

- Po rozpadzie ZSRR nie zbudowano w Rosji nowego państwa. Przez dziesięć lat panował chaos, a potem zaczęto wracać do starego, tylko bez komunistycznej ideologii. Mechanizmy biurokratyczne, rozwiązania polityczne, nawet to, co dzieje się w sferze oświaty, kultury, coraz bardziej przypomina przeszłość. Cerkiew także nie wyciągnęła wniosków z historii i bardziej niż z inteligencją oraz zwykłymi ludźmi, woli dogadywać się z państwem. Kiedyś doprowadziło to do tego, że część inteligencji poparła wysadzanie cerkwi. Oficjalne prawosławie staje się coraz bardziej sztuczne i pozbawione treści. Mam wrażenie, jakby rosyjska historia sprzed stu lat zataczała koło.

Książka kończy się rewolucją, choć jest ona tylko snem głównego bohatera. Czy w Rosji możliwy jest kolejny wybuch?

- Ten obraz jest pożegnaniem moich młodzieńczych marzeń. Pisałam "Wagon Rosja", mając 24 lata. Wcześniej wierzyłam w rewolucję, ale uznałam, że jest nierealna i niepotrzebna. Jeśli ludzie nie mają w sobie wewnętrznej wolności, to ciężko im jest się powstrzymać od pewnych zachowań. Gdy dostają wolność, to nie umieją jej wykorzystać, potrzebny jest im ktoś, kto ich powstrzyma i pokieruje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':