http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co zrobi Włoch w ogromnym pudełku?

Dorota Jarecka
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 16:38

Dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie wybrany. Za nami długa droga - od rozmów ministra kultury z kandydatami na to stanowisko do otwartego konkursu. Bo konkurs został przez ministra Bogdana Zdrojewskiego ogłoszony w odpowiedzi na postulat środowiska krytyków i artystów, by tak właśnie powoływać osoby na najważniejsze stanowiska w instytucjach artystycznych w kraju.

Dorota Jarecka
Dorota Jarecka
ZOBACZ TAKŻE
Nowy dyrektor Fabio Cavallucci, włoski krytyk średniego pokolenia, pojawi się w Warszawie we wrześniu, rozpoczynając nowy rozdział w historii polskich instytucji sztuki. Będzie to pierwszy dyrektor galerii w Polsce niepochodzący z naszego kraju, niemówiący naszym językiem, niewychowany w naszej kulturze. Co on bez tych wszystkich przymiotów u nas pocznie?

Myślę, że doskonale sobie poradzi. Brak polskiego paszportu nie powinien przeszkodzić w poruszaniu się po czymś, co pogrążone jest we włoskim chaosie, austriackiej biurokracji i co działa z angielską flegmą. To nie brak polskiego języka albo niewystarczająca znajomość polskiej kultury będzie problemem Cavallucciego, ale sam Zamek, w którym kiedyś znakomity performer Cezary Bodzianowski czytał fragmenty dzieła Franza Kafki pod tym tytułem, symbolicznie odnosząc się do jego anachronicznej i ociężałej struktury.

W zasadzie Zamek działa, i to - jak sam Cavallucci już zauważył - działa sprawnie: odbywają się wystawy, festiwale, performance'y, pokazy filmowe i prowadzona jest rozbudowana edukacja. Jak wiadomo, edukacja to dzisiaj podstawa każdego dobrego programu - zarówno muzeum, jak i galerii.

Co w takim razie jest w Zamku nie tak? Stara formuła.

CSW jest instytucją z wielkim dorobkiem, bardzo ważną dla naszej historii, ale, niestety, opóźnioną. Od 1990 roku, kiedy jego dyrekcję objął Wojciech Krukowski, przez prawie całe lata 90. Zamek był monopolistą. Nazwa "Centrum" była uzasadniona. Warszawska Zachęta z nim oczywiście konkurowała, ale nawet to nie obaliło centralności Centrum. Sytuacja zmieniła się ostatnio. Przybyło instytucji sztuki, które rozwijają się dynamicznie, jak Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie czy CSW w Toruniu. Co pojawiło się tam, a czego zabrakło w Zamku?

Wyrazistości. Pomysłu na własną tożsamość.

W CSW są elementy takiej tożsamości: świetny program międzynarodowy, dobre wykłady i pokazy filmowe, wyjątkowa kolekcja, ale nie ma wizji całości. Bycie wszystkim po trochu przestało się sprawdzać, a napis Lawrence Weinera z początku lat 90. na fasadzie CSW: "O wiele rzeczy za dużo by zmieścić w tak małym pudełku", nieoczekiwanie nabrał aktualności. Instytucje sztuki się mnożą (bardziej na świecie niż u nas, ale u nas już trochę też) i dlatego muszą zostać sprofilowane. Czyli muszą odpowiedzieć np. na pytanie: co jest ważniejsze i bardziej potrzebne - wystawy czy edukacja? Kolekcjonowanie wybitnych dzieł czy zapraszanie młodych artystów? Kreacja zjawisk czy rewizja historii?

Myślę, że to będzie o wiele trudniejsza łamigłówka dla nowego dyrektora niż rozwiązanie starego polskiego artystycznego równania - czyli jak zrobić fantastyczny, wystrzałowy i nowatorski program, kompletnie nie mając na niego pieniędzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':