http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Życie Skakuna przerosło fikcję

Paweł Smoleński
2010-08-04, ostatnia aktualizacja 2010-08-03 20:31

Michael Skakun, Scenariusz ocalenia
Michael Skakun, Scenariusz ocalenia
Michael Skakun, Scenariusz ocalenia


Przekład Mirosław Wójcik, W.A.B.

Józef Skakun pochodził z Nowogródka. Żyd, obrzezany, rodzina liczna i wielce religijna, studia nad Torą w miejscowej jesziwie, jidysz jako pierwszy język; gdyby nie polscy i białoruscy sąsiedzi, przepadłby z kretesem kilka lat później. Tylko w twarzy nic semickiego. "Dobry wygląd" to czasami cieniutka granica oddzielająca życie od śmierci.

Książkę czyta się jak thriller, a nad thrillerem ma taką oto przewagę, że najbardziej wzięty hollywoodzki scenarzysta uznałby się za nieuleczalnego szaleńca, gdyby poważył się wymyślić podobne przygody. Życie Skakuna przerosło fikcję o kilka długości, fakt jest mocniejszy od wyobraźni.

Do Nowogródka zatem wchodzą Sowieci i zabierają wszystkim, co nie ich, nawet święta i wiarę. Niebawem miejsce Sowietów zajmą Niemcy. Przy Niemcach sowiecka okupacja to raj i Kanada. W 1941 r. masakrują rodzinę Skakuna. Kilka miesięcy później - żydowską społeczność Nowogródka. Józef ucieka i wraca. Wraca i ucieka. Wreszcie trafia na Litwę. Wie, że w wileńskim getcie przepadnie z kretesem. Pożycza dokumenty od polskiego Tatara; przez wieki zagubiły im się gdzieś skośne oczy. Dobry wybór - muzułmanie też są obrzezani. Lecz podczas badania lekarskiego, choć trzeba było rozebrać się do naga, nikt nie zwraca uwagi na ten szczegół.

Skakun - Tatar wedle papierów - zostaje ochotniczym robotnikiem w Niemczech. Tyra na roli, choć ledwie odróżnia cielę od świni. Innym robotnikom śpiewa rosyjskie pieśni. Z Ukraińcami rozmawia po polsku. Z Polakami - po białorusku. Słucha, że ci niemieccy gospodarze to najpewniej Żydzi, bo jacyś brzydcy i podli. Ale żyje.

Wystarczy? Na fikcję tak, lecz nie na życie. Gestapo uznaje, że Skakun to żaden Tatar i żółtawy Azjata, lecz Litwin, Bałt najprawdziwszy; detal na siusiaku znów nie zwraca niczyjej uwagi. Jako Litwin służy w Waffen-SS; Żyd z Nowogródka, uczeń jesziwy biegły w Torze został zakwalifikowany jako niemal równy rasie panów. Szczęśliwie służy niedługo - został wcielony jesienią 1944.

Amerykańskie gazety pisały o tej książce, że jest dramatyczna i porażająca, wzruszająca i prowokacyjna. Wywołuje zachwyt, współczucie, przerażenie. Że długo nie daje spokoju. Elie Wiesel uznał, że taka historia po prostu musiała zostać opowiedziana. Ma świętą rację.

Józef Skakun niemal w każdej krytycznej sytuacji przypomina sobie porzekadła, przysłowia i mądrości, które ochoczo cytuje jego syn Michael spisujący po latach wspomnienia ojca. Jakoś mi to zgrzyta i piszczy, niczym styropian ciągnięty po szkle, razi sztucznością i jest jakby nie z tamtego czasu. To puenty, wedle mojego gustu, zupełnie niepotrzebne. Natomiast wszystko inne - klękajcie narody.

Gdyby nie te nieszczęsne mądrości, przypowieści i przysłowia dodawane w nadmiarze, przez co za słone i zbyt korzenne, relacja Józefa Skakuna byłaby wielkim świadectwem czasów spodlenia, a tak jest wyjątkowym dokumentem Zagłady oraz hartu ludzkiego ducha. Pokłóciłbym się ze Skakunem synem o te wszystkie przysłowia i gdybym był redaktorem pierwszego wydania, kazałbym je wyrzucić. Lecz gdyby się nie zgodził, bo jest do porzekadeł nadzwyczaj przywiązany, puściłbym rzecz bez skreśleń i drukował, polecał, polecał i drukował kolejne nakłady. Po prostu warto.

Michael Skakun, Scenariusz ocalenia, przekład Mirosław Wójcik, W.A.B.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':