Na Przystanku gościli w tym roku m.in. Marek Piwowski, Marek Kondrat, Marek Niedźwiecki i Tomasz Zimoch. Gości Akademii Sztuk Przepięknych żartobliwie nazywa się tu "popularesami", ale traktuje się ich poważnie.
Na spotkanie z Jerzym Buzkiem, b. premierem i szefem Parlamentu Europejskiego, przyszło ponad 2 tys. osób.
Do mikrofonu podszedł Oskar z Białegostoku. - Mam
studia, a od dwóch lat nie mogę znaleźć pracy. Okłamaliście nas, wciskaliście propagandę. Po wejściu do UE miało spaść
bezrobocie, a wzrasta. Buzek: - Polskie statystyki są inne. Na przełomie dekady mieliśmy 18 proc. Dwa lata temu poniżej 10. Ostatnio wzrosło o 2-3 proc. Ale tu, w Kostrzynie, gdzie jest strefa ekonomiczna, jest tylko 4 proc. bezrobocia. To znaczy, że gdzie indziej jest dużo więcej. Tak działa średnia. - Kłamstwa. Jeszcze jedno. Czy pan jest Żydem?
Buzka zamurowało. Tłum zaczął gwizdać i buczeć. Ktoś krzyknął: "Wszyscy tu jesteśmy Żydami!". I oklaski.
Byłego premiera pytano o Unię. - Polska, w co wierzę, będzie siłą napędową w Unii. A my? Tu tuż za Odrą było NRD, teraz są normalne
Niemcy. I oni nam dziękują za "Solidarność", za wolność.
Wojciech Malinowski z Gdańska: - To dlaczego, jak prawdziwy Europejczyk nie mogę wziąć paszportu i polecieć zobaczyć Nowy Jork? (burza oklasków). Buzek: - To wynika z przeszłości. W latach 80. i 90. nasi rodacy wyjeżdżali i nie wracali. Ich rodziny już nie dostawały wiz. Pytam polityków amerykańskich, dlaczego różnie traktują członków tej samej wspólnoty. Odpowiadają, że na straży słynnego nas dyskryminującego przepisu stoi Kongres.
Michał z Helu: - Tworzył pan AWS z panem Marianem [Krzaklewskim]. Dziś jest pan w monarchistycznej PO Donalda Tuska. Nie zatracił pan indywidualizmu? - Nie straciłem - odpowiedział Buzek.
Adam Wajrak, ekolog i dziennikarz "Gazety", poprosił Buzka, by włożył T-shirt z nadrukiem w obronie Puszczy Białowieskiej. - To, co z nią robimy, to obciach. Nie tak się traktuje ostatni pierwotny las na w Europie. Buzek: - Pamiętajmy, że mamy 25 proc. puszczy, o reszcie musimy rozmawiać z Białorusinami, a to bywa trudne... Wajrak: - Białorusini sobie radzą. Całość to park narodowy, u nas tylko 16 proc.
Buzek koszulkę wziął, ale jej nie założył.
Wczoraj
Andrzej Wajda rozbroił młodych prośbą o minutę ciszy w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Szybko usłyszał pytanie o 1944 r. - Nikt nie podważy bohaterstwa powstańców. Ale decyzja o rozpoczęciu była nierozsądna. Skończyło się tak, jak wszyscy wiemy.
Tomek z Tuczna zapytał Wajdę o "Lotną": - Po co pan pokazał ułańską szarżę na czołgi? Bo wszystko, co sanacyjne, trzeba było przedstawiać w złym świetle? Wajda: - Odebrano to nie jako krytykę II Rzeczypospolitej. Chciałem pokazać naszą odwagę i bezsilność. Oczywiście w historii takiej sceny nie było.
- Tyle lat pan unikał polityki. A teraz PO? Dlaczego? Wajda: - Bo chciałem, żeby wygrała ta opcja. Pamiętajcie, że w 1989 r. byłem senatorem ze strony solidarnościowej. Mandat zdobyłem w Suwałkach. Mój konkurent, miejscowy generał, pisał w ulotkach: "Czy reżyser z daleka rozumie prostego człowieka?". Otóż rozumiem.
Autor "Katynia" odpierał spekulacje o zamachu na Lecha Kaczyńskiego. - Mało prawdopodobne, żeby czaiła się na jego życie jakaś mafia. Był człowiekiem mało konfliktowym. Czekam na wynik śledztwa.
Wajda przekonywał woodstockowiczów, że mają szczęście, że nie żyją w PRL, lecz w otwartej Europie. Po "Człowieku z marmuru" i "Człowieku z żelaza" następnego tytułowego bohatera szukałby na Woodstocku. Obiecał za rok przysłać swoich studentów ze szkoły filmowej.
Przez trzy dni ankieterzy Infostat Reaserch zapytali 850 uczestników Woodstocku o naszą demokrację. Zadowolony z niej jest co czwarty, czyli dwa razy więcej niż wskaźnik krajowy. Mimo że wielu komentatorów wskazuje na pozytywne zmiany w życiu publicznym po tragedii smoleńskiej, tego nie dostrzega 71 proc. woodstockowiczów. 65 proc. z nich twierdzi, że urząd prezydenta po katastrofie nie jest bardziej szanowany, a 68 proc. nie widzi pozytywnych zmian w debacie publicznej.