http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dwa włoskie odkrycia na ENH

Paweł T. Felis
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-26 19:10

ZOBACZ TAKŻE


Stałych widzów wrocławskiego festiwalu coraz trudniej uwieść, zadziwić albo zaszokować. Zwłaszcza jeśli "nowohoryzontowe" techniki okazują się dobrze znajome.

Tą najbardziej kojarzoną z festiwalem, jeszcze niedawno dominującą w konkursie głównym, jest realistyczny minimalizm doprowadzony do skrajności. Jak w rosyjskiej "Mamie" Nikołaja i Jeleny Renardów, którzy w ascetycznych, przeciągniętych ujęciach przyglądają się matce i jej synowi. Za każdym razem przez kilka minut obserwujemy, jak dla monstrualnie otyłego chłopaka męczarnią staje się schylenie pod zlew w łazience, wejście po schodach czy zwykły spacer po ulicy. Widzimy codzienną walkę z fizycznością zderzoną z powracającym obrazem wystawy sklepu z ubraniami, które reklamują idealnie szczupli modele i modelki. Ale to właśnie wrocławski festiwal nauczył, że do takich propozycji podchodzić trzeba z nieufnością - to jeszcze "nowe horyzonty" czy już tylko mechaniczna konwencja?

Znaną z festiwalowych filmów metodę narracyjno-wizualnego szaleństwa doprawionego przemocą i seksem wybiera z kolei we "Wkraczając w pustkę" Gaspar Noé. I tworzy efekciarski klip, w którym motywem przewodnim okazuje się Tybetańska Księga Umarłych. Główny bohater, naznaczony traumą rozdzielenia w dzieciństwie z siostrą, marzy o tym, by zobaczyć Tokio z góry. Nie boi się śmierci, kusi go stan "przejścia", więc ucieka w narkotykowe wizje. W końcu umiera naprawdę i naprawdę zaczyna swą podróż po tokijskiej dżungli jako duch - przygląda się jakby martwym znajomym, którzy na przemian odurzają się i uprawiają seks, jest trochę w teraźniejszości, a trochę w przeszłości.

Konkurs główny - ciekawszy niż rok temu - udowadnia jednak, że nie wszystko jeszcze było: mniej w nim nonszalanckich i pustych eksperymentów, a więcej odkryć. Takich jak "Le quattro volte" Michelangela Frammartino, który pokazuje świat małej wsi w górskiej Kalabrii zamkniętej w religijno-świeckich rytuałach. Obserwuje ją z punktu widzenia starego pasterza, potem rodzącej się i dorastającej kozy, a wreszcie sosny, która stanie się w finale węglem drzewnym. Tę z pozoru etnograficzną przypowieść napędzają kapitalne ślady banalnej codzienności (psy i kozy odgrywają przed kamerą niemal własny spektakl), która bez cienia pretensjonalności odsyła do czegoś więcej. Może właśnie do czystej duchowości, której nie udało się uchwycić ani we "Wkraczając w pustkę", ani w "O bogach i ludziach" Xaviera Beauvois?

Rewelacją konkursu jest jednak inny włoski film "Paszcza wilka" ("La bocca del lupo") Pietra Marcello - fabularno-dokumentalny kolaż, który niesie relacjonowana z offu historia miłości Enzo (z wyglądu brutal, ale w środku romantyk) i tajemniczej, dopiero w finale ustawionej przed kamerą Mary. W pisanych do siebie listach nazywają się "wywłoką" i "draniem", ale kochają się na zabój. Poznali się kiedyś w więzieniu, przez lata byli rozdzieleni. Może siłą tego związku, w którym jak refren powraca marzenie o domu na wsi, było właśnie czekanie?

Tytułową "paszczą wilka" może być więzienie, miłosne uzależnienie czy choćby pokazywana od początku poprzez archiwalne i współczesne migawki Genua. Cały film jest zresztą taką migawką - magnetyczną podróżą po miejscach i pamięci. Bezdomni i szykujące się do pracy prostytutki, obskurne bary i ciasne uliczki, obrazki portowego miasta, które tryska dumą (napis wyryty na jednym z budynków: "Dla Krzysztofa Kolumba") i zarazem niszczeje - w melancholijnej i dowcipnej "Paszczy wilka" nieustannie przecina się prywatne i wspólne, intymne i publiczne. Zupełnie nieważne, ile w tym filmie kreacji, a ile dokumentalnej rejestracji - film Marcello odkrywa i buduje miłosno-miejski mit, który nie kłamie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów