http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Odkurzone samowary w rytmie TV

Robert Sankowski
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-26 19:08

Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze umarł śmiercią naturalną razem z końcem PRL-u. Ale czasy się zmieniły, Rosja jest dziś bardziej intrygującym i nieznanym sąsiadem (dwie dekady programowego ignorowania nieomal wszystkiego, co ten kraj ma do zaoferowania w kulturze, zrobiło swoje) niż ponurym Wielkim Bratem.

Czytamy rosyjskie kryminały, oglądamy rosyjskie kino (wystarczy przypomnieć sukces festiwalu filmowego "Sputnik nad Warszawą"), garniemy się - co pozostaje lekkim zaskoczeniem dla pokoleń, które musiały wkuwać bukwy pod przymusem - do nauki języka. To i pomysł reaktywacji - w lekko zmienionej formule - zielonogórskiego festiwalu wydaje się jak najbardziej naturalny. Tylko że ta formuła...

Impreza wróciła w 2008 r. Można już uznać, że ma za sobą rozbieg i to, co w ostatnią niedzielę zobaczyliśmy na antenie TVP2 jest tym, o co chodzi jego organizatorom. Jeśli to prawda, mamy problem.

Niby było po staremu. Były polskie gwiazdy (kiedyś nagrody w Zielonej Górze zdobywali Małgorzata Ostrowska, Urszula czy Michał Bajor), był konkurs o nagrodę Złotego Samowara, w którym rodzimi wykonawcy musieli zaśpiewać po rosyjsku. Wygrała Anna Dereszowska, drugą nagrodę zgarnęła Agnieszka Włodarczyk. Co nie dziwi, bo obie sięgnęły po niezłe, dające szansę na jakąś interpretację utwory. Pozostali konkursowicze w większości uparcie starali się zaśpiewać jakiś taneczny hicior ostatnich lat. Znany już być może naszej publiczności w oryginale, ale za to tandetny do bólu.

Do poziomu dostosowali się też goście z Rosji. Wśród nich Dima Biłan - zwycięzca jednej z ostatnich edycji Eurowizji. O reszcie rosyjskich gwiazd pojęcie mam - przyznaję - mgliste. Ale robiły wszystko, aby utwierdzić mnie w przekonaniu, że rosyjska rozrywka to dziś wyłącznie wyginające się na scenie kiczowate panienki albo faceci, którzy udają, że grają rocka.

Czy to jest prawda o współczesnej rosyjskiej scenie? Absurd. Mój moskiewski znajomy podsyła mi linki do stron tamtejszych wykonawców - z reguły świetnych. Dlaczego to nie kogoś takiego zobaczyliśmy w Zielonej Górze? Czy TVP i organizatorzy chcieli nam udowodnić, że rosyjska rozrywka nie jest funta kłaków warta? Nic z tych rzeczy. Po prostu zwyciężyły wymogi telewizyjnej rozrywki. Festiwal mógł fantastycznie wpisać się w tzw. misję - pomóc nam nadrobić zaległości w rosyjskiej popkulturze. Zamiast tego zwyciężyły błyskające światełka, tancerze i prezenterki w kusych sukienkach.

Zresztą dzień wcześniej w "Dwójce" mogliśmy oglądać Festiwal Piosenki i Kultury Romów. Tam też było kolorowo, radośnie i kiczowato. Polsat z kolei kusił w sobotę relację z Pikniku Country w Mrągowie. Jedną z atrakcji był przebrany za kowboja Maciej Maleńczuk grający niezapomniane "Kaczuszki". Po rosyjsku, po angielsku czy po romsku? A kogo to obchodzi? Byleby ekran migotał a słupki oglądalności rosły.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów