http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Powieść przed sądem. Wersja niemiecka

Viktor Grotowicz
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-26 19:06

Znany pisarz rozpoczyna romans z dużo młodszą od siebie kobietą. Związek ma burzliwy przebieg i się rozpada - dziewczyna odchodzi. Zraniony pisarz postanawia opisać to w formie powieści autobiograficznej. Taka historia przydarzyła się Andrzejowi Żuławskiemu. Taka historia przydarzyła się także niemieckiemu pisarzowi Maximowi Billerowi



W powieści pod zmienionym imieniem występuje zarówno owa dziewczyna, jak i jej matka. Książka ukazuje się, dziewczyna czuje się zniesławiona własnym powieściowym portretem, a zwłaszcza opisem intymnych szczegółów pożycia z pisarzem, oddaje sprawę do sądu, a ten wydaje zakaz publikacji książki.

Taka historia przydarzyła się Andrzejowi Żuławskiemu. Taka historia przydarzyła się także niemieckiemu pisarzowi Maximowi Billerowi.

Biller (rocznik 1960) pochodzi z rodziny rosyjskich Żydów, która w 1970 r. wyemigrowała z Czechosłowacji do RFN. Powodem były represje po Praskiej Wiośnie. Biller, dziennikarz i pisarz, wzbudził ogromne zainteresowanie już swoim debiutanckim zbiorem opowiadań "Wenn ich einmal reich und tot bin" ("Kiedy będę bogaty i martwy"). Biller dostał wiele prestiżowych nagród literackich.

W 2003 r. opublikował powieść "Esra", w której przedstawił swój związek z byłą partnerką. Do tego jakby antycypował późniejsze problemy, bo tytułowa bohaterka powieści obawia się, że pisarz, z którym się związała, wykorzysta kiedyś ich intymne relacje jako materiał powieściowy, czego ona kategorycznie sobie nie życzy.

W tym przypadku literatura stała się faktem. Po opublikowaniu i sprzedaży około 4 tys. egzemplarzy powieści do sądu w Monachium wpłynął wniosek byłej kochanki pisarza, która uznała, że powieściowa bohaterka Esra to właśnie ona. Kobieta zarzuciła Billerowi naruszenie praw osobistych poprzez przedstawianie jej intymnych relacji zarówno z narratorem, jak i z matką bohaterki, chorą psychicznie alkoholiczką znęcającą się nad córką. Sąd przychylił się do tego wniosku i zakazał rozpowszechniania powieści. Sprawa rozpatrywana była przez wszystkie sądowe instancje w Niemczech, włącznie z federalnym trybunałem konstytucyjnym (w 2007 r.), które potwierdziły wyrok pierwszej instancji. Książka pozostała zakazana.

W jednym z wyroków sąd stwierdził, że "ani życie intymne, ani stosunek córki z matką, bez względu na prawdziwość ich opisu, nie jest prawowitym przedmiotem publicznego ich omawiania". Inna instancja w uzasadnieniu zakazu publikacji powołała się na konieczność zachowania odpowiednich proporcji między fikcją literacką i rzeczywistością. Sędziowie stwierdzili, że literaturą powinna rządzić następująca zasada: im książka bardziej wchodzi w sferę spraw osobistych postaci, tym większy powinien być ładunek fikcji, a mniejszy rzeczywistości.

Później rozpoczęły się rozprawy dotyczące odszkodowania dla urażonej kobiety i jej matki. Każda z nich zażądała zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. euro. W lutym 2008 r. sąd pierwszej instancji przyznał taką sumę córce, odrzucając jednak pozew matki. Rozpoczęła się kolejna batalia sądowa pisarza z byłą partnerką. W międzyczasie do tego sporu włączyli się znani pisarze. List protestujący przeciwko zakazowi publikacji "Esry" podpisało ponad stu pisarzy, w tym laureatka Nobla Elfriede Jelinek. W listopadzie 2009 r. zapadł ostateczny wyrok. Federalny trybunał konstytucyjny uznał, że Maxim Biller nie musi płacić żadnego odszkodowania, jako że zakaz publikacji książki jest wystarczającą karą (opłaty sądowe wyniosły kilkadziesiąt tysięcy euro).

Po wydaniu sądowego zakazu publikacji "Esry" ceny tej powieści na internetowych aukcjach wzrosły o 1000 proc. Jeden z niemieckich komentatorów przytoczył słowa Alberta Camusa: "Powinno się zakazywać także dobrych, a nawet znakomitych książek, tylko po to, aby były bardziej czytane i poważane".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy