http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wszyscy jesteśmy radykałami

Rozmawiał Tadeusz Sobolewski
2010-07-26, ostatnia aktualizacja 2010-07-25 18:44

- Sarajewo żyło w oblężeniu przez cztery lata. A teraz wciąż czujemy, jakbyśmy byli oblężeni - w naszych umysłach i kulturze - mówi Bośniaczka Jasmila Zbanić, reżyserka "Grbavicy" i "Jej drogi"

ZOBACZ TAKŻE
Jasmila Zbanić należy do pokolenia, które wchodziło w dorosłość w wojennych latach 90. W swoich filmach dotyka wstydliwych ran, stara się rozbroić psychiczne skutki wojny: lęk, nienawiść, fanatyzm. W "Grbavicy" nagrodzonej w 2006 r. Złotym Niedźwiedziem w Berlinie opowiedziała o kobiecie, która odważa się powiedzieć swojej córce, że urodziła się w wyniku serbskiego gwałtu. W najnowszym filmie "Jej droga" pokazuje, jak radykalny islam dzieli ludzi we współczesnej Bośni. Amar, były partyzant w stanie wewnętrznego kryzysu, znajduje wsparcie w islamskim ruchu odnowy, który dla jego partnerki jest czymś kompletnie obcym.

Pokazy filmu "Jej droga" na Erze Nowych Horyzontach: 31 lipca i 1 sierpnia (polska premiera kinowa we wrześniu).





Tadeusz Sobolewski: Jak przyjęto pani film w Sarajewie?



Jasmila Zbanić: Obie moje fabuły - "Grbavica" i "Jej droga" - miały wspaniałe przyjęcie. Ten ostatni niemal pobił wynik "Avatara" Było wiele rozmów, spotkań - czyli to, co lubię. Znaczy, uderzyliśmy we właściwą strunę.



Pamiętam, jak na Berlinale w 2006 r. po projekcji "Grbavicy", publiczność oklaskiwała panią na scenie, a pani zażartowała: "Tylko nie myślcie, że jesteśmy uchodźcami, jutro wracamy do domu".



- To była reakcja na dowcip dyrektora festiwalu Kosslicka. Żartował, że nasza delegacja jest taka duża. Mówił do nas: "Wy, bośniaccy uchodźcy".



Ale było w tym żarcie coś, co jest w pani filmach: nie przyjmować roli ofiary. Już sama nazwa studia - Deblokada - działa rozbrajająco.



- Deblokada znaczy: przełamanie oblężenia. Sarajewo żyło w nim przez cztery lata. I teraz wciąż czujemy, jakbyśmy byli oblężeni - sami, w naszych umysłach, naszej ekonomii, kulturze.



Kiedyś kino Szkoły Polskiej leczyło kompleks klęski. Andrzej Munk, reżyser "Eroiki", nazywał siebie terapeutą. Myśli pani o swojej roli podobnie?



- Myślę inaczej. Filmy powinny ukazywać ludziom jakąś nową perspektywę i tylko w tym sensie mogą być terapeutyczne. Ale to widownia ma decydować, co jest dla niej dobre. Inaczej jest podczas terapii, lekarz/reżyser mówi: to jest dla ciebie dobre. W filmie takie podejście oznaczałoby propagandę. Dla mnie dobry film to taki, który otwiera jakieś nowe drzwi.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Ale POleciało

PO ma najgorsze notowania i najmniejszą przewagę nad PiS od wygranych wyborów. Tych z 2007 r. - pokazuje sondaż TNS OBOP. Urosły słupki PiS, Ruchu Palikota i SLD

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna