Jasmila Zbanić należy do pokolenia, które wchodziło w dorosłość w wojennych latach 90. W swoich filmach dotyka wstydliwych ran, stara się rozbroić psychiczne skutki wojny: lęk, nienawiść, fanatyzm. W "Grbavicy" nagrodzonej w 2006 r. Złotym Niedźwiedziem w Berlinie opowiedziała o kobiecie, która odważa się powiedzieć swojej córce, że urodziła się w wyniku serbskiego gwałtu. W najnowszym filmie "Jej droga" pokazuje, jak radykalny islam dzieli ludzi we współczesnej Bośni. Amar, były partyzant w stanie wewnętrznego kryzysu, znajduje wsparcie w islamskim ruchu odnowy, który dla jego partnerki jest czymś kompletnie obcym.
Pokazy filmu "Jej droga" na Erze Nowych Horyzontach: 31 lipca i 1 sierpnia (polska premiera kinowa we wrześniu).
Tadeusz Sobolewski: Jak przyjęto pani film w Sarajewie? Jasmila Zbanić: Obie moje fabuły - "Grbavica" i "Jej droga" - miały wspaniałe przyjęcie. Ten ostatni niemal pobił wynik "Avatara" Było wiele rozmów, spotkań - czyli to, co lubię. Znaczy, uderzyliśmy we właściwą strunę.
Pamiętam, jak na Berlinale w 2006 r. po projekcji "Grbavicy", publiczność oklaskiwała panią na scenie, a pani zażartowała: "Tylko nie myślcie, że jesteśmy uchodźcami, jutro wracamy do domu". - To była reakcja na dowcip dyrektora festiwalu Kosslicka. Żartował, że nasza delegacja jest taka duża. Mówił do nas: "Wy, bośniaccy uchodźcy".
Ale było w tym żarcie coś, co jest w pani filmach: nie przyjmować roli ofiary. Już sama nazwa studia - Deblokada - działa rozbrajająco. - Deblokada znaczy: przełamanie oblężenia. Sarajewo żyło w nim przez cztery lata. I teraz wciąż czujemy, jakbyśmy byli oblężeni - sami, w naszych umysłach, naszej ekonomii, kulturze.
Kiedyś kino Szkoły Polskiej leczyło kompleks klęski. Andrzej Munk, reżyser "Eroiki", nazywał siebie terapeutą. Myśli pani o swojej roli podobnie? - Myślę inaczej. Filmy powinny ukazywać ludziom jakąś nową perspektywę i tylko w tym sensie mogą być terapeutyczne. Ale to widownia ma decydować, co jest dla niej dobre. Inaczej jest podczas terapii, lekarz/reżyser mówi: to jest dla ciebie dobre. W filmie takie podejście oznaczałoby propagandę. Dla mnie dobry film to taki, który otwiera jakieś nowe drzwi.