Rodniański to legenda rynku telewizyjnego w b. ZSRR. Sławę zdobył dokumentem o rozpadzie Sojuza nakręconym na początku lat 90. Potem stworzył najlepszy prywatny kanał telewizyjny na Ukrainie 1+1, którego przez lata był szefem i producentem. Kilka lat temu przeniósł się do Moskwy, gdzie stanął na czele rozrywkowej telewizji STW. Wchodzi w koprodukcje z producentami zachodnimi, jest także szefem prestiżowego festiwalu filmowego Kinotawr, jednego z większych tego typu przedsięwzięć w b. ZSRR, które uratował kilka lat temu przed upadkiem.
Do końca roku Rodniański chce uruchomić w Rosji płatny kanał z ambitnymi filmami z b. ZSRR i całego świata. Wiosną kupił 51 proc. udziałów w firmie Kino bez Granic, która ma prawa do dystrybucji w Rosji 700 ambitnych tytułów. Firma cieszy się dobrą marką, którą można porównać do polskiego Gutek Film. Rodniański jest też właścicielem biblioteki filmów, na którą - jak twierdzi - wydał kilka milionów dolarów. - Ten kanał to dla mnie dywersyfikacja biznesu - mówi Rodniański. - Koszty oceniam na kilkaset tysięcy dolarów rocznie.
Jeśli kanał zyska ponad 150 tys. abonentów, wyjdzie na zero lub nawet niewielki plus. Ma być dostępny w sieciach kablowych i przez satelitę.
W Rosji działają już płatne kanały filmowe. Najpopularniejszy - NTW Plus - ma 270 tys. abonentów. Dla wielu Rosjan mieszkających poza miastami z siecią kin to jedyna szansa na kontakt z bieżącymi produkcjami. Działa też kanał Kinozał13. - Trzy lata jego działalności pokazały, że to niszowy, ale udany biznes - mówi dziennikowi "Wiedomosti" Denis Ryczko z firmy dystrybucyjnej Akado.
- Jedna kopia ambitnego filmu przynosi często większy zysk niż kopia kinowego hitu, który wymaga wielkich nakładów na dystrybucję - mówi Rodniański. Według branżowego pisma "Kinoprokat" w zeszłym roku niszowy "Antychryst" zarobił w Rosji na 10 kopiach 347 tys. dol. Lepszym rezultatem może pochwalić się tylko "Epoka lodowcowa 3", która w przeliczeniu na jedną kopię zarobiła 40 tys. dol.
Źródło: Gazeta Wyborcza