http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polka bez kompleksów

Rozmawiał Tadeusz Sobolewski
2010-07-10, ostatnia aktualizacja 2010-07-09 20:37

To film o pożądaniu rzeczy. Seks jest jedną z nich - mówi reżyserka Małgorzata Szumowska o swojej nowej fabule o prostytucji wśród paryskich studentek. Główną rolę gra francuska gwiazda Juliette Binoche

Za tydzień Małgorzata Szumowska kończy zdjęcia do polsko-francusko-niemieckiej koprodukcji o roboczym tytule "Sponsoring". Juliette Binoche gra Annę, dziennikarkę, która chce opisać zjawisko prostytucji wśród paryskich studentek. Poznaje dwie dziewczyny - Polkę (Joanna Kulig) i Francuzkę (Anais Demoustier). Spodziewa się zastać je w stanie wewnętrznego rozbicia, tymczasem to spotkanie zmienia ją samą.

Rozmowa z Małgorzatą Szumowską

Tadeusz Sobolewski: Robisz film o prostytucji?

Małgorzata Szumowska: Nie, to słowo jest obciążone XIX-wiecznymi, melodramatycznymi skojarzeniami. Kojarzy się albo z byciem ofiarą, albo z zeszmaceniem. Te dziewczyny nie są niczyimi ofiarami. Robią, co chcą, przez nikogo niezmuszane ani niekontrolowane. Są przeciwieństwem "prostytutek", całej nędzy, jaką ta nazwa w sobie niesie. A my nie wystawiamy im w filmie żadnych cenzurek, nie podsuwamy żadnych ocen moralnych.

Może świat, który je otacza, też jest taki jak one?

- Decydują się na to z przyczyn społeczno-finansowych - nie mogą pokryć kosztu studiów w Paryżu, a nie chcą dorabiać po McDonaldach. Chcą żyć na poziomie. Owszem, jest w tym presja systemu klasowego, w którym wszyscy żyjemy, przymus nieustannego wspinania się po społecznej drabinie. To film o pożądaniu rzeczy. Seks jest jedną z nich.

Jak w filmie Godarda z lat 60. "Dwie albo trzy rzeczy, które o niej wiem" o prostytuujących się żonach z paryskich blokowisk?

- Słyszałam o tym filmie, ale go nie znam.

Film o konsumpcji?

- Tak się mówi, ale to brzmi sucho, socjologicznie. A tu chodzi o coś jeszcze - coś ważniejszego dla mnie i, jak sądzę, dla Juliette Binoche. Teraz, pod koniec zdjęć, widzę wyraźnie, że to film o niej. O tej kobiecie.

Kim jest Anne?

- Bogatą paryżanką dochodzącą do pięćdziesiątki. Zamężną. Pokazuję jeden dzień z jej życia, kiedy pisze swój artykuł o prostytucji studentek, odsłuchuje nagrane materiały i odczuwa coraz większą frustrację związaną z własnym niespełnieniem. Z rutyną życia. I brakiem prawdy, jaka wyraża się w akcie seksualnym. Naraz w spotkaniu z tymi "prostytuującymi się" dziewczynami dochodzi w niej do głosu coś, co dusiła w sobie od lat. Coś się w niej zaburza, eksploduje.

Po "33 scenach z życia" mówiłaś, że każdy film jest odkrywaniem nowych kart. Co ten film w tobie odkrywa?

- Trudno o tym mówić. Wiem jedno - to się wiąże ze spotkaniem z Juliette Binoche. Można powiedzieć, że ona wspólnie ze mną zrobiła ten film. Pierwszy raz spotkałam się z aktorką, która do tego stopnia nie ma w sobie strachu, jest tak otwarta. Zaskoczyła mnie już samą decyzją, że chce zagrać w takim filmie. Na planie nie stawia sobie żadnych barier, podaje siebie jak na tacy.

To sprawiło, że ja również podjęłam wyzwanie, podałam siebie na tacy. I naraz z tej "społecznej" historii zaczął wyłaniać się inny film. Bardzo intymny. Film, którego się nie boję. Wchodzimy w świat kobiecej seksualności, mówimy o tym niesłychanie dobitnie, szczerze, bez lęku. Ukazujemy świat nieznany mężczyznom, obcy im, ale nie chcemy nachalnie przeciwstawiać mężczyzn i kobiet.

Może to będzie film o reżyserce robiącej film o seksie?

- W każdym razie będzie to film tak samo mój własny jak "33 sceny z życia". Prawdę tej historii niesie Binoche - zdecydowała się ją nam dać w postaci, którą gra. Odkryłyśmy między sobą podobieństwo. Obie potrafimy lekko przekraczać granice - wstydu czy przyzwoitości, jak ktoś chce to nazwać, o co, jak wiesz, w ogóle nie dbam.

Rezultat jest taki, że postać Anne niesie coś do bólu prawdziwego, naszego własnego. Było to możliwe dzięki Juliette, która niejako wymusiła na mnie ten stopień szczerości w sposób tak czysty i naturalny. To spotkanie wiele mi dało w sensie prywatnym.

A jaka jest Alicja, polska dziewczyna, którą gra Joanna Kulig?

- Diametralnie różna od swojej francuskiej koleżanki. Tamta - introwertyczna, wbrew stereotypowi Francuzek, zakompleksiona. Ta - spontaniczna, zwierzęca, dążąca do celu. To ona jest motorem przemiany, jaka zachodzi w Anne-Binoche.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy